#aDgDp

Od zawsze byłam dzieckiem dość pulchnym i odkąd pamiętam byłam obiektem drwin znajomych na podwórku, czy w szkole, co nie wpływało dobrze na moje samopoczucie.
"O moj Boże! Ona musi ważyć z tonę hahah"
"Jesteś taka gruba! Powinnaś schudnąć albo umrzeć"
"Ja na twoim miejscu wstydziłabym się swojego wyglądu"

Sytuacja miała miejsce jakieś 2 lub 3 lata temu, kiedy zaczynałam szkołę średnią. Przez lata wyśmiewania stałam się osobą niezwykle zamkniętą i cichą. Zdiagnozowano u mnie fobię społeczną, co nie pozwałało mi w pełni korzystać z uroków nowej szkoły, a anemia, spowodowana małą ilością spożywanego przeze mnie jedzenia (robiłam wszystko, co możliwe, żeby schudnąć) sprawiała, że wyglądałam na wiecznie chorą i zmęczoną. Blada, osłabiona, nieustannie ubrana na czarno, ani trochę nie przypominałam tych pięknych, zdrowych i popularnych.

Godzina 15. Siedziałam na dworcu, czekając na autobus, którym miałam dostać się do domu. Słuchawki w uszach, spuszczona głowa, brzuch domagający się pożywienia, nawet ślepy zauważyłby, że coś z tą dziewczyną jest nie tak. Zainteresował się mną pewien pan. Niezbyt zadbany, około sześćdziesiątki, w brudnej koszuli, spytał o godzinę. Odpowiedziałam, a mężczyzna uśmiechnął się, po czym wypowiedział słowa, przez które prawie się popłakałam.

"Wszystko będzie dobrze, panienko. Tylko niech się panienka nie poddaje!"

Odszedł w momencie, gdy podjechał autobus. Weszłam do autobusu ze łzami w oczach i całą drogę powrotną słyszałam w głowie jego głos. Poszłam za jego radą. Dziś mam 18 lat i ani trochę nie przypominam chorego "ideału", który narzuciło nam społeczeństwo. Dwa lata zajęła mi walką z samą sobą o swoje zdrowie i udało mi się wygrać. Teraz mam fantastycznych przyjaciół, chłopaka, dla którego jestem idealna, i który kocha absolutnie każdy fragment mnie. Jednak konsekwencje wcześniejszych działań pozostały. Z anemii cieżko mi się wyleczyć, boję się jeść, a zwykłe wejście po schodach kończy się niamałą zadyszką.

Dlatego apel do wszystkich dziewczyn i nie tylko - nie musicie podporządkowywać się określonym standardom! Najważniejsze jest zdrowie i jeśli komuś nie podoba się, że masz odrobinę więcej ciałka tu i tam, to należy kopnąć tego kogoś w tyłek i odejść z podniesioną głową. Ważna jest umiejętność zaakceptowania siebie i swoich wad. Jeśli ktoś uważa, że niszczenie swojego organizmu i psychiki jest warte wyglądania, jak (za przeproszeniem) wieszak, to pragnę uświadomić, że nie jest.
Quattro Odpowiedz

To jak otoczenie potrafi zniszczyć człowieka jest naprawdę przerażające... Dobrze, że sobie z tym poradziłaś, a twoja historia jest przykładem dla innych ;) Szczęścia dla ciebie! ;>

OstatniHorkruks Odpowiedz

Po przeczytaniu Twojego wyznania jestem jeszcze bardziej zdołowana...najpierw piszesz o zaakceptowaniu własnego ciała, a potem o "wieszakach". To proszę, pomyśl że taki wieszak bardzo często jest szczupły genetycznie/ma dobry metabolizm i zwyczajnie NIE MOŻE przytyć, chociaż bardzo tego chce. Nazywanie kogoś szkieletem/chudzielcem jest równie niemiłe do usłyszenia jak: "Ty grubasie/świnko". To serio boli i różnica jest taka że często (oczywiście nie zawsze, wiem że są choroby itd) osoby z nadwagą, mogą schudnąć, jeśli się postarają. Natomiast ja byłam u różnych dietetyków, stosowałam diety wysokotłuszczowe, wysokobiałkowe i jedyne co osiągnęłam to stan przedzawałowy, z powodu zbyt dużej ilości tłuszczu które miałam w diecie. Więc proszę, widząc taki wieszak na ulicy nie myśl: "Jak ja się cieszę, że nie jestem taka głupia jak ona i się nie głodzę" tylko: "Kurcze, ona pewnie też ma kompleksy".

