#ZxMvV
Dwa tygodnie temu biegnąc na tramwaj zgubiłam dowód, legitymację studencką i 20 zł (pragnę przypomnieć, że dla studenta 20 zł w kieszeni jest niemal jak wygrana w totku).
W zeszłą środę (nadal się zastanawiam jakim cudem) nowy telefon wpadł mi do kibla i doszczętnie się spalił w środku (nawet karty SIM były osmolone).
W sobotę idąc na uczelnię zgubiłam klucze od domu swoich rodziców, mieszkania chłopaka, a przede wszystkim mieszkania, do którego nie zdążyłam się jeszcze wprowadzić, w którym wynajęłam pokój.
Wczoraj pies wbiegł mi w kuchni pod nogi i świat nie mógłby istnieć dalej, gdyby telefon zastępczy nie wpadł mi akurat do małej psiej miski wypełnionej po brzegi, kuźwa, świeżą wodą, którą chwilę wcześniej wymieniłam. Ale na tym nie koniec!
Dzisiaj rano, jak zawsze, wsiadając do autobusu do pracy zakupiłam bilet przy użyciu karty. Po przejechaniu kilku przystanków wsiadło "dwóch facetów w granacie". Jako że bilet zakupiony, ich widok nie wzbudził we mnie żadnych emocji... Póki nie mogli sczytać biletu z mojej karty. Gdy padły słowa "dowód proszę" miałam oczy jak pięć złotych. A że dowodu nie miałam, legitymacji też, kazali mi wysiąść. W ten oto sposób spóźniłam się do pracy prawie godzinę.
Niech ten miesiąc się już, kur#a, skończy!
Chyba już wyczerpałaś swój limit pecha, życzę szczęścia na nowy miesiąc!
Jest tylko limit szczescia niestety, pech sadzi sie innymi prawami.
Ty to jakaś gapa jesteś.
Nawet nie będę próbować zaprzeczać.
Telefon Ci sie spalił w kiblu? Co ty jesz?! :D
Też się na tym momencie zatrzymałam. Jednak w końcu to elektryczne urządzenie, więc w kontakcie z wodą dochodzi do zwarcia, czy czegoś takiego, dlatego takie urządzenia gasi się gaśnicą, a nie wodą.
Wytłumaczcie mi, proszę, ten fragment: "zakupiłam bilet przy użyciu karty. Po przejechaniu kilku przystanków wsiadło "dwóch facetów w granacie". Jako, że bilet zakupiony, ich widok nie wzbudził we mnie żadnych emocji... Póki nie mogli zczytać biletu z mojej karty". O co chodzi? O jaką kartę? Płatniczą? Czy jakąś inną? Bo z jednej strony to kupić coś "przy użyciu karty" kojarzy mi się z kartą taką jak do wybierania forsy z bankomatu. Z drugiej, to taka karta nie zapisuje w sobie za co się nią zapłaciło i nie okazuje się jej przy kontroli biletów. Chyba.
Raczej autorka.
Może tak być, we Wrocku wprowadzili debilny system, że automat nie drukuje biletu, tylko jest on zapisany na karcie debetowej.
Płeć to pierwsze co w człowieku zauważamy, podstawowe kryterium odentyfikacji. Nie ma raczej zbyt wielu osób, które by nie zwróciły iwagi na to, że źle je "zidentyfikowano". To jest istotne w wyznaniu choćby dlatego, że zgubiła klucze od mieszkania chłopaka. Jakby mężczyzna zgubił klucze od mieszkania chłopaka, to by zaraz było homofobiczne darcie ryja w komentarzach, chociaż wyznanie fsktycznie nie ma nic z płcią wspólnego.
Eisteqs ma rację, to chodzi o Wrocław i ten właśnie system. Szczerze mówiąc pisząc to wyznanie sądziłam, że coś takiego wprowadzono też w innych większych miastach i założyłam, że to będzie dla wszystkich oczywiste. W tym systemie rzeczywiście używa się zwykłej karty do bankomatu z możliwością płatności zbliżeniowej. Na specjalnym panelu dotykowym wybierasz jaki bilet chcesz zakupić, płacisz zbliżając kartę i w ten sposób ten zakup zapisuje się na karcie i można go później odczytać na wymienionych wyżej panelach dotykowych i sprawdzić ile jeszcze czasu aktywny jest bilet.
zxzxzx Szczerze mówiąc jakoś nie bardzo mnie interesuje czy ktoś mnie zidentyfikuje jako faceta czy jako kobietę, to człowiek i to człowiek. Życie takie samo, takie same cele. W zasadzie to w tych czasach nawet płeć nie jest pewna bo można ją zmienić. :)
Ale wiesz, że w dużych miastach to mieszka tylko część ludzi, a nie wszyscy? To trochę jak ze Śląskiem. Kiedyś trafiłam tam do szpitala i nijak nie umiała baba zrozumieć, że moim dowodem ubezpieczenia jest dowód osobisty i nie mam żadnej magicznej karty, bo to funkcjonuje tylko u nich i nigdzie indziej.
