#ZnrlM

Do tego wpisy zainspirowało mnie wyznanie #SYMS7 i komentarze pod nim. Otóż mam 24 lata i też jestem nadal dziewicą. Nie przeszkadza mi to jakoś zbytnio, nie mam wielkich potrzeb, wolę poczekać na właściwą osobę.

Problem stanowi presja społeczna, nawet nie na utratę dziewictwa, bo przecież to sprawa intymna i raczej ludzie o to nie pytają wprost, co o presję bycia w związku.

Jeszcze rok, 2 lata temu, nie było takiego problemu. Miałam studia, pracę, hobby i paczkę znajomych. Od jakiegoś czasu nie mam nawet z kim porozmawiać, wyjść do kina, na piwo. Wszystkie koleżanki są z związkach i chcą spędzać czas tylko, i wyłącznie ze swoimi chłopakami. Nawet jeżeli uda się zorganizować "babski" wieczór raz na pół roku, to i tak istnieją tylko trzy tematy: narzekanie na ich facetów, przygotowania ślubne i ciągłe komentarze kiedy ja sobie kogoś znajdę. Kumple od kiedy znaleźli sobie dziewczyny, mają w 99% zakaz rozmawiania z innymi, bo ich laski są zazdrosne, a pozostały 1% nigdy nie ma czasu, bo dziewczyna jest zbyt absorbująca nawet na pozostawienie jej samej na godzinę. Próbowałam zaprzyjaźniać się z tymi laskami, ale wszystkie albo widzą we mnie konkurencję (co jest absurdalne, bo jestem paskudnie brzydka) albo też zaczynają mnie na siłę swatać z każdym facetem jakiego znają, bo przecież nie będąc w związku nie mogę być szczęśliwa i to dla mojego dobra.

Rodzina tylko dodatkowo to potęguje, od babci usłyszałam w grudniu, że ona już w moim wieku miała 2 dzieci, jestem albo lesbijką albo nienormalna i dostałam zakaz pokazywania się na święta bez faceta. Tak, dokładnie, wigilię spędziłam sama na stancji, bo cała rodzina poparła babcię. Siostra zapowiedziała też, że nie zaprasza mnie na swój ślub, bo przyjdę sama i jej wstydu narobię.
Jednak czarę goryczy przelała sytuacja na uczelni, zaraz na początku nowego semestru, kiedy to prowadząca, która miała z nami zajęcia 2 semestry wcześniej zapytała, czy coś się u nas matrymonialnie pozmieniało. Ta, 3 koleżanki wyszły za mąż, 8 się zaręczyło.

Na koniec usłyszałyśmy, że to teraz dziekanki i rodzić dzieci, bo to najlepszy moment na to. No cóż, tylko ja z grupy 20 osób nie mam drugiej połówki....

Nie wiem już co robić... Mam konta na portalach randkowych, ale nie mam praktycznie odzewu (bo jestem uczciwa i mam swój krzywy ryj na profilowym), staram się wychodzić do ludzi, nawet kiedy nie mam z kim, cały czas realizuję swoje pasje, ale po prostu nikt nie traktuje mnie jako kobiety.
Nigdy nawet nie usłyszałam żadnego komplementu, poza "jesteś dobrą kumpelą", nigdy nikt nie próbował dobierać się do mnie na dyskotece, czy w komunikacji miejskiej, nawet nikt nigdy się za mną nie obejrzał ani zagwizdał, jak to czasem robią nawaleni kolesie.
Chyba muszę pogodzić się z samotnością albo znaleźć w sobie odwagę i zakończyć tę marną egzystencję.
IloveLuci Odpowiedz

Hej, hej, tu autorka. Chciałam tylko podkreślić pierwotny cel i sens mojego wyznania, bo odnoszę wrażenie, że pisząc pod wpływem emocji, mogłam nieco od niego odejść i wprowadzić niepotrzebne zamieszanie w odbiorze. Otóż moim problemem, tak to nazwijmy, nie jest fakt, iż nikt mnie nie chce, z tym zdążyłam się już pogodzić, lecz przeszkadza mi presja społeczna, w wyniku której odrzuciła mnie rodzina i znajomi, bo w MOIM WIEKU powinnam być już w związku.
Dziękuję za wysłuchanie i mam nadzieję, że wszyscy czytający to trzymają się ciepło i w zdrowiu.

