#aYyNa

Od ponad 5 lat zmagam się z depresją, mam epizody lęku wolnopłynącego.
Mam terapię psychologiczną i farmakologiczną, ale leki przestają działać, a psycholog nie pomoże mi z sytuacją zewnętrzną i uwikłaniem w różne sytuacje niezależne ode mnie.
Zdarza się, że kilka razy w miesiącu rozważam samobójstwo.
O wszystkich aspektach mojego życia nie wie nikt, bo dusi mnie wstyd. O depresji i lęku - tylko wy i specjaliści, którzy się mną opiekują. Jest mi bardzo ciężko.
Czytam czasem hejty niektórych użytkowników z tej strony i robi mi się przykro, nawet jeśli nie są skierowane na mnie. Nie wiecie, z czym naprawdę zmagają się osoby po drugiej stronie ekranu, szczególnie te "wygadane" czy ironiczne. Nie wiecie też, ile osób macie na sumieniu, bo nie wytrzymali waszych przytyków.
ad13 Odpowiedz

Powtórzę po raz nie wiem już który tutaj (wybaczcie) - jeżeli leki nie działają, należy je ZMIENIĆ, zmienić dawkowanie, lub dodać nowy lek. Jest ich w tej chwili dostępnych naprawdę multum, wciąż pojawiają się nowe, najnowszych generacji - kwestia trafienia na te, które w Twoim przypadku będą działać, dobrania odpowiednich dawek, umiejętnego zestawienia ze sobą - mogą być to trzy, cztery (bywa więcej) różne leki, skorelowane ze sobą. Jeżeli Twój psychiatra za mało w tej kwestii kombinuje i za mało próbuje, lub leczy Cię wciąż jednym, czy dwoma tymi samymi lekami - zmień psychiatrę. Przy wyborze nowego sprawdź opinie o nim, szukaj osoby polecanej w leczeniu Twoich problemów.

Jeżeli chodzisz do psychologa warto pomyśleć o zmianie na psychoterapeutę (różnica zasadnicza) - tu również wybierz tego, który jest polecany przez osoby z podobnymi do Twoich problemami. Pamiętaj, że on jest po to, by pomóc, to jego praca i nie ma prawa odnosić się w sposób osobisty do tego, co o sobie mówisz (uwierz - słyszał już tyle różnych historii, że niczego nie rozpamiętuje, inaczej sam wylądowałby na leczeniu). Jeżeli nie powiesz o sprawach dla Ciebie istotnych, które mogą być kluczowe, utrudnisz mu zadanie, o ile go nie uniemożliwisz.

(Chyba to sobie gdzieś zapiszę i będę wklejać pod każdym kolejnym wyznaniem, w którym pojawi się "leki nie działają", "psycholog nie pomógł" :/)

bazienka

czesciowo masz racje, chociaz mam wrazenie, ze u autora chyba chodzi o dawke lekow, a jej windowac bez konca nie mozna
chociaz fakt, na depresje sa rozne substancje
co do "psycholog nie pomogl"- autor pisze, ze jest uwiklany w rozne problemy, wiec zastanawiam sie, jak psycholog mialby pomoc np. przy nie wiem braku pracy i trudnosciach z jej znalezieniem? przeciez nie znajdzie ja za ciebie i nie przyjdzie do ciebie z umowa? podobnie jak np. przemoc w domu, osoba niepelnosprawna w rodzinie, prozaiczny brak partnera- no przeciez psycholog nie bedzie ci szukal chlopaka...
moze pomoc ci poradzic sobie z jakas tam sytuacja, przepracowac cos tam, sklonic do przemyslen itp., ale nie ma bezposredniego wplywu na sytuacje zyciowa klienta
ludzie idac na terapie, oczekuja gotowych rad i rozwiazan- tego psycholog ani psychoterapeuta tez nie robi ( poza terapiami dyrektywnymi np. nalogi, tsr czy interwencja kryzyzowa), nikt nie wezmie odpowiedzialnsci za konsekwencje takich rad dla klienta- ale ludzie nadal maja mylne wyobrazenie o terapii
zmiana tez nie jest taka prosta, bo na terapie na nfz czeka sie rok-2, a nie kazdy ma kilka stow miesiecznie by wydac je prywatnie
z tym mowieniem wszystkiego zgadzam sie- rozumiem,z eistnieja rzeczy wstydliwe i trudna, ale jesli jakis problem przemilczymy, to on magicznie nie zniknie, nie tez bedzie szansy go przepracowac

bazienka

podobnie jak ktos np. wpadl w spirale kredytow, ma dlugi (nie zawsze ze swojej winy) itp.
rozne sa sytuacje, na ktore psychlog nic nie poradzi, bo przeciez nie bedzie ci ze swojej kieszeni komornika splacal

ad13

Bazienka, jeśli chodzi o psychologa, czy samą terapię - to o czym napisałaś wydawało mi się oczywiste, odniosłam się natomiast do tego co można (i często warto) zmienić. Powtarzam to, bo pacjent na ogół myśli, że doszedł do ściany i już absolutnie nic więcej w kwestii jego leczenia "nie da się " zrobić, kiedy ogarnięty lekarz często ma przed sobą jeszcze cały wachlarz możliwości.

Co do leków - substancje do wyboru są różne, ale też nie bez znaczenia bywa właściwe skorelowanie ich ze sobą (połączenie leków z różnych grup) - powiedzmy sam trazodon i sama kwetiapina, nawet w wysokich dawkach mogą nie przynosić oczekiwanego efektu, ale połączenie ich obu w dawkach niskich, może zadziałać świetnie. Do takiego zestawu na noc, można dla "przeciwwagi" dorzucić rano np. wenlafaksynę o przedłużonym działaniu, et cetera. Taka kombinacja na dawkach niskich często ma więcej sensu, niż trzymanie pacjenta na jednym leku i windowanie jego dawki pod sufit. To tylko przykład, bo tu naprawdę jest tych możliwości sporo, a praca lekarza polega na umiejętnym korzystaniu z tego dobrodziejstwa środków.

Pfffff11

Ad13 mam wrażenie że widziałam identyczny komentarz pod innym wyznaniem, ale nie zwróciłam uwagi na autora 😅

Lunathiel

Podpisuję się rękami i nogami pod stwierdzeniem że jeśli leki nie działają tak jak powinny, to należy coś zmienić w dawkowaniu/ dołożyć inne/ zamienić je na coś zupełnie innego. Autorko, wiem, że brnięcie przez ten ogrom substancji może być okrutnie męczące, ale nie będzie miało sensu, jeśli poddasz się po jednym czy kilku lekach które nie pomogły. Też mnie mega frustrowało że niektórzy lekarze przepisują je prawie na oślep, że mamy jeszcze za małą wiedzę w tej kwestii żeby każdej chorej osobie od razu dobrać coś idealnego. Ale mamy coraz więcej możliwości i jestem prawie pewna, że w tej puli preparatów znajdziesz w końcu coś co "zaskoczy" i po czym poczujesz się znowu ok. To nie rozwiąże twoich życiowych problemów, ale dzięki temu będziesz miała siłę i motywację, żeby zrobić to sama. Trzymaj się tam 💗

ad13

Pfffff11 5 godz. temu
"Ad13 mam wrażenie że widziałam identyczny komentarz pod innym wyznaniem, ale nie zwróciłam uwagi na autora 😅"

Bo ja to już kilka razy pisałam (czasem wydaje mi się, że warto).

nictozeniema

Są niestety tacy lekarze co dadzą pacjentowi 2 leki a jak nie działają to powiedzą "no co ja poradzę, taki jesteś i nic ci z tym już nie zrobię". Oczywiście jest to złe i robienie ogromnej krzywdy pacjentowi. Ale znam osobiście taki przypadek i po takim tekście lekarza pacjent ledwo się pozbierał. Na szczęscie się udało a tego lekarza kopnął w 4 litery.

littleshiro

Bardzo mądry komentarz! Co do leków, to prawda. Ja akurat choruję na schizofrenię i zaburzenia osobowości, ale po latach prób i 4 pobytach w szpitalu udało się w końcu świetnie trafić z lekami i od ponad dwóch lat jestem w remisji :) Dlatego nie warto się poddawać!

Maysami

ad13 - w 100% racja. Gdyby nie twój komentarz, pewnie to samo bym napisała. Też ostatnio byłam zmuszona po raz kolejny zmieniać psychiatrę, bo "jeśli nie będziesz brać tego leku, to koniec współpracy" - absolutnie nic nie mówił o ogromnych efektach ubocznych i regularnych badaniach krwi na stężenie substancji czynnej leku. Szczęście, że czytam ulotki, a nowy lekarz nie mógł uwierzyć, że ktoś mi to przypisał w moim wieku (za młoda jestem na ten lek).

Dobrym rozwiązaniem też jest znalezienie psychiatry i terapeuty, którzy ze sobą współpracują, dołączenie dodatkowo do terapii grupowej, dziennego ośrodka lub ośrodka z podwójną diagnozą (tutaj chyba byłoby to kluczowe). Po prostu nie