#Yvt3S
Razem z mężem, z racji że nie mieliśmy wyjątkowo pomysłu co założyć, wzięliśmy stroje z wypożyczalni. Oczywiście na ostatnią chwilę, więc nie było wielkiego wyboru. Braliśmy co było - krowa i wilk.
Impreza trwała w najlepsze do momentu, kiedy to inna krowa w trakcie jednej z figur podczas tańca upadła na mnie. Byłoby wszystko git, gdyby nie to, że krasnal i wróżka sądzili, że to zabawa i zrobili z nas przysłowiową kanapkę :D Podkreślam, że byłam na samym dnie. Summa summarum - karetka, pogotowie, rtg etc.
Ale co w tym wszystkim jest najlepsze? Że zabierając mnie z sali sanitariusze tak mnie umocowali na desce, że jedyne co było widoczne to moje dyndające krowie cycki, wypukłe jak typowe wymiona. Tekst na pogotowiu?
- Doktorku, krowę przywieźliśmy...
- Że co??
- No co, krowy pan nigdy nie widział? - odpowiedział nawalony wilk :D
ta... tyle że w karetce od dawna nie jeżdżą noszowi czy sanitariusze, a ratownicy medyczni i ewentualnie pielęgniarki systemu, czasem z lekarzem systemu do kompletu :P
Prawy górny róg: dodano "dawno temu"
Do karetki zabiera się tylko rannych, czemu Twój nawalony wilk miałby je bać z Tobą? Jedynym wyjątkiem chyba są dzieci, które muszą pojechać z rodzicem
Hmm... Mi sie wydaje, że jednak mąż/żona też mogą. Zwłaszcza, że jakby pacjent np. utracił przytomność, to od nich można się dowiedzieć przydatnych rzeczy - szczegóły co sie stało, jakieś uczulenia itp.
Zna ktoś przysłowie o kanapce?
Nie, ale znam paste o mentosie
Z tego co opisujesz, to istny cyrk!