daeneris2509

Też mam 24 lata i czuję presję, co prawda u mnie wygląda inaczej. Chodzę na randki czasem jakiś związek, ale krótki. Zwykle trafiam na dupków, jeden mnie zdradzał, inny stwierdził, że pójdzie z koleżanką na wesele bo go zaprosiła, po weselu mnie zostawił, a z nią zdjęcia na fb. Jeśli masz ochotę popisać to mogę podać maila :)

StaryTapczan

Zabrzmi banalnie, ale o ile rodziny zmienić nie możesz, to może znajomych? Kurczę, ja mam wielu znajomych, również samotnych. Ani ja, ani pozostali znajomi nigdy nie wtrącali się w życie singla. Nikt nie pyta, kiedy sobie kogoś znajdzie, nikt na siłę nie swata, nie wypytuje, nie naciska. I chociaż jest u nas też mnóstwo par, to kiedy spotykamy się wszyscy razem, nikt nie obnosi się miłością, nikt nie obściskuje się ostentacyjnie, nie obcałowuje, nie świergoli o miłości. Siedzimy jak w paczce znajomych, a nie podwójnej, potrójnej czy poczwórnej randce. Tak naprawdę nikt chamsko nikogo o nic nie wypytuje, ani singli ani par (o to, kiedy ślub, dzieci i inne). Może czas poszukać innych znajomych...?

IloveLuci

@StaryTapczan, żeby to było jeszcze takie proste, najwyraźniej mam pecha w tym zakresie. Lubię poznawać nowych ludzi, ale ostatnio odnoszę wrażenie, że aby znaleźć innych singli muszę szukać w przedziale wiekowym 19-22, a i to nie jest wykluczone, że będą oni już w związkach, co samo w sobie nie jest złe, tylko niestety często prowadzi do sytuacji, które opisałam. Ale spokojnie, nie poddaję się, ciągle szukam.
Pozdrawiam

NiosacySwiatlo

Jeśli byś chciała porozmawiać zostaw jakiś ślad po sobie ;>

StaryTapczan

Nie musisz szukać singli, tylko ludzi, którzy nie będą patrzeć na Ciebie przez pryzmat singla, tylko człowieka. U nas się zdarza, że w spotkaniu biorą udział trzy pary i jeden singiel, rodzynek. I wiesz co? Wcale nie widać, że są to trzy pary i jeden singiel, bo w ogóle nie rozmawiamy o związkach, o miłości, nie trzymamy się chamsko za ręce itd. Zdarzało się, że poznaliśmy w barze jakichś ludzi, którzy dopiero pod koniec imprezy zorientowali się, że w naszej paczce są pary, bo podczas spotkań nie afiszujemy się z tym, że jesteśmy „poparowani”. Serio, nie rozmawiamy o związkowych sprawach, bo nie ma takiej potrzeby. A mamy w grupie kilku singli. Dlatego nie szukaj sobie celowo singli do towarzystwa, tylko normalnych ludzi, którzy i Ciebie będą traktować jak normalnego człowieka, a nie singla, którego trzeba zaatakować serią pytań i „naciskań” na związek ;) Jak chcesz, zostaw jakiś ślad po sobie ;)

Uzytkownik404

U mnie ze znajomymi jest tak samo, jak u StaregoTapczana, z tym że tak się złożyło, że mam dwie odrębne paczki znajomych, z którymi spotykam się oddzielnie i w obu właśnie tak to wygląda. Spotykamy się, gramy w gry, wychodzimy razem i choć są wśród nas i pary i single, to tak naprawdę nie widać, kto jest sparowany, a kto nie.
Myślę, że dla poznania takich osób warto poszukać jakiegoś integrujacego hobby - jak niektóre sporty czy gry planszowe, czy cokolwiek innego, co się robi z ludźmi :)

bazienka

odnosze wrazenie, ze jak ktos ma potrzebe gadania tylko o tym, to ma jakies parcie lub chce "zagadac" problemy i stworzyc odpowiedni wizerunek
u mnie tez najdluzej trwajace zwiazki sie nie afiszuja i nie miziaja publicznie

Accio

Czuję się w identyczny sposób - ja też boję się tej presji bardziej niż perspektywy bycia samej, chociaż na mnie jeszcze nie ma takowej wywieranej, bo mam 18 lat. Tylko, że mam w otoczeniu rodzeństwo, które związało się na stałe i mają już dzieci... Czuję, że ten mój spokój nie potrwa długo :')

Przykre strasznie jest zachowanie Twojej rodziny. Nie wiem, czy na Twoim miejscu w ogóle chciałabym trzymać kontakt z taką rodziną, a w kwestii rodziny ładne rozwiązanie zaproponował/a StaryTapczan ;)

Trzymaj się ciepło!

