Moja żona zażądała rozwodu. Nie, nie było zdrady z żadnej strony, nikt nikomu nie wyrządził krzywdy. Aneta powiedziała mi już ponad rok temu, że mnie nie kocha. Oboje próbowaliśmy odnowić naszą relację, ale te starania nie przyniosły żadnych rezultatów. Uczucie z jej strony wygasło i żadne z nas nic na to nie poradzi.
Dziś mam sprawę rozwodową – i godzę się na rozwód bez orzekania o winie, nie robię jej żadnych problemów. Właśnie dlatego, że ją kocham.
Czasem, gdy naprawdę kogoś kochasz, musisz pozwolić mu odejść.
Dodaj anonimowe wyznanie
Smutne to jest
Moim zdaniem, lepiej, by rozstali się w przyjaźni, niż tkwili na siłę w związku, w którym wygasło uczucie, albo robili sobie nawzajem problemy.
To nie zmienia faktu, że smutne to jest.
Zachowałeś się w porządku. Widać, że oboje jesteście dojrzałymi ludzmi.
Zawsze należy pozwolić komuś odejść, bo ma prawo bez względu na wszystko. Najlepiej z klasą i wzajemnym szacunkiem.
Fajnie że autor godzi się na rozwód bez orzekania o winie. Prawda jest jednak taka że nie miał wielkiego pola manewru bo ciężko by było komukolwiek udowodnić winę bo jej tu nie ma. Jedyne co mógł robić to blokować sam rozwód i odkładać go w czasie.
Przynajmniej Cię nie znienawidzi.
Miłość to nie jest coś co sobie przychodzi i odchodzi samo. Takie jest zauroczenie lub zakochanie.
Miłosc czlowiek musi wypracować,musi sie jej nauczyć, rozumieć ją.
Najwyraźniej Twoja żona do niej nie dojrzała. Może jeszcze kiedyś to zrozumie.
Nie jestem taka pewna. Równie dobrze miłość może być pojęciem, które nie odpowiada żadnemu konkretnemu zjawisku i nie można go wyodrębnić od zauroczeń czy zakochań. Ja osobiście nie wiem "czym jest miłość i nie posadzalabym o niedojrzałość kogoś w sytuacji autora.
Dokładnie, związek i miłość wymaga pracy.
Byle jaka miłostka jest w stanie się rozpaść z przeróżnych powodów, miłość rozpada się jedynie z powodu jakiegoś fatalnego błędu. I to nie zawsze, bo w miłości się wiele wybacza.
BogiemJestem sorry ale takie gadanie jest głupie. Twoja żona nie dojrzała do miłości. Brednie. Dojrzała, po prostu nie czuje tego niego. Twoja gadka może by się sprawdziła w średniowieczu i w krajach w których aranzuje się małżeństwa. Wtedy można powiedzieć "nie kochasz go ale weźmiesz ślub, poznacie się a miłość przyjdzie z czasem"
Ślub bierze się z miłości. A miłość nie idzie sobie od tak. Najwyraźniej żona autora wzięła z nim ślub pod wpływem zakochania albo zauroczenia, nie byla pewna swojej decyzji. A to oznacza, że nie dojrzała do małżeństwa.
Widocznie kobieta jest na poziomie mentalnym 15 latki. Z zauroczenia wzięła ślub. Dla mnie mąż to jest już członek rodziny, jak brat czy ojciec. A nie jakaś fanaberia. Dlatego warto się zastanowić przed ślubem.
Nie ma co obrażać tej kobiety. Co my wiemy o niej i ich małżeństwie? Nic. Może nie dojrzała do trwałego związku i goni za "motylkami w brzuchu". Może miłość skończyła się, bo autor nie potrafił zaspokoić jej potrzeb lub bagatelizował je. Wszystko to spekulacje.
Jest jak mówisz, miłość to więź, gdzie pragnie się szczęścia drugiej osoby, a nie mieć tę osobę przy boku.
Rozumiem Cię stary bardziej, niż co najmniej 90% osób, dlatego trzymaj się i nie zapominaj, że też zasługujesz na ponowne szczęście!
Jakbym czytał swoją historię... Jak ja Cię bracie rozumiem...
Ja miałem identycznie z dziewczyną po dwóch latach związku. Wygarnęła mi, że nie kocha mnie od półtorej roku. Z niesamowitym bólem złamanego serca pozwoliłem jej odejść.
od półtora roku nie od półtorej
Trzymaj się autorze :(
Ależ to jest głupie twierdzenie... Bez urazy, ale miłość to często tylko zbędny problematyczny dodatek. Skoro dwoje ludzi ma ślub, dom i żyje bez problemów to czego mają brać rozwód? Rozsądek i stabilizacja są lepsze od gówniarskich uczuć.
Poza tym " Czasem, gdy naprawdę kogoś kochasz, musisz pozwolić mu odejść." tyczy się innych sytuacji. Jak się kogoś kocha, to się pozwala mu umrzeć zamiast na siłę trzymać go przy życiu, kiedy wiemy, że i tak nic mu nie pomoże i tylko cierpi. Albo odwrotnie kiedy samemu umierasz lub wiesz, że umrzesz np. w czasie wojny to pozwalsz ukochanym osobom uciec i giniesz jak bohater. Natomiast autor nadużywa tego terminu. Jego była nie cierpi i mógł o nią walczyć. Jego wybór.
"Rozsądek i stabilizacja są lepsze od gówniarskich uczuć."
Oooo zwolennik małżeństw z rozsądku. Pewnie jeszcze by było lepiej jakby w posagu były 4 kozy?
@Feniks06 Oooo, zwolennik skakania z kwiatka na kwiatek, bo poczatkowa zwykła fascynacja kimś minęła?
@Feniks, a co jest złego w małżeństwach z rozsądku? A posag to była przydatna rzecz, swoiste zabezpieczenie panny młodej przez rodzicóe, a przyszły mąż wiedział, że nie otrzymuje kota w worku tylko porządną dziewczynę. Poza tym dzisiaj posag nazywa się prezentem ślubnym od rodziców. Może nie ma to znaczenia w przypadku zwykłych ludzi, ale w przypadku małżeństw bardzo bogatych osób nadal to funkcjonuje.
@RekaMnieNeka Sądząc po nicku masz problem z nadmierną masturbacją? To ten poziom wyciągania wniosków z tego co się przeczytało. Słabo, nie?
@DarkPsychopathII nie no takie małżeństwa z rozsądku to wspaniałe rozwiązanie było. Trochę jak kupowanie bydła na targu. "Mój syn może wziąć Twoją córkę za żonę Joachimie lecz w zamian oczekujemy, że zapłacisz nam za to 4 kozami, 12 kurami".
Może i teraz posag został zastąpiony prezentem ślubnym ale nikt od tego nie uzależnia wyboru partnera.
@Feniks06 Nie, dzięki za durne przypuszczenia. :-) Wzięła się od nazwy gry.