#tLYal
Jakieś 100 metrów od domu usłyszałam, że ktoś biegnie. Potem ktoś mnie przewrócił, a inna osoba wyrywała mi torbę. No nie, nikt mi nie będzie kradł jedzenia! Zaczęłam się bronić, kopać, gryźć. A kiedy to nie pomogło - biec za napastnikami i wrzeszczeć. Nie wiem, co we mnie wystąpiło ani jaki miałam wyraz twarzy, ale złodzieje rzucili torbę na ziemię i uciekli. Szybko sprawdziłam, czy jest w niej moje jedzenie. Było. Poszłam więc do domu.
Będąc na miejscu zaczęłam wszystko rozpakowywać. Bułki, ser, ukochane kabanosy, dokumenty, nowiutki tablet, portfel, a w nim dość spora ilość gotówki. Zostałam napadnięta, w torbie miałam ponad 500 złotych i nowy sprzęt, a ją blondynka myślałam tylko ratowaniu kabanosów. Ech, te priorytety. .. ;)
W takich chwilach widać co w życiu dla danego człowieka jest najważniejsze...
Ale rozumiem twoją reakcje... człowiek głodny to człowiek zły...
Trzeba było nie kraść nowego tableta i kogoś portfela to nikt by za Tobą nie biegł i nie musiałabyś się martwić o swoje ukochane kabanosy.