Jumalatar

Dziewczyno ! Nie przejmuj się rodziną. Nie jest wiele warta skoro skazali Cię na samotne święta. Sama znam parę singli - spokojnie i z zadowoleniem sobie żyją. Tyle, że pewnie maja lepsze rodziny (bo nie narzekają na nie). Nie jesteś jedyna taka na świecie. Poszukaj sobie jakichś podobnych sobie znajomych - może na jakichś grupach wspólnych zainteresowań ? (nie wiem, jak to teraz wygląda, bo nie mam konta na fb, kiedyś można było znaleźć znajomych na czatach). Jesteś z pewnością mądrą dziewczyną (sądząc po napisanej historii), tylko Ci się rodzina nie udała. No cóż - na nieszczęścia najczęściej nie mamy wpływu.

Siderius

@IloveLuci nie, nie musisz. Mam 27 lat i też nikogo nie mam.

Zobacz więcej odpowiedzi (3)
Vito857 Odpowiedz

Szczerze? Też tak mam, tylko jestem innej płci i mam w to wywalone.
Skoro rodzina nie chce Cię na wigilii albo na ślubie, bo nie masz faceta to jebać ich, nie są warci zainteresowania.

Inni2001 Odpowiedz

Że tak pozwolę się zapytać - masz w ogóle realną potrzebę bycia w związku, czy chodzisz na spotkania z tymi mężczyznami zw na presję, jaką wywiera na Tobie otoczenie?

IloveLuci

Ja po prostu lubię ludzi, więc rzadko kiedy odmawiam jakiegokolwiek spotkania.
Pozdrawiam cieplutko

Eureenergie

To nawet miłe, ale jeśli jesteś nimi zainteresowana tylko jako kumplami do wyjścia na piwo, to mam nadzieję dajesz im o tym jakoś znać i nie robisz chłopom nadziei? xd

IloveLuci

@Eureenergie
To oni od początku traktują mnie jak kompletnie bezpłciowego kolejnego kumpla, więc spoko, nie robię nikomu złudnych nadziei.I to nie tak, że żaden z kandydatów nie spełnił moich wygórowanych oczekiwań (bo zdaję sobie sprawę z tego, że nie jestem w sytuacji stawiania jakichkolwiek), ale jeżeli już facet nie naskakiwał na mnie od razu, że z opowiadań koleżanek miałam być ładniejsza, albo przynajmniej choć trochę atrakcyjna, to zaczynali oni zwierzać mi się z nieudanych związków, bycia w friendzonie, czasami z problemów w pracy albo z rodzicami. Także najwyraźniej nadaję się na darmowego psychologa albo kumpla, nie na partnerkę do związku.
Jeszcze raz pozdrawiam i dziękuję za wymianę zdań.

Starlycious2

O widzisz autorko i tu tkwi kolejny Twój problem. Uważasz że nie masz prawa mieć oczekiwań co do faceta z którym idziesz na randkę? A gościu typowy burak cham i prostak ma prawo oczekiwać że Ty będziesz atrakcyja? Z jakieś racji masz nie mieć żadnych oczekiwań? Myślisz że jesteś gorsza niż burak który mówi takie coś? Oczywiście że masz mieć wymagania. Nie mówię o jakiś nierealnych, Adonisa może nie oczekuj, ale minimum kultury. I żeby dbał o higienę, to jest ważne. I nie skupiaj się idąc na spotkanie na tym czy facet Cie polubi. Skup się na tym czy Ty go polubisz, bo idziesz na to spotkanie dla siebie a nie dla niego i Twoje zdanie na jego temat jest tak samo ważne a nawet ważniejsze (sorry, ja to egoistką jestem) niż jego na Twój.

Starlycious2

Aha i nie oczekuj, że facet na pierwszej randce się oświadczy albo zaproponuje związek. Mówisz, że traktują Cie jak kumpele z którą można pogadać, zwierzyć się z problemów, a to już dobrze, bo wzbudzasz w nich zaufanie, nie każdemu można powiedzieć o swoich problemach. Ja bym to uważała za plus. Oczywiście słuchanie ciągle o czyiś problemach też jest męczące, ale jeśli facet raz na jakis czas tylko coś powie, to jest normalne. Od czegoś trzeba zacząć, a bycie kumpela to bardzo dobry początek. związki zbudowane na przyjaźni są bardzo solidne. Oczywiście jak trafisz na kilka miesięcy do friendzone i facet nie będzie robił kolejnego kroku to wiadomo, raczej nie ma co liczyć na coś więcej, ale przynajmniej będziesz miała nowego przyjaciela.

IloveLuci

@Starlycious2
Dziękuję za twoją opinię, niestety ciężko jest wyłamać się ze schematu myślenia, że to ja muszę walczyć o faceta, kiedy wiele razy słyszałam w twarz jaką paskudą jestem, ale nigdy przenigdy nie usłyszałam żadnego komplementu. Dodaj do tego zachowanie znajomych, którzy chamskie komentarze kwitują niewinnymi żartami a mi zarzucają właśnie, że jestem egoistką, jeżeli po randce stwierdzę, że nie mam ochoty ponownie spotykać się z burakiem komentującym na głos mój brak atrakcyjności. Ich argument: w twoim wieku już nie masz co wybrzydzać.
PS Nie oczekuję oświadczyn na pierwszej randce, ale najczęściej ląduję na kilka miesięcy, nawet lat we friendzonie, gdzie potem kumple znajdują sobie prawdziwe dziewczyny, które utrudniają nam kontakt lub sami zrywają znajomość, bo po co im już wtedy taka opcja zapasowa. Pozostałe przypadki patrzą na mnie z obrzydzeniem i sami przyznają, że zostali przymuszeni do randki albo liczyli, że będę ładniejsza.
PPS Chodzę na terapię i próbuję podnieść swoją samoocenę,

ohlala Odpowiedz

Jestem starsza, ale nie czuję żadnej presji. Może to kwestia rozsądniejszego otoczenia, a może tego, że zawsze ucinałam rozmowę i nie pozwalałam ludziom włazić w moje życie z butami. W każdym razie, to nie jest normalne.

bazienka Odpowiedz

zal mi sie zrobilo tych twoich kolegow
serio jest az tyle nienormalnych bab?

Mmpp00

Śmiać mi się chce z takich bab. Takie mają zawsze jakiś problem w związku i biedne nigdy nie wiedzą dlaczego im się nie uklada.. Pytają mnie o porady jak to jest, że mam tak idealne małżeństwo. Kiedy odpowiadam, to się na mnie obrażają, bo nie wiem co mówię i nie ma w tym ich winy :)

bazienka

zwiazki symbiotyczne i konta na fb typu Marta Grzegorz <3

Ankaaa

Ja miałam takie koleżanki na studiach. Ich faceci mieli zakaz spotykania się, rozmawiania i w ogóle patrzenia się na inne kobiety. Nie mam pojęcia, jak to w ogóle miało działać. Nawet jak powiedziałam, że czasami jak jesteśmy gdzieś na mieście, to pokazuję chłopakowi jakąś dziewczynę na zasadzie "patrz jaka ładna/jakie ma ładne nogi/cokolwiek", to spotkałam się z jakimś wielkim szokiem i niedowierzaniem...

JMoriarty Odpowiedz

Dziwnymi ludźmi się otaczasz. Ja mam 30 lat, w związku nie jestem i nikt się mnie nie czepia. Słowa.na ten temat nie słyszałam.

IloveLuci

W takim razie zazdroszczę, ale mam pytanie- czy nie jesteś obecnie w związku, czy też nigdy do tej pory nie byłaś? Bo znam kilka osób, które są obecnie po rozstaniach po kilku latach związku i ich nikt faktycznie się nie czepia. Tymczasem moje życie komentują i próbują mnie swatać, bo jak mogę być szczęśliwa nigdy nie doświadczając miłości.
Pozdrawiam

JMoriarty

Byłam, aczkolwiek nie bardzo długich. Jakoś po prostu nie mam szczęścia.
Ale pomijając wszystko inne, co za różnica co ludzie mówią?

Heppy Odpowiedz

Zmien grono znajomych. Widocznie na studiach masz samych wieśniaków, którzy tylko mysla o małżeństwie, dzieciach i uprawianiu ziemniaków. Przepraszam, ale taka jest prawda. Mialam tez takich ludzi na studiach... nie wiem do czego im one były swoją drogą, skoro większość koleżanek nie przepracowała ani dnia, tylko bawią dzieci i piorą majty swojemu panu. Jest dużo ludzi, którym się nie spieszy, po prostu musisz trafić na jakieś mniej ograniczone osoby.

daeneris2509 Odpowiedz

Nad wyglądem można popracować, odpowiednie ubrania, makijaż, może jakaś siłownia? Jeśli na portalu randkowym brak odzewu to może daj się zeswatać :)

IloveLuci

Hej, tu autorka z nowego konta. 2 razy w tygodniu chodzę na taniec, więc w tej materii akurat chyba nie odstraszam, mam dosyć wyrzeźbione ciało (tylko biustu niestety brak). Niestety niektórych mankamentów nie sposób ukryć makijażem czy ciuchami. U mnie jeden z problemów stanowi też strasznie dziecinny wygląd, rekordem było kiedy usłyszałam od ochroniarza w galerii, gdzie są moi rodzice, bo wyglądam na 12 lat- miałam wtedy 22. Kiedy się pomaluję uzyskuję jedynie prześmiewczy efekt gimbusiary, która udaje dorosłą.
Jeśli chodzi o swatanie to nie mówię od razu nie, ale miałam już na kilku takich ustawionych randkach sporo nieprzyjemności. Pół biedy jak facet przez całe spotkanie gapił się w telefon i burczał na mnie w czasie podwójnej randki (bo tak zazwyczaj to swatanie przebiegało), ale usłyszałam także wprost, że nie jestem w jego typie, bo mam za małe cycki, pretensje do tej znajomej jak mogła go okłamać, że to fajna laska, a przylazł paszczur albo stwierdzenia: jesteś okej, ale jak na koleżankę/ jesteś okej, ale umawiając się z tobą czułbym się jak pedofil.
PS. Nie ułatwia mi fakt, że mam zawrotne 155 wzrostu.

daeneris2509

Chętnie oddam parę centymetrów, mam 175. Zwykle jak jakiś chłopak podoba mi się z charakteru jest niski :(

bazienka

co wy macie z tym wzrostem? znam pare, gdzie ona jest od niego wyzsza o 20-30 cm i z powodzeniem nasi szpilki
kompleks jakis czy co?

MissStonem

@bazienka - To może być kompleks i kwestia samopoczucia po prostu. Też mam 175cm wzrostu i mimo, że obecnie jestem z tego zadowolona, to w czasach nastoletnich byłam wyższa od sporej części kolegów. I tak mi już zostało, że trochę niekomfortowo czuję się przy niższych facetach, jakby mniej kobieco 🤷🏻

zielonka Odpowiedz

24 lata a piszesz jakbyś miała 50... Mój kuzyn jest w tym samym wieku i nie rozpacza, że nadal jest prawiczkiem, nie był też w żadnym związku. No dobra, może troszkę mu siada na dekiel bo coś o prostytutkach zaczął gadać i że jak skończy 25 lat to na pewno się wybierze, bo inaczej umrze jako prawiczek. Są też tego jakieś plusy, bo zmotywował się, żeby nabrać trochę masy (był bardzo szczupły) i prawie rok sporo ćwiczy i widać tego efekty, bo nie wygląda już aż tak sczurowato. Do tego jest bardzo niski (ok 173 cm wzrostu), co wcale nie ułatwia sprawy. Głowa do góry, dużo jeszcze przed Tobą.

Dragomir

Bardzo niski to poniżej 160. Powyżej to już tylko niski. Od 170 to na pewno nie wysoki, ale tym bardziej nie "bardzo niski".

LadyGoth Odpowiedz

Jedno Ci powiem - lepiej być samej niż z byle kim. Ja tej mądrości nie miałam, w Twoim wieku parłam na siłę żeby kogoś mieć. Nie byłam brzydka ale z jakiegoś powodu nikt mnie nie chciał. Wyszłam w końcu za mąż za faceta, którego nie kochałam - ale on mnie chciał. Urządził mi piekło, z którego musiałam wiać sama z dzieckiem. Kolejne związki też nawiązywałam na siłę, żeby nie być sama. Kończyło się zawsze odchodzeniem do innej laski, która była widać bardziej zdatna do kochania. Nie żałuję, że mam dziecko. Ale całej reszty g... związków i relacji, które na siebie ściągnęłam - żałuję. Lepiej nauczyć się lubić siebie i swoją samotność

Zobacz więcej komentarzy (14)
Dodaj anonimowe wyznanie