#YqJVJ
Ledwo wyjechałem a natrafiłem na “rutynową kontrolę trzeźwości”. Miałem czyste sumienie więc dmuchnąłem, licząc że zaraz pojadę dalej. Policjant sprawdza wynik… patrzy na alkomat… patrzy na mnie… znowu na alkomat. Nic nie mówi, więc pomyślałem że pewnie czeka na wynik. W końcu spytał kiedy ostatnio piłem, a ja na to ze śmiechem “He he he niestety trzy miesiące temu”. Popatrzyłem na niego i po jego minie domyśliłem się, że jakimś cudem mój wynik nie był taki jak być powinien. Spytałem i policjant potwierdził moje obawy, ale widać było że jest sam zaskoczony wynikiem, musiał być bardzo wysoki.
Aż mi się zrobiło ciepło na myśl, że czeka mnie wycieczka na posterunek na badanie krwi. Przez chwilę sam zwątpiłem w swoją niewinność. Może się nawaliłem i nawet tego nie pamiętam? Gorączkowo próbowałem sobie przypomnieć czy może coś nieodpowiedniego jadłem albo piłem. Ale nie, nawet jeszcze w ustach miałem smak płynu do płukania ust… no właśnie! Płyn!
Powiedziałem mu o nim i na szczęście wyglądało, że go przekonałem. Spytał, czy mam jakąś wodę albo napój żeby przepłukać usta. Miałem Colę, napiłem się i porządnie wypłukałem nią paszczę. Ponownie dmuchanie, wynik 0, uff. Policjant tylko się zaśmiał, powiedział “Szerokiej drogi” i mnie puścił. Wychodzi że lepiej płukać usta Colą, niż płynem.
Miałam taką samą sytuację! A na dodatek byłam w 6mcu ciąży i panowie policjanci wiedzieli, że mówię prawdę, ale ponowne "dmuchanko" musiało być po 15minutach :) kupa śmiechu była... a dopiero co wyjechałam z domu :) no jakieś 100m przejechałam! Plus to był poniedziałek o 6 rano :)
jak było na dmuchanku? xd
Dobrze wiedzieć :)