#BNxjy

Bardzo nie lubię mentalności starych bab w kościele – w pierwszej ławce klepią różaniec, a w domu uprzykrzają życie rodzinie. 
Moja koleżanka miała właśnie taką cudowną teściową. Nie akceptowała jej jako synowej i na każdym kroku uprzykrzała życie. A że zamieszkali razem po ślubie, to było tego sporo. 
Zrobili remont domu i wybudowali łazienkę, żeby nie musieć kąpać się w miednicy i chodzić do wychodka – źle. Gotowała i dbała o dom – źle. Z zaciśniętymi zębami przeżyła nawet fakt, że kobieta przyprowadziła dla swojego synusia lepszą kandydatkę na żonę (rozwódkę) tylko po to, żeby sprawić synowej przykrość. Złota dziewczyna znosiła to wszytko, tłumacząc to wiekiem mamusi. No a mamusia po tygodniu robienia świństw leciała do kościoła, modliła się gorliwie i przyjmowała komunię jakby nigdy nic. 
Po mszy zaś z koleżankami z kółka różańcowego obrabiała tyłek synowej, jaka to zła jest, nie dba o dom, nie dba o męża i teściową... 
Nie mam szacunku do takich ludzi za grosz.
Diddl Odpowiedz

Dlatego nigdy nie należy mieszkać z teściami/rodzicami po ślubie. Zgaduję że mąż nigdy nie stanął w obronie żony, skoro twoja koleżanka "miała" taką teściową, a nie ''ma", czyli się rozwiodła. Wiek nie usprawiedliwia takiego zachowania i od kiedy to synowa musi dbać o teściową?

Dodaj anonimowe wyznanie