#ZXVLs
Do moich dwudziestych urodzin myślałem, że to jest normalne, dopóki nie poznałem pewnej dziewczyny i zobaczyłem, jak u niej w domu wyglądają relacje miedzy ludźmi. Nie wiedziałem, że ludzie mogą po prostu być dla siebie mili, rozmawiać ze sobą, podejść do siebie i się przytulić bez powodu, zamiast mijać się w domu bez słowa. Było widać u nich miłość, której mi przez całe życie brakowało. Zacząłem pracować nad sobą.
Dzisiaj boli mnie dalej to, co się dzieje w moim domu. Mam brata, który z rodziną mieszka z nami i jest prawdziwym tyranem. Jak tylko skończył 18 lat, zaczął brać chwilówki, nie miał jak ich spłacać, więc rodzice spłacali za niego. Kilka lat później, jak rodzice nie mieli już pieniędzy na spłacanie, okłamywali nas, że nie ma pieniędzy na życie i mamy więcej dokładać od siebie, a kasa szła na spłacanie kredytów brata, który bawił się za te pieniądze w najlepsze. Byliśmy wściekli jak dowiedzieliśmy się prawdy, a brat śmiał nam się w twarz.
Brat sprowadził do domu psa, jednego z tych groźnych ras, bo pies ma być tak samo groźny jak on. Jak się okazało, ten pies jest przesympatycznym stworzeniem i nie zrobi w życiu nikomu krzywdy, oprócz kotów. Brat to wykorzystuje i regularnie spuszcza go ze smyczy na spacerze, żeby dorwał jakiegoś. Nie karmi go, bo on zje resztki z talerza, nie sprząta po nim, bo to nawóz i samo wsiąknie. Potem sprowadził kobietę i spłodził dzieci. Żonę wyzywa codziennie, podnosi na nią rękę. Żona też niespecjalnie chce się dziećmi zajmować, woli robić karierę w social mediach jako niezależna i prawdziwa kobieta, dziećmi więc zajmują się głównie moja mama i moja babcia, ''bo dzieciaczki nie są niczemu winne''. Pieniędzy na rodzinę brat nie daje, bo lepiej sobie kupić szósty samochód. Dziećmi się nie zajmuje, za to bije je, wyzywa i obwinia wszystkich dookoła, że źle jego dzieci wychowują. Ojciec nic mu nie mówi, bo ma być spokój, nam nie każe interweniować, bo ma być spokój. Ojciec boi się odezwać, bał się mi pomóc, kiedy usłyszałem jak była brata woła pomocy, bo ją gwałcił w pokoju obok i musiałem sam z nim walczyć. Jak zadzwoniłem na policję, to tata im powiedział, że ja na brata z pięściami wyskoczyłem. Nie boi się za to zwyzywać mamę, bo ta coś próbuje robić. I nie boi się bić swoich 3-letnich wnuków, bo za głośno się śmieją.
Nienawidzę jego i brata.
Uciekaj! Zostaw tą patologię i ratuj siebie. Im nie pomożesz. Tu jest powielanie schematów, różne uzależnienia i wiele innych dysfunkcji.
Zdecydowanie uciekaj. I moze sprobuj nagrac jak traktowana sa te dzieci i zglos to gdzies. Nie wiem, policja, mops, gdziekolwiek. Im da sie jeszcze pomoc.
sad rodzinny bezposrednio tez moze byc
WYPROWADZ SIE
zglos brata na policje, nagraj wyzwiska, idz do mopsu,
namow zone do odejscia od niego
zglos do TOZ jak traktuje zwierze, do Strazy Miejskiej, jak wypuszcza go bez smyczy i kaganca ( przydadza sie zdjecia i filmiki) i jak nie sprzata po psie
to,z e rodzice utrzymuja gnoja pasozyta to nie twoj problem, ich sprawa
jak jestes w stanie zarobic na swoje utrzymanie to uciekaj jak najdalej, najlepiej do innego miasta, wynajmij chocby pokoj i zerwij kontakt z ta patologia
I ty z nimi mieszkasz? Wynajmuj cokolwiek nawet malutki pokój! I donies do mopsu że rodzice dzieci są niewydolni wychowawczo
Szkoda dzieciaków, szkoda psa i szkoda ciebie.
Jak łatwo powiedzieć wam obcemu człowiekowi żeby uciekał i zostawił swoją rodzinę. Rodzice mają problem uciekaj. Ktoś bije dzieci w rodzinie na dodatek, uciekaj. Będziesz miał kiedyś kłopoty w związku to wiesz uciekaj ^^
A co zmienia zostając? Tkwi w patologii. Rodzice sami są sobie winni, że utrzymują i zyją z takim synem. A sami przecież stosują przemoc. Powinien uciec i się odciąć od takiego środowiska. A dzieciom pomoże, jeżeli zgłosić sytuację do odpowiednich służb.
Czasami ucieczka to najlepsze co można zrobić. Kontakt z rodziną ograniczyłam do minimum i bardzo się cieszę. Dzięki temu moja kondycja psychiczna i zdrowie są na lepszym poziomie. Mam dużo do naprawy jeszcze ale wiem że gdybym była tam przyszedłby w końcu dzień gdzie odebrałabym sobie życie