#h40jc
Moją uwagę przykuły kolorowe żelki przy kasie kilka metrów dalej. Nie widziałam jeszcze takich, była to jakaś nowość, prostokątna gruba żelka w kolorach tęczy. Nie przelewało się u nas, nie chciałam mamy prosić o kupno słodkości. Rozejrzałam się więc i szybko schowałam żelkę do kieszeni.
W drodze powrotnej męczyły mnie wyrzuty sumienia, z nerwów nie mogłam zjeść kolacji, ani usnąć wieczorem. W końcu popłakałam się. W przerwach w szlochaniu przyznałam się mamie i pokazałam skradziony łup. Gdy moja mama spojrzała na słodycz, roześmiała się ogromnie, nie mogła się kilka minut uspokoić.
Na moje pytanie, o co chodzi, odpowiedziała:
- Dobrze córciu, żeś taka moralna, bo gdybyś to skrycie zjadła, mogłaby ci się stać krzywda.
- Ale jak to, mamuś, od żelki?
- Dziecko, to nie żelka, tylko kostka do WC.
Od tej pory (wcześniej też w sumie mi się nie zdarzyło) nigdy więcej nic nie ukradłam.
Myślałam że ukradłaś prezerwatywy :)
Opakowanie na prezerwatywy ma podobny kształt... Ja też tak pomyślałam xD
Ją też
*Ja autokorekta
Ja tez tak pomyslalam =)
Jakbyś zjadła to żelki by Ci zbrzydły na bardzo długo :D
Ja w wieku 4 lat polizalam taka kostkę, piekło jak cholera :D
Można się było spodziewać "przypałowa" xD
Hahaha to byś się najadła:)
Hmmm fajnie, że rozumiałaś sytuację finansową swojej rodziny i nie prosiłaś mamy o swoje zachcianki :) Pozdrawiam
Jeszcze pochwal ją, że kradła...
dwie kasy na 10 otwarte. legenda głosi że kiedyś one wszystkie były otwarte :D
@Sheela weź książke od biologii i zobacz jak wygląda penis i później idź do sklepu i zobacz jaki kształt ma opakowanie prezerwatyw :D
Pozdrawiam :D
Miałam 4 latka, jak byłam z Babcią w sklepie i dostrzegłam "darmowe próbki". Były to gumy do żucia, które leżały na stojaku idealnie na wyciągnięcie mojej 4-letniej rączki. Wzięłam jedno opakowanie, schowałam do kieszonki. W domu radośnie "darmową próbkę" wyciągnęłam i przystąpiłam do jej konsumpcji, którą przyuważyła Babcia. Oczywiście awantura o kradzież i nieliche pasy, które pamiętam do dzisiaj. Dodatkowo zostałam wysłana do sklepu, coby zwrócić skradzione gumy i pieniądze za nie. Wstyd i ból d*py wpoiły mi, żeby nie sięgać po nic, za co nie zapłaciłam...
Okej, to już wiemy czemu córka Piotra Żyły zjadła kostkę od kibla xD