#Zi4eC
Nagle wszystko się zmieniło. Jakoś, nie wiem jak, odsłuchałem nagranie jakiegoś gościa, który zaczął kwestionować moją wiarę. Wówczas uznałem Kościół za wroga numer 1. Na religii w szkole była niezła jazda. Radykalizowałem się w swoim antyklerykalizmie coraz bardziej, lecz wciąż byłem chrześcijaninem, o zgrozo bardziej gorliwym niż kiedyś, tylko miałem poglądy niczym wściekli protestanci za wojny 30-letniej. I wtedy zjawił się on. Świadek Jehowy. Zacząłem z nim korespondować przez pewną stronę, on mnie mamił urokami swojej wiary. Po kilka godzin dziennie potrafiłem siedzieć na tej stronie. Wtedy moja religijność sięgnęła zenitu. Dbałem, by w żaden sposób nie obrazić Jehowy, wszystkim wokół mówiłem o Jehowie i o wierze (miałem jakieś 15 lat). Na religii cyrki były jeszcze większe (rodzice nie chcieli mnie wypisać), a w kościele stałem jak słup patrząc z pogardą na tych bałwochwalców. Ja nie wiem, jak do tego doszło, ale nie widziałem żadnej skazy na organizacji, była dla mnie po prostu idealna. Normalnie byłem ślepy na niektóre rzeczy.
Na szczęście na swojej drodze spotkałem kogoś, kto otworzył mi oczy. Gdyby nie on, nie wiem, co by się teraz działo. Nawet nie wiecie, jak mi wstyd za to, co wtedy gadałem do znajomych. Później straciłem zainteresowanie religijnością, do czasu, aż spostrzegłem, że moja wiara słabnie. Za wszelką cenę nie chciałem jej stracić, rozpaczliwie modliłem się do Boga, aby mi ją przywrócił. Straciłem. I wiecie co? Dobrze się stało. Nigdy wcześniej nie byłem tak otwarty na rozmowę i innych ludzi. Już w katoliku nie widzę przebrzydłego bałwochwalcy, a w fanie Behemotha (którego z resztą słucham) okropnego satanisty. Widzę człowieka. Człowieka, z którym nie mam problemu pogadać bez emocji, wysłuchać, co nim kieruje i zrozumieć.
Z tego wynika, że twoim problemem nie są religie i wiara, tylko twoja naiwność. Zbyt łatwo cię zmanipulować i przekonać do czegoś nawet skrajnie odmiennego od poprzednich poglądów. Zacznij podchodzić z większą rezerwą do rzeczy, które mówią ci inni ludzie, bo być może aktualnie ktoś tobą manipuluje w innym aspekcie.... Ale fajnie, że teraz tak podchodzisz do ludzi, duży plus
Zgodzę się, że problemem nie jest religia ale nie powiedziałabym też, że zwykła naiwność. Wprawdzie głupio się nabierał na dyktatorów ale jednak był nastolatkiem i nie on jeden jako nastolatek wplątał się w jakiś sposób w coś radykalnego. Nastolatki często tak mają i w sumie dobrze, wiele można się nauczyć jeśli się z takiej radykalności wyrośnie.
Jak dobrze dla Ciebie, żeś się nie urodził w kraju, gdzie panuje islamski fundamentalizm.
Jak dobrze dla innowierców, że nie urodził się w otoczeniu fanatycznych islamistów
Łykasz jak pelikan.
LoL. To się nazywa być podatnym na wpływy. Ciekawe czy to już koniec czy tylko kolejna "faza". I co ewentualnie będzie potem ? Może tym razem druga strona spektrum ? Satanizm. A może jakaś egzotyka ? Shintoizm ?
A może autor już dojrzał i sam podjął świadomą decyzje.
Znam trzech ŚJ i ich historie są bardzo podobne do Twojej. Z tym, ze z tej trójki, dwóch dalej jest w zborze, to fanatycy, uznający tylko jedną prawdę.
Choragiewka, na maksa w kazda strone.
I wiesz, twoja obecna postawa jest chyba najbliższa docelowej postawie chrześcijańskiej ze wszystkich, które prezentowałeś, przynajmniej jeśli chodzi o postrzeganie drugiego człowieka.
A ks. Natanek głosi poglądy sprzeczne z nauczaniem kościoła.
W którym miejscu sprzeczne?
Chociażby w tym, że uważa różne przedmioty i idee za wytwór szatan (sławne hello Kitty). O ile wiem zostało mu odebrane prawo do wygładzania kazań.
Niestety w kościele rzymskokatolickm najgorsza jest hipokryzja. Wszyscy mówią jacy to oni nie są wierzący a potem okazuje się że nie chodzą do kościoła, wyzywają się nawzajem. Kilku księży zbłądzi i popełni duże zło i nagle wszyscy się dziwią że Kościół na świecie upada
Chorągiewka
Bym chciała poczytać o lekcjach religii wiecej