charade

też nie umiem przytyć. starałam się kilka lat, kupowałam sobie gainery i robiłam szejki, starałam się rozpychać żołądek, jadłam aż czasem wymiotowałam z przejedzenia i nic. dalej mam niedowagę, ale zaakceptowałam siebie, nie mam już takiego parcia na przytycie i czuję się ze sobą dobrze. co najlepsze, od kiedy nie myślę usilnie o jedzeniu, łatwiej mi ono wchodzi :P

Kamila94 Odpowiedz

Moim zdaniem wygląd jest indywidualną kwestią każdego człowieka. Nie wiem czym grube osoby przeszkadzają innym. Przecież swoim wyglądem nie robią nikomu krzywdy. A to że komuś się nie podobają to problem tej osoby. To że mi się nie podoba czyjaś uroda nie znaczy że mam tą osobę wyśmiewać.

Bagabaga Odpowiedz

Specjalnie sie zarejestrowałem żeby odpowiedzieć na to wyznianie. Jak chciałaś schudnąć to trzeba bylo sie kurde ruszyć i uprawiać sport a nie zrobić sobie glodowke i anemii sie nabawic. Pozdrawiam cie bo widać uwazasz ze zeby sie odchudzić trzeba 'niszczyc swoj organizm i psychikę ' zamiast się ruszyc i jesc zdrowo

Nfika Odpowiedz

Na twoim miejscu pewnie bym ćwiczyła i stosowała określoną i zdrową dietę, powoli chudnąc i osiągając cel, ale bez przesady :) Bo co jak co (teraz polecą hejty) ale uważam, że bycie grubym, otyłym lub coś w tym stylu, jest obleśne.

Quattro

W połowie się zgadzam - pewnie zaraz też hejty polecą XD - nie jest to obleśne o ile jest spowodowane chorobą (poważną, a nie katarem np.) wtedy jest to niezależne od człowieka choć może odżywiać się zdrowo i dodatkowo być aktywnym fizycznie. Zdarzają się niestety takie sytuacje. Ale nawet wtedy otoczenie w jakim jesteśmy nie powinno zachowywać się tak, jak autorka wyznania napisała.

1916

Hejty? Za co ? Święta prawda...W dzisiejszych czasach masa dziewczyn nie ćwiczy w szkole na w-fie, nie wspominając o jakimś dodatkowym sporcie. Później płacz, b chłopaka nie mam albo się ze mnie śmieją, że wyglądam tak bardzo strasznie...
Nie mówię tu o różnego rodzaju chorobach, tylko o panienkach co chcą być szczupłe, a żeby to osiągnąć wpier... masę żarcia + zero aktywnego życia, pozdro :)

1916

Ćwiczenia + zbilansowana dieta i waga stoi ? Komedia. Sam miałem problem z wagą, jednak zamiast nadwagi miałem niedowagę.Uwierz, że przytyć jest trudniej niż schudnąć, naprawdę to jest mega trudne.... Kilka kilogramów potrzebne mi było, gdyż ćwiczę ma siłowni, zero ruchu po kilku latach gry w piłkę, minimum 4,5 tysiąca kalorii dziennie i masa poszła do przodu, wcale nie taka tłuszczowa :) Co do osób z nadwagą, dla chcącego nic trudnego, nie trzeba katować organizmu " cud proszkami ", nie trzeba się głodzić... Wystarczy obliczyć zapotrzebowanie kalorii względem aktywności fizycznej i odjąć kilkaset kalorii, do tego bieganie czy po prostu aktywny tryb życia i z czasem staniesz się inny człowiekiem. Pozdro dla kumatych, nie dla takich co wymiękają po kilku dniach, dla chcącego nic trudnego :)

1916

Fight, dokładnie o tym mówię ;)

charade

dokładnie, w gimnazjum miałam tłustą koleżankę z klasy i co? miała zwolnienie z wf-u. śmiech na sali. w dodatku często nieładnie pachniała, pewnie nie chciało jej się brać prysznica... a później płacz, że nikt mnie nie lubi, bo jestem obleśna. nieznoszę takich słabych ludzi.

1916

Charade, ja teraz mam taką koleżankę w LO, a szczerze mówiąc, takich dziewczyn przybywa szczególnie w gimnazjum. Nie ćwiczą, nic co wymaga aktywności nie robią, później płacz...

relationshit

@1916 może to nie jest najistotniejsze w sprawie, ale wkurza mnie mówienie, że przytyć jest ciężej niż schudnąć. Często ktoś ma predyspozycje (nie mówię o genetyce czy chorobach, psychika odgrywa ogromne znaczenie) do bycia po jednej ze skrajnych stron wagi, w takich sytuacjach właśnie jest trudno iść w stronę drugiej, po drodze nasze spojrzenie się zmienia.

1916

@relationshit, skoro twierdzisz inaczej, polecam skontaktować się z jakimś profesjonalnym trenerem z siłki, bądź z kimś kto się na tym zna, mi wierzyć nie musisz. Podam Ci taki tylko przykład : chcąc schudnąć musisz żyć aktywnie, wręcz bardzo i wzbogacić swoje zajęcia o np. bieganie :) Chcąc przytyć, żyć aktywnie się nie powinno.... Wyobraź sobie taką sytuacje: masz niedowagę, lubisz np. grać w piłkę ( godzinka dobrej gry -1000kalorii), pracujesz fizycznie/ uczysz się ( ciężko wtedy zadbać o dobry posiłek) , masz dobrą przemianę materii, do tego masz jeszcze obowiązki domowe i nie daj Boże palisz papieroski ... Przytyjesz ?

relationshit

@1916 jasne, że to, o czym mówisz, to trudna sytuacja. Pewnie do obejścia. Ale mówiłam o psychice człowieka (bo mam też wrażenie, że o tym jest wyznanie), pierwsze primo. Drugie primo - możesz sobie wyobrazić trudne warunki po drugiej stronie - masz słaby metabolizm, pracujesz tak, że nie masz czasu ani sił na wysiłek fizyczny, na właściwe odżywianie się itd.
Po prostu myślę, że każdy ma własne ograniczenia, które dla niego są "nie do pokonania", ustalanie od góry - chudnięcie jest prostsze - jest bez sensu.

1916

Relationshit, nie ma ograniczen nie do pokonania, z czegoś rezugnujesz, a cos innego zaczynasz robić... Poza tym przytaczałem fakt osób otyłych, nie chcących nic robić w kierunku zrzucenia kilku kilogramów. Co do tego ustalenia od góry - nie jest to bez sensu, poczytaj bądz zapytaj kogoś, kto ma dużo wspólnego ze sportem, siłownią.

charade Odpowiedz

dlatego kiedy widzę rodziców z grubym dzieckiem, to zawsze patrzę na nich z nienawiścią. matka sama jest otyła, to nie chce być w tym samotna i tuczy córę, czy o c**j chodzi? jak można tak skrzywdzić własne dziecko? rodzice nie powinni pozwolić na to, żeby dzieci tyle jadły, później są właśnie zamknięte w sobie i nienawidzą siebie. ostatnio widziałam taką rodzinkę w McDonaldzie, myślałam, że zaraz wyjdę z siebie.

hazle

tak Ciebie czytam i zastanawiam się, dlaczego pouczasz autorkę, żeby nie nazywała szczupłych dziewczyn wieszakami "bo może one chcą przytyć a nie mogą", a potem sama wypisujesz komentarze obrażające ludzi z nadwagą. podwójne standardy? :p

charade

nikogo nie obrażam, może słowo "gruby" było nieodpowiednie, mogłam powiedzieć delikatniej. obraziłam koleżankę z klasy, bo była obleśna, zbyt leniwa na prysznice, widać to było po jej przetłuszczonych włosach, wagi jej nie tykam, jedynie słabość i lenistwo, które również obrazowała jej waga. co do pouczania autorki nic takiego nie powiedziałam, nawet nie przytaknęłam. jedyne kogo obrażam głośno i wyraźnie to rodzice leczący własne kompleksy na dzieciach. pozdrawiam!

anonim09 Odpowiedz

Gratuluję! :)

Fistaszka18 Odpowiedz

Gratuluję i trzymaj się ! :)

AnonimowyNick Odpowiedz

To każda chuda osoba wygląda jak wieszak? Jest coś takiego jak waga idealna. Wtedy człowiek wygląda jak wyglądać powinien, a nie jak wieszak.

swiecunia Odpowiedz

Otyłość nie jest zdrowa, a juz na pewno bardziej niebezpieczna niż anemia. Żeby schudnąć nie trzeba głodować, wystarczy jeść zdrowo czyli kilka kilogramów warzyw i owoców dziennie. Nie dość, że w ten sposób maksymalnie przyspiesza się swoją przemianę materii to cukier z owoców dzięki błonnikowi jest wchłaniany w małej ilości, nie czuje sie głodu i dostarcza do organizmu łatwo przyswajalne białka roślinne, kwasy tłuszczowe omega 3 oraz wszystkie potrzebne witaminy i minerały.

Zobacz więcej komentarzy (18)
Dodaj anonimowe wyznanie