#YsO8V
Następnego dnia wróciliśmy po mój samochód, który zostawiłem zaparkowany na parkingu przed takim starym biurowcem. Samochodu nie było. Ktoś go gdzieś odholował! Poszedłem do ochroniarza, zrobił zdziwioną minę, gdzieś zadzwonił spytać. Twierdzili, że żadnego samochodu nie odholowywali i że nigdy tego nie robią, więc jeżeli samochodu nie ma to pewnie został ukradziony. No super.
Niedaleko był komisariat policji. Pojechaliśmy tam i zgłosiliśmy kradzież. Potem wróciliśmy do domu, byłem załamany. Tyle dobrze, że miałem ubezpieczenie AC. Minęło może pół godziny i dzwoni telefon. “Znaleźliśmy pana samochód”. To cud! Ludzie tak narzekają na skuteczność policji, a tu proszę. Ale od razu pojawiły się czarne myśli, ciekawe gdzie go znaleźli, pewnie na dnie jeziora z trupem w środku. “Był zaparkowany na parkingu po drugiej stronie budynku”. Zrobiło mi się gorąco. Ze wstydem powiedziałem dziewczynie, że policja twierdzi, że mój samochód podobno jest po drugiej stronie tego biurowca (nie mogłem w to uwierzyć). Gdy dojechaliśmy na miejsce faktycznie samochód był, a ja wyszedłem na skończonego głupka. Dziewczyna nic nie komentowała, ale tak wywracała oczami, że obawiałem się, że zaraz jej wypadną.
Wsiadłem do samochodu i ruszam do domu. Po chwili dzwoni telefon. “Zostawił pan dokumenty na komisariacie, jak już znajdzie pan samochód to może pan po nie podjedzie”. W tle słyszałem śmiechy. Pojechałem zatem na komisariat gdzie odebrałem dokumenty i w bonusie kilka porcji docinków i rozbawionych spojrzeń. To był najbardziej żenujący dzień jaki pamiętam.
To lepiej jakby ukradli?
Ciesz się, że na komisariacie były do odebrania tylko dokumenty, a nie mandat za bezpodstawne wezwanie policji XD
Może i dzien żenujący i słabo to wszystko wyszło, ale będąc zmęczonym bardzo łatwo popełnia się głupie błędy, więc myślę że jesteś usprawiedliwiony