Spotkanie z osobą, którą obecnie uważam za najlepszego i w zasadzie jedynego prawdziwego przyjaciela. Opowiada o tym, jak niefajnie potraktowali go bliscy mu znajomi. Konkluzja - pomylił się, uważając za przyjaciół ludzi, dla których w zasadzie nic nie znaczy. Podaje kilka konkretnych sytuacji. Rozumiem, że mu przykro, zwłaszcza że uświadamiam sobie, że też mam takie doświadczenia... W podobnych sytuacjach dokładnie w taki sam sposób mój przyjaciel potraktował mnie. Analogii nie widzi lub nie chce dostrzec.
Ten weekend miał naładować mnie pozytywną energią na długi czas, zwłaszcza, że codzienność znów mnie zdrowo przeorała. Czuję się tak parszywie, że nie wiem jak to opisać.
Koniec wyznania. Z pozytywów tyle, że krótkie.
Dodaj anonimowe wyznanie
Może to krótkie, ale za to bez żadnych konkretów.
Wyznanie o niczym.
Nie chciałem tego pisać żeby nie wyjść na głupszego niż jestem, ale hvja z tego zrozumiałem 😁
chodzi o to, że znajomy żali się jak traktują go przyjaciele, ale sam zachowuje się w taki sam sposób, tylko tego nie dostrzega.
To też zrozumiałem, ale to jest tak chaotycznie napisane i faktycznie jakby o niczym, że faktycznie dobrze że takie krótkie.