#ZzY2V

O tym, co dzieje się w bogatych miasteczkach.

W dzieciństwie mieszkałam w jednej z najbogatszych gmin w kraju. Miejsce wypełnione adwokatami, lekarzami, deweloperami i programistami. Wszyscy z bogatych rodzin, jedynie niewielka część z mieszkańców należała do klasy średniej a już wielką rzadkością były rodziny ubogie. 

Możecie mówić, że dzieciaki były roszczeniowe i wredne, i skłamałabym, gdybym zaprzeczyła, ale nie było to do końca tak. Winę ponosili rodzice. Akurat tak się zdarzyło, że większa część matek moich koleżanek była niepracujących. Opiekowały się, no cóż, może nie domem, bo miały od tego panie sprzątające, dziećmi też nie, bo od tego była niania. Powiedzmy, że zajmowały się majątkiem męża i plotkowaniem u jednej i tej samej kosmetyczki. Pewnie myślicie, że wymyślam, ale naprawdę tak było w dużym uproszczeniu.

Pamiętam sytuację, kiedy matka jednej z najbogatszych koleżanek rozdawała drogie lalki, jeżeli tylko ktoś miał ochotę bawić się z jej córką. 

Szczerze powiedziawszy, te kobiety były psychiczne. Potrafiły przyjść do szkoły, rzucić się na 10-letnie dziecko, bo to obraziło buty jej córki. Kiedy dziewczynki kłóciły się poza szkołą, zawsze angażowana była dyrektorka. Matki kłóciły się w gabinecie, jakby od tego zależały ich reputacje. 

Najgorsze były sytuacje, kiedy dwie dorosłe kobiety pokłóciły się między sobą i jedna z nich zabierała wszystkie dzieci z klasy do parku i na lody, żeby tylko nie miały one czasu na zabawę z córką pokłóconej koleżanki. Totalna patologia, a jednak nikt nic z tym nie robił. Ich mężowie opłacali szkołę i wycieczki, więc dziecko z bardziej wpływowymi rodzicami wygrywało sprzeczkę. 

Od dziecka byłam angażowana w dramaty, kłótnie, plotki. Byłam zmuszana do odcinania się od moich koleżanek, więc pewnego dnia założyłyśmy tajny klub spotkań w lasku nieopodal, gdzie mogliśmy bawić się z kim chcemy i w jaki sposób chcemy. Z jednej strony każdy zazdrości ci pieniędzy i wydaje się, że żyjesz bajkowym życiem, ale z drugiej strony odczuwasz ogromną presję społeczną. 

Masz kręcić się tylko wokół najbogatszych (dosłownie takie teksty słyszałam od rodziców). W wieku 11 lat moim priorytetem było pokazanie się z jak najlepszej strony, żeby chłopak z bardzo bogatej rodziny zwrócił na mnie uwagę, bo tego oczekiwała ode mnie moja mama. Mam problem z własną tożsamością. 

Matki moich znajomych i moja zrobiły nam takie pranie mózgu, z którego trudno było wybrnąć. Dopiero, kiedy internet stał się powszechniejszy zauważyliśmy, że nie można się tak zachowywać i trzeba coś w sobie zmienić. 

Wyznanie tak w ramach ciekawostki, bo nie każdy zna kulisy życia takiego dziecka, a szczerze chciałabym, aby ktoś to w końcu zrozumiał, bo pieniądze nie gwarantują bezpieczeństwa.
Ostrzenozeinozyczki Odpowiedz

Gdzie Ty dorastałaś ? Gdzie w Polsce mamy taką gminę ? Brzmi jak opis jakiegoś idyllicznego amerykańskiego przedmieścia rodem z seriali typu "gotowe na wszystko", gdzie wszyscy są prawnikami albo lekarzami i każdy ma zadbany trawnik przed pięknym domem. Jeszcze żebyś powiedziała, że chodzi o jakieś nowobogackie osiedle domków, ale gmina ?

tewu

Gmina to nie wiem, ale np w Krakowie są takie dzielnice.

Igotnojams

Przecież koło Bełchatowa jest chyba najbogatsza gmina w Polsce. Może tam mieszka.

Oxmgaomuch

@Igotnojams to jest bogata gmina a nie gmina z bogatymi mieszkańcami

WalnieteWariatka

Dokładnie, trudno uwierzyć że gdzieś było tak jednolite społeczeństwo, że każda kobieta nie pracowała, każda miała nianię i sprzątaczkę i każda tak bardzo chciała angażować się w problemy dzieci, że aż zabierała całą klasę (bez 1 osoby) na lody. I żadne dziecko nie miało wtedy innych planów itd.
Bardziej prawdopodobne jest, że dotyczyło to tylko kilkunastu osób, a nie całej gminy.

tewu Odpowiedz

Hmm... Też znałam dużo bogatych rodzin (taka szkoła) i nie wyglądało to tak. Patologie były ale innego typu. I akurat rodzice nie byli największym problemem.
Tak więc różnie bywa.

Vito857 Odpowiedz

No też mi nowość, że za roszczeniowe i wredne zachowanie dzieci winę ponoszą rodzice...

WalnieteWariatka Odpowiedz

Co to znaczy, że: " Ich mężowie opłacali szkołę i wycieczki, więc dziecko z bardziej wpływowymi rodzicami wygrywało sprzeczkę"? To mężowie płacili za wycieczkę całej klasy, a nie każde dziecko za siebie?

Dragomir

Pewnie chodzi o to, że płacili wszyscy więc szkoła udawała, że problemów nie ma a jak były, to rozstrzygała na korzyść dzieciaka, który miał bogatszych i bardziej wpływowych rodziców.

Fruktoza666 Odpowiedz

Dziwne. Pracuje w prywatnej szkole dla bardzo bogatych i nigdy nie zauwazylam takiego zachowania. Ci ludzie sa wzorem normalnosci

Dodaj anonimowe wyznanie