#ZAQQH
Mam ja brata przyrodniego, starszego o 16 lat. Dzieciństwo miałam ciężkie, moja mama rozwiodła się z pierwszym mężem i związała z moim ojcem, z którym to związek również był bardzo nieudany. Moje dzieciństwo to alkoholizm ojca, współuzależnienie matki, wieczne awantury i jedyne wsparcie w siostrze (nota bene bliźniaczce brata). Ale nie o tym ta historia.
Mój brat w wieku 17 lat wyprowadził się z mieszkania rodzinnego. Moja matka nie była wtedy w stanie dobrze się mną zajmować, wiec siostra poświęciła swoją młodość, żebym „wyszła na ludzi”. Ale to również nie o tym ta historia.
Jest rok 2020, mam 29 lat. Mieszkam w Warszawie, zarabiam dobrze w marketingu IT. Nie jestem w stanie wejść w dojrzały związek, co głównie wynika z trudnego dzieciństwa (podobno to syndrom Dorosłych Dzieci Alkoholików), ale życie jest stabilne. Rozwijam swoje pasje, mam grupę przyjaciół, chociaż samotność mnie czasem przytłacza.
W każdym razie, zmęczona wiecznym wynajmem, postanowiłam, że kupię mieszkanie w Warszawie. Złożyłam wniosek o kredyt, czekam na decyzję.
Mój brat, Kamil, to stereotypowy „samiec alfa”, który ma zawsze rację i nie uznaje innej opinii. Około dwie dekady temu wyjechał do Londynu i po wielu wzlotach i upadkach założył nieźle prosperującą firmę wykończeniową. Kupił domek pod Londynem, ma żonę i dwójkę wspaniałych dzieciaków. Wydawałoby się, że osiągnął naprawdę sporo i cieszę się, że mu się udało. Jaki by nie był, nie można mu odmówić jego dokonań.
Niedawno Kamil zdecydował, że wraca do Polski, sprzeda domek (z kredytem, ale i sporą nadwyżką) i za te pieniądze kupi mieszkania pod wynajem, sam zaś sprowadzi się do teścia i tam będzie się budować.
Niestety, na wieść o tym, że i ja kupuję mieszkanie, uderzyła go fala rywalizacji czy też zazdrości. I zaczęły się teksty, że kredyt to niewolnictwo, że sama nie dam rady pociągnąć takiego zadłużenia, że i tak mu nie dorównam. Zaczął obrażać moje osiągnięcia zawodowe i moją pracę. Nie może chyba pojąć, że samotna kobieta jest w stanie pociągnąć takie zobowiązanie.
Brat cały czas podkreśla, że uwolni się od niewolniczego długu, a ja będę na 30 lat zależna od banku. Mówi, że dorównam mu jedynie w przypadku, kiedy, tak jak on, będę miała milion złotych w gotowce za sprzedaż domu w funtach.
Jestem osobą, po której wiele rzeczy spływa. Ale jak słyszę takie rzeczy, to się krew zaczyna we mnie gotować. Nie będę wchodziła w żadne konflikty z Kamilem, ale mam naprawdę ochotę mu coś zrobić, jak wróci do Polski.
Morał tej historii jest krótki i niektórym znany – z rodziną najlepiej wygląda się na zdjęciach.
Powiedz mu, że zazdrościsz mu cudownych dzieciaków, rodziny i nawet nie będziesz próbowała mu dorównać. Może go to ochłodzi.
A ty jesteś fajną, niezależną kobietą, która radzi sobie pomimo trudnego dzieciństwa, nie musisz z nikim konkurować. Możesz być z siebie dumna.
Dziękuje za ciepłe słowa. Próbowałam mu powiedzieć, że to nie pieniądze są najważniejsze a właśnie rodzina - wydaje się, że przez chwilę „przyswaja to” do wiadomości, a potem zaczyna swoje...
Dokładnie, jego reakcja, to jego sprawa. Zakończ rozmowy grzecznym - pozwól, że sama o sobie będę decydować ;-)
P.S. Wybaczcie za literówki i czasem brak czasownika :p pisałam to w emocjach, a teraz nie mogę edytować...
lepiej byc na 30 lat zalezna od banku niz cale zycie wynajmowac
rob swoje
a z nim nie gadaj
W sumie wynajem to też bycie zależnym, ale często od mściwych Januszy. Mając kredyt i własne mieszkanie jest znacznie lepiej. Można dokonywać zmian w mieszkaniu bez uzyskiwania zgody jakiegoś debila i bez strachu, że za miesiąc może wypowiedzieć umowę.
Tak szczerze - twój brat wygląda mi na niezłego jełopa, który mimo tego, że mu się udało w życiu, ciągle musi mieć lepiej od innych.
A ty się nie przejmuj, ważne żebyś miała własne cztery kąty.
Żyj po swojemu i nie przejmuj się opiniami innych.
Nie do końca rozumiem po co utrzymujesz z nim kontakt i po co go słuchasz? Masz swoje życie i swoje decyzje, a jemu nic do tego.
A to jesteś jakoś zmuszona do kontaktu z nim? Dorośli ludzie, zrywasz kontakty i nie wzbudzasz się czyimś chamstwem, proste. Jak chce, niech się sam pławi w swoim jadzie.
@Wrath1 Dokładnie. Mam taką jedną zablokowaną w komunikatorach kuzynkę. Nie szło normalnie rozmawiać - po kilku wymianach poglądów zaczynała się kłócić i mnie obrażać. Po co mi to.......
Kris, to, że nie uzalala się nad incelem, nie oznacza, że zaczęła się kłócić i cie obrażać. Prawdę pisała.
Jak to grzeszno w domach musiało byc aby doprowadzic do takych sytuacji
To ja swoją historię dorzucę.
Ja: pracować zaczęłam jeszcze przed 18. Skończyłam studia dzienne w innym mieście na których utrzymywałam się całkiem sama. Obecnie z partnerem wynajmujemy mieszkanie, bo mimo dobrych zarobków jeszcze nie udało nam się na wkład własny odłożyć.
Mój brat: znalazł sobie dziewczynę z mieszkaniem. Raz pracuje, raz siedzi na bezrobociu. Wykształcenia brak. Kilka razy nie zdał w zawodówce. Po wyroku za narkotyki.
Ostatnie święta w moim domu (przyjeżdżam głównie ze względu na mamę i siostrę, z nim tylko w święta muszę mieć na szczęście kontakt). Zostałam wyzwana od kretynek że place ponad 2700 za wynajem mieszkania, że powinnam sobie sama kupić. Oczywiście pojęcie wkładu własnego dla niego nie istniało. Jak go uświadomiłam to powiedział że jestem (tu wstaw kilka wulgaryzmow)... I w ogóle że jestem niezaradna życiowo bo powinnam od kogoś pożyczyć... Skoro tak to poprosiłam o pożyczenie 80 tysięcy to usłyszałam tylko spier...
Ogólnie padły też teksty o zmianie pracy, pominę fakt że zarabiam o wiele lepiej niż on dotychczas (o ile pracował)...
Także z rodziną najlepiej na zdjeciu
Sorry, ale 20 lat w Anglii, własną firma budowlana i wyciągnięty z trudem milion to świadczy, że jest wielkim cieniasem. W zeszłym roku w Polsce 27,6 tys osób zarobiło ponad milion. Jak chce się przyrównywać niech się do nich przyrównać cwaniaczek.