#ZhCeZ
W szkole narodowa piłka nożna to była świętość (szkoła usportowiona). Pamiętam, jak Koreę i Japonię oglądaliśmy w kilka klas w czasie lekcji na jakimś małym tv. Pamiętam, jakie było święto, jak dostaliśmy Euro2012 do organizacji.
Potem poszłam na studia, w swoje grałam jeszcze jako tako, pochłonięta bardziej możliwościami, jakie dawały mi studia. Polakom w nogę kibicowałam śpiewając wytrwale "nic się nie stało".
Sama tańczyłam, biegałam, trochę siłowni, czasem rower, rolki bez planów treningowych, ot tak, dla zdrowia i dobrego samopoczucia.
Po ostatnim mundialu nie czułam nic poza wściekłością. Nie chodziło o wyniki, tylko o brak walki, ich zaangażowanie. Same reklamy piłki nożnej wkurzają mnie tak, że przełączam, a jak widzę znowu reklamę z Lewym, to mi się niedobrze robi.
W piątek niechcący włączyłam lekkoatletykę i się wciągnęłam.
Boże, co ja w tym czasie czułam! Widząc walkę o ostatnie centymetry przypominała mi się moja gra ze skręconą kostką, byle wygrać. Widząc ich zwycięstwa czułam się jakbym odbierała swoje pierwsze złoto. Słuchając Mazurka - jak sama stałam z drużyną z naszą flagą, słuchając hymnu. Płakałam, miałam gęsią skórkę, wróciły wszystkie emocje, które kiedyś dawał mi sport.
Dziękuję Wam Lekkoatleci za przywrócenie mi radości ze sportu!
PS. Zaczynam trenować do maratonu i Runmageddonu, nie tylko dla przyjemności, ale i rywalizacji.
Trzymajcie za mnie kciuki :)
Runmagedon wydaję się całkiem fajny. Taka odskocznia od zwykłego biegania
Ja tam szanuję naszych. Zawsze kombinuję jak to się nie urobić, a zarobić.
A o tym całym lewym to ja słyszeć nie chce, nie rozumiem tego zachwytu nim, akcji nie rozgrywa praktycznie wcale, czeka na dobre podanie i tyle. Ani kropli potu na nim nie widziałem na mistrzostwach, tak się starał.. ale mając tyle kasy z reklam to mu się nie dziwię
Może dlatego że jest napastnikiem i on czeka na takie podania, niesamowicie śmieszy mnie jak taki Janusz/Grażyna wypowiada się jak to Polacy grać nie umieją, w ogóle się nie starają tylko pieniądze bioro za nic No straszne. Ale widzę zasada nie znam się ale się wypowiem u was działa.
Ja pot widziałem. W taki upał grali.
Czy tylko ja nie rozumiem tego całego podniecania się oglądaniem jak ktoś w coś gra lub uprawia jakiś sport? Nie lepiej samemu w coś pograć, poruszać się?
Oczywiście, że fajnie jest samemu uprawiać jakiś sport. Ale ja ze swojego przykładu mogę podać, że bycie kibicem dostarcza mi aż nadto emocji - te wybuchy radości, gdy drużyna wygrywa mecz o stawkę, mimo że 5 minut do końca jeszcze go przegrywała - bezcenne.
Już spieszę z pomocą. Jak wyżej kibicowanie, a od siebie jeszcze dodam, że przyjemnie się ogląda ludzi, którzy całe życie coś robią i są w tym naprawdę dobrzy.
Ostatnio próbowałam znajomej wytłumaczyć, że w piłce nożnej to my nie jesteśmy wybitni 😂 że poza tym to są skoki narciarskie i lekkoatletyka itd.- morderczy wzrok wyrażał wszystko 😑 okej rozumiem, że prawdziwi kibice są na dobre i na złe, ale kibicowanie a idealizacja robi rożnicę
Nie będziemy trzymać, już nam brakło
Szkoda że w pewnym momencie nie angażowałaś się tak w swoje sportowe hobby. Być może teraz Ty stałabyś na podium? ;)
Pozytywne wyznanie, aż mnie ciarki przeszły przy tym hymnie. Powodzenia w maratonie i runmagedonie! :)
Aha, życzenie komuś powodzenia sprawia, że dostaje się minusy xD
Ale czego Ty chcesz od Lewego i reszty drużyny? Oni czy wygrają czy przegrają to kasę dostaną i mają to gdzieś. Po co się mają męczyć
To smutne i bardzo niesportowe zachowanie, ale skusisz ich do biegania po boisku? Tylko szkoda, że zamiast np na szpitale w Polsce to kasę się wali w takich leniów
Po prostu piłka nożna jest najbardziej popularnym sportem na świecie i dlatego przy dużych imprezach takich jak mundial zawsze jest takie duże zainteresowanie i oglądają nawet osoby które nie interesują się zbytnio tym sportem to trochę przykre patrząc na to jakie mamy osiągnięcia np w skokach narciarskich ale tak już jest.