Parę tygodni temu miałem dość poważną stłuczkę. Na drogę wbiegł pies, a ja nie chcąc go potrącić zjechałem na pobocze. Jako że auto było dość rozpędzone, a droga hamowania okazała się dłuższa niż to sobie wykalkulowałem, mój samochód wyrżnął w drzewo. Kiedy wyplątałem się z poduszki powietrznej, która wstrzeliła mi w twarz i lekko zakręcony wyszedłem z wraku, pies (ten sam, któremu uratowałem życie kosztem mojego wózka) podbiegł do mnie i boleśnie ugryzł mnie w łydkę...
Dodaj anonimowe wyznanie
Te wyznania z przejeżdżaniem psów to już zwykła prowokacja. Idźcie wymyślać te głupoty gdzie indziej.
Auto prawdopodobnie do kasacji albo naprawa będzie bardzo droga. Przejechałbyś kundla to by problemu mniej było. Stary, było sprawdzić, czy sierściuch ma smycz i ewentualnie pozwać jego właściciela.
Chyba miałeś na myśli obrożę.
O to jest prawdziwy p0laczek!
Ja tam się zgadzam, zdrowie własne i rodziny jest ważniejsze niż jakiś cudzy kundel, którego nikt nie pilnuje. Nawet bym nie próbowała wymijać, ewentualnie zatrzymać się.
Ostatnio tylko o tych psach. White napisał dosyć dosadnie, ale ma tację. Sa momenty na drodze, gdzie lepiej przejechać zwierzaka, niż stracić życie, czy właśnie doprowadzić do kolizji. To samo tyczy się świateł. Możesz na żółtym, ale jak wiesz, że nie zahamujesz. Oczywiście każdy szanujacy się kierowca nie dopuściłby do zapieprzania stówka przed światłami, no ALE...
może zainteresuj się monitoringiem. Pies mógł należeć do kogoś, a wtedy unikniesz srogiej naprawy na swój koszt. :) No i ciesz się, że żyjesz!
No sorry, jestem szanującym się kierowcą, a w moim mieście są 3 trasy, które mają ograniczenie do 80 i są poprzecinane światłami. Jechanie 50 jest utrudnieniem i zagrożeniem. Więc tak, zdarza się przeciąć żółte.
Dobrze, ze minusów nie ma, ale wiesz... ta prędkość to prędkość maksymalna, nie ma nakazu jechać taką prędkością. A od wyprzedzania jest lewy pas, jeżeli ktoś nie daj panie jechałby 60. No ale takie sytuacje na drodze to w świecie idealnym. Wiemy jak jest. W dżungli jest czasem łatwiej przetrwać.
Dzieci też się liczą? Że lepiej przejechać niż w drzewo walić?
Koleś kolejne typu wyznanie, nie lubisz psów ok rozumiemy twój wybór, ja na przykład nie lubię starych facetów co w głowie mają gówno i mam teraz o tobie pisać wyznania?
Wakacje pełną parą. Dzieciakom się nudzi jak widac i prowokują głupimi wyznaniami. Wczoraj wyznanie o tym jak ktoś przejechał psy, a dzisiaj jak nie przejechał psa tylko zjechał na pobocze. Ależ zbieg okoliczności.
Jakoś mi zachowanie psa do całej historii nie pasuje.
Nie warto ryzykować swojego życia dla zwierzęcia.
moze pies chcial popełnić samobójstwo a ty mu w tym przeszkodziłeś? wiec cie u*ebal
Dobrze ze ci dżonder nie odgryzł.