#ZMcw3

Byłam zmęczona, trochę zamyślona i naprawdę musiałam siku, ale tak pilnie. Byłam akurat w galerii handlowej, więc nic takiego, prawda? Wchodzisz, załatwiasz się, wychodzisz. Taki był plan, ale mama zwykła mnie uczyć, że deski klozetowe w galeriach są brudne. Wniosek? Sikać na Małysza! Plan dobry, wykonanie? Cóż.
Byłam zmęczona po całym dniu + spałam tylko 3 godziny.
W efekcie nie zauważyłam zamkniętej klapy klozetowej i tak, zsikałam się na nią.
Oczywiście po chwili zorientowałam się, że coś jest nie tak. Nie słychać dźwięku wody, tylko kapanie na podłogę, i czuję, że moje nogawki robią się mokre.
W panice staram się powstrzymać tę Niagarę, ale się nie da, bo potrzeba była tak wielka, że mięśnie odmówiły posłuszeństwa.
Podsumowując...
– obsikane spodnie
– utracona duma
– kilka minut sprzątania własnego moczu z całej kabiny oraz wstyd, gdy zorientowałam się, że mój mocz dosięgnął kabiny obok (były dość małe) i było widać, że coś się tam „wylało”. A w kabinie obok była sprzątaczka wymieniająca papier...

Przepraszam, pani sprzątaczko, naprawdę nie było to planowane.
Shido Odpowiedz

a wystarczyło uwić gniazdko z papieru toaletowego

Dodaj anonimowe wyznanie