@selim bo jest też w innych miastach ale ludzie boją sie/nie wiedzą jak korzystać :) w kielcach od 2013/14 roku jest płatność kartą, w wawie to samo.
Ja tu nie widzę pecha. Jedynie za#ebisty nieogar.
Może pij kawę rano czy coś? To już zakrawa pod jakieś problemy z koncentracją.
A czy czasem mandat nie "uprawnia" do przejazdu do końca trasy? Jeśli tak, to Autorka została wyrzucona z autobusu bezpodstawnie.
Ok, mój błąd. Przegapiłem informację o braku dokumentu tożsamości.
Po systemie płatności od razu wiedziałam, że chodzi o Wrocław!
@PurpleLila chodzi o bilet na kartę? Są takie w wielu miejscowościach, również mojej oddalonej od Wrocławia o kilkaset kilometrów.
Chodzi o bilet kodowany na karcie płatniczej.
@PurpleLila no tak, w takim razie takie są nie tylko we Wrocławiu
Dzięki za info, bo w innych miastach się z tym nie spotkałam :)
Kielce i wawa mają od 2013minimum takie coś ale nikt nie korzysta :p
Kiedyś, ktoś napisał trafnie, że pech to wytłumaczenie źle podjętych działań, które doprowadziły do zdarzenia.
Gdybyś ubierała mniej ciasne spodnie, większą i zapiętą torebkę lub w czym tam te dokumenty miałaś, to byś nie zgubiła ich biegnąc.
Gdybyś nie była tak uzależniona od komórki, że musisz z nim chodzić nawet do kibla, uniknęłabyś sytuacji w kiblu i z psem. Komórki mam od 20 lat. Zanim weszły pokrowce po okresie lojalnościowym nosiły ślady trzymania w kieszeni. Teraz, po 3 latach od kupienia, wyglądają jak nowe. A robotę mam taką, że moi znajomi potrafili nowy telefon rozwalić po miesiącu. I to telefon wzmacniany.
Klucze? nie mam zastrzeżeń do trzymania wszystkich razem, ale w życiu ich nie zgubiłem. Zapomnieć, tak. Tyle, że z domu i z pracy nie zginą.
Gadasz jak człowiek, któremu w fabryce rękę urwało. "Miałem pecha" Nie, olałeś zasady BHP i włożyłeś łapę w miejsce, gdzie wyraźnie jest napisane, ze nie wolno, obchodząc przy tym wszystkie zabezpieczenia przed debilami, jak Ty. Bo co się może stać?
Kask na głowie? po co? Przecież to obciach. Widziałem gościa, któremu kask uratował życie, bo spadający młotek wpił się w plastik i nie miał już siły wbić się w czaszkę.Facet skończył z guzem. Młotek spadł z ok 10m. Na pasach to nie pach zabija pieszych tylko ślepa wiara,w to, że mają pierwszeństwo i każdy o tym wie. I tak dalej.
1. Telefon wpadł mi do kibla w pracy, a tam nie zostawię telefonu na wierzchu, nie będę też specjalnie iść do szatni, żeby na chwilę włożyć telefon do szafki gdy idę siku i zaraz po niego wrócić. A psia miska była w kuchni gdzie miałam zadzwonić do mojego lubego i dyktować mu co ma kupić (jednocześnie sprawdzając zawartość lodówki).
2. Dokumenty miałam w futerale telefonu, telefon mi wypadł z kieszeni kurtki jak biegłam i zawisnął na kablu od słuchawek. Wtedy dokumenty musiały się wyślizgnąć.
3. Klucze musiały mi wypaść jak wyjmowałam notatki z torebki (jednocześnie słuchając muzyki więc nie usłyszałam jak spadły) żeby jeszcze powtórzyć przedegzaminem na który szłam.
Do tej pory ani razu nie zalałam telefonu ani nie zgubiłam żadnych kluczy. Ani od szatni nawet podstawówce ani od domu ani od czegokolwiek innego.
Kolejną rzeczą jest to że nie noszę ciasnych spodni, nie wiem po czym wnioskujesz, że tak jest.
Więc odbimbaj się, pech też może każdego dopaść.
Luz, skończył się miesiąc.
I właśnie wczoraj się dowiedziałam, że od końca miesiąca nie pracuję tam gdzie pracuję ;)
Już jest marzec, więc się nie martw. Limit pecha na ten rok masz już chyba wyczerpany 😉