#YiKO1
Na pierwszy nasz występ - wesele, pojechałam niechętnie. Po poznaniu członków zespołu stwierdziłam, że chłopaki są nudziarzami. Najgorszy z nich był jednak perkusista. Bardzo atrakcyjny (taki drugi Rafał Maślak), ale strasznie milczący.
Gdy graliśmy już kilka godzin, któryś z gości poprosił o bardzo żywiołową piosenkę. Goście szaleli na parkiecie. Koledzy z zespołu także. Gdy zbliżał się refren, Bartek - perkusista, wykonał "zamaszysty" ruch ręką. Był na tyle mocny, że pałeczka wypadła mu z dłoni, lądując na moje głowie. Przestraszona zrobiłam automatycznie krok w przód, spadając ze sceny... Pamiętam tylko minę Bartka, straszne przerażenie! Wstałam szybko i wszystko obróciłam w żart. W przerwie Bartek przemówił. Okazało się, że jest strasznie nieśmiały, ale bardzo sympatyczny. Po weselu odwiózł mnie do domu, następnego dnia zaprosił na kawę.
Tydzień później mieliśmy kolejny występ. Nie stałam już przed Bartkiem z obawy o kolejny uraz :). Przekręcając teksty w skoroszycie, w miejscu pechowej piosenki zobaczyłam kartkę z napisem: "Przepraszam, więcej nie będę! Już jej nie gramy". Wczepione były tam też bilety do kina. Skorzystałam z zaproszenia i zaczęłam regularnie spotykać się z Bartkiem. Dziś jesteśmy ze sobą. Dzielimy wspólną pasję. I jesteśmy szczęśliwi:)
PS. Niedawno dostałam nagranie, na którym widać mój upadek ze sceny. Fajnie zobaczyć z innej perspektywy, jak twój mężczyzna wykonał ten pierwszy krok! :)
Najgorszy bo milczący..
No dokładnie. Nigdy nie wiadomo co temu cichemu w głowie siedzi.
Ale bije pałeczką po twarzy :)
Haha, racja :) gdyby Grej o 50-ciu twarzach był biedny a do tego niski i niezbyt urodziwy to by był biednym, samotnym zboczeńcem z nigdy niezrealizowanymi pasjami. A tak to był super kochankiem, którego ekscentryczność podniecała kobiety, które dały się zniewolić i poniżać przez niego.