#YyCax
Chyba każdy facet marzy o inteligentnej, seksownej dziewczynie, której nigdy nie boli głowa, podczas okresu potrafi się zająć facetem w inny sposób... Jednym słowem zawsze ma ochotę na małe co nieco.
Wielu z Was pewnie zmieszało się już po pierwszych dwóch zdaniach, więc może zacznę od początku. Nigdy jakoś nie miałem szczęścia do dziewczyn i jest to mój pierwszy związek.
Przez pierwsze miesiące związku wszystko wyglądało raczej normalnie. Dziewczyna była dziewicą, ja prawiczkiem, można powiedzieć, że odkrywaliśmy się nawzajem. Sama mówiła, że nigdy nie będzie "oralu", bo to obrzydliwe. Teraz może to robić codziennie. Na początku nie powiem, podobało mi się to. Ale szybko przestało, zaczęło mnie to męczyć, nudzić. Straciłem chęć przyjeżdżania do niej (a mam około 50 kilometrów). Chcę się położyć, przytulić, obejrzeć jakiś film, a zawsze kończy się to tak samo. Nie da się obejrzeć jednego filmu do końca, o bezczynnym leżeniu już nawet nie wspomnę. Zaraz zaczyna się łapanie za krocze, "obmacywanie" i tym podobne. Wiele razy jej o tym mówiłem, tak jak o łapaniu mnie za "piersi i tyłek", jednak za każdym razem skutkowało może na godzinę. Doszło nawet do tego, że zacząłem symulować przez dobry miesiąc zapalenie miejsc intymnych (nie będę wchodził w szczegóły), żeby tylko mieć chwilę spokoju. I może ze stymulacją mojego członka był spokój, lecz obmacywanie stało się intensywniejsze. Nie mam pojęcia co robić, nie mam najmniejszej ochoty do niej przyjeżdżać. Przyjaciel stwierdził, że przesadzam i że sam by taką "nie pogardził". Nie chcę jej zostawiać, bo jesteśmy razem już prawie rok i mimo wszystko ją kocham, ale czuję się jak seks zabawka, nie jak jej facet, i mam tego już dosyć.
W sumie nie wiem co chce osiągnąć tym wyznaniem, może chcę się wygadać, może liczę na jakieś porady, albo liczę na to, że to przeczyta. W każdym razie mam radę dla Was, dziewczyny: nie sugerujcie się internetem i memami. Facet nie chce tylko seksu i jedzenia. Na pewno nie facet, który traktuje Was na poważnie.
Stare porzekadło mówi: Każdy facet pragnie nimfomanki dopóki faktycznie na nią nie trafi.
A na serio to nie wiem... porozmawiaj z nią szczerze?
Stare porzekadło też mówi, że jak rozdziewiczysz dziewczyne to sie zacznie.I to prawda, wiem po sobie :P
A ja mysle ze ona jest niespelniona seksualnie tzn moze nie ma przy Tobie orgazmu i za kazdym razem jak sie dobiera do Ciebie myśli sobie moze teraz go bede miec. Nie zrozum mnie zle ale u kobiet z orgazmami jest troche trudniej i trzeba czasem sie nameczyc. Moze troszke wina tkwi wlasnie w Tobie i dlatego tak robi dziewczyna ze moze tym razem dojdzie.
Po prostu macie różne potrzeby seksualne i tyle. Niestety, nie za wiele da się z tym zrobić i generalnie takie związki nie trwają zbyt długo i nie są szczęśliwe. Po prostu frustracja rozwala wszystko od środka, jak doskonale widzisz to na swoim przykładzie.
Jeżeli różnice w potrzebach nie są duże, to można znaleźć jakiś kompromis, natomiast jeśli dysproporcja jest znaczna i nie da się dojść do sytuacji, gdy oboje jesteście zadowoleni... Cóż, lepiej się rozstać, bo Ty nie możesz od niej wymagać, by chciało się jej znaczenie mniej, tak samo jak ona nie może wymagać, by chciało się Tobie znacznie więcej. No przykra sprawa, ale pewnych rzeczy się nie przeskoczy.
Czasem nie chodzi o to, że czegoś jest za dużo, ale o to, że czegoś brakuje... W relacji z moim byłym czułam się podobnie jak autor wyznania i problemem nie był nadmiar seksu, bo mam duże potrzeby w tym zakresie, ale brak czułości, przytulania, zwykłego bycia ze sobą. On po prostu w pewnym momencie związku nie potrafił mnie już zwyczajnie przytulić, leżeć obok, zawsze musiał macać, macać, macać mimo wielu próśb i uwag... Zabijał tym jakąkolwiek ochotę na zbliżenia, bo czułam, że tylko mój biust i tyłek mają dla niego znaczenie, jakbym nie miała poza tym żadnej wartości. Szczerze współczuję autorowi, ale mam nadzieję, że jego dziewczyna będzie mniej oporna na zmianę niż mój, na szczęście były już, facet.
@MissStonem, poczułam się po Twojej wypowiedzi jakby była wyjęta z moich ust, mam dokładnie to samo i nie jest to nic przyjemnego. 2 dni po kłótni? "A kiedy w końcu będzie seks?", "Ile możesz być na mnie zła". Zupełnie jakby nic innego na świecie się nie liczyło. Nie liczy się to, że mogę już nie czerpać przyjemności z jakichkolwiek zbliżeń. Ponad miesiąc przerwy spowodowanej ciągłymi kłótniami, a jakoś dalej nie wiele się zmieniło, chęć chyba już nigdy nie wróci przynajmniej w tym związku. W zasadzie nic nie chcę przez to powiedzieć oprócz tego, że zazdroszczę podjęcia mądrej decyzji.
@Slasher - Wierz mi, że to była najtrudniejsza decyzja w moim życiu. Zakończyłam pięcioletni związek, swoją pierwszą miłość... Długo próbowałam to ratować, chociaż ostatni rok, pół roku, to już była parodia związku. A może była i wcześniej, tylko ja tego nie dostrzegałam? Wieczne krzyki, pretensje, szantaże, wyśmiewanie, obrażanie... W pewnym momencie po prostu dotarło do mnie, że przestałam go kochać, czuć cokolwiek, pustka. Czasem nie ma już innej drogi, coś się kończy, coś innego ma szansę zacząć.
@MissStonem Dokładnie tak samo. Na razie leci czwarty rok, ale nie wiem czy długo tak jeszcze pociągnę. Najgorsze jest to oczekiwanie... Kiedy w końcu to dotrze, że to więcej nie ma sensu... Kiedy tak naprawdę człowiek w końcu przestanie się łudzić... Bo przecież widzę, że jest źle... Teraz chce mi mydlić oczy udając, że się zmienił, że jest lepiej, że będzie lepiej... Co tu dużo mówić... Za 4 lata nie było nic lepiej to w cuda nie wierzę, że lepiej będzie kiedykolwiek. Oczekiwanie kiedy dojdzie do nieuniknionego.
Jesteś bardzo mądrą gitarzystką :)
Dobrze mieć takiego faceta, który chce się tylko przytulić i nie oczekuje niczego więcej przez cały czas. Przez natręctwo niestety coraz bardziej traci się ochotę na seks.
Swoją drogą ciekawe, że w komentarzach albo dziewczyna jest broniona albo zaleca się rozmowę. Gdyby sytuacja byłaby odwrotna, chłopak obmacywałby dziewczynę wbrew jej woli, to chyba każdy wie jaka lawina hejtu by poleciała... Ja ci radzę porozmawiać (możliwe, że to nic nie da) a następnie zastanowić się nad sensem tego związku.
Podeslij jej link do tego wyznania z dopiskiem 'Patrz, to jak u nas'. Może się zastanowi. A jeśli nie, to masz dobry punkt wyjścia do szczerej rozmowy, która i tak powinna się odbyć.
Jestem pod wrażeniem, że jej bronicie. Laska ma problem ze zrozumieniem prostego "nie", a wy o temperamencie seksualnym? No litości...
wytłumacz jej to dokładnie,w końcu zrozumie. A jeśli nie,następnym razem jak będzie się do Ciebie dobierać wstań i wyjdź. i tak do skutku.
Szczerze, rozumiem cię. Przyjeżdżam do dziewczyny i zawsze jest tak samo. Nie zdążę usiąść, a tu seria pocałunków, rzucanie mną na łóżko, macanie... Wiadomo jak dalej. W sklepie, zaciąga mnie do przymierzalni, by zaś się na mnie rzucić. W kawiarni dotyka mnie pod stolikiem... Rozmawiałem z nią, to się obraziła, bo ma swoje potrzeby, tęskni i chce bliskości. Kocham ją i staram się widywać z nią raz na tydzień, i umawiać w miejscach całkiem publicznych.
Heh a ja rozumiem wasze dziewczyny. Widzicie się raz na tydzień i zdziwienie, że przez ten czas kobieta tak się stęskni ;) różnice w libido są do wypracowania.
W pełni zgadzam się z @bezSerca. Jej zachowanie jest wg mnie całkiem normalne (twoje także), a jedyny problem to wasze niedopasowanie. Jedynym wyjściem są rozmowy i wypracowane kompromisy... jeśli ich nie będzie, to długo tak nie pociągniecie.
Myślę, ze być może nie łączy Was nic innego jak tylko seks. To jest ważne, żeby na początku zacząć od rzeczy ważniejszych niż seks.
U mnie jest podobnie, nawet przytulić sie nie można, bo od razu sie zaczyna obmacywanie. Choć uwielbiam seks z moim facetem to mam juz tego dosyć i mam podobne odczucia do Twoich.