Nasz syn od kilku dni choruje, żona wzięła wolne i się nim zajmuje. Zaproponowałem, żeby trochę odsapnęła i umówiła się na wieczór z przyjaciółką. Zapewniłem, że dam sobie radę z nakarmieniem, wykąpaniem i podaniem leków. Trochę się obawiała, ale jednak wyszła.
Po powrocie podziękowała mi i „wynagrodziła” moje poświęcenie ;)
W życiu jej się nie przyznam, że te krople, które (jak się okazało) miałem dać do nosa, podałem małemu doustnie.
Dodaj anonimowe wyznanie
Krople do nosa dla dziecka raczej nie zawierają silnie działających substancji poza tym , nawet podane prawidłowo mogą się częściowo dostać do przewodu pokarmowego. Co innego jakby to były krople do oczu z antybiotykiem - wtedy raczej byś nie uniknął wizyty u lekarza i rozmowy z żoną.
Nawet w żartach określenie zajmowania się własnym dzieckiem jako poświęceniem jest żałosne 😑 Żona od kilku dni cały dzień (czyli jak etat + wieczór) zajmuje się chorym dzieckiem, ale to ona ma "wynagradzać" mężowi ten heroiczny czyn zajmowania się synem przez jeden wieczór. Wow.
Typowy facet. To ta podobno logiczna płeć
Byłam przekonana, że wczorajsze komentarze pisałeś ty, a nie ten ,,oryginalny”, więc musisz się bardziej postarać. Do tej pory z twoich wpisów najlepsze to były te z Somalijczykami i oszczanymi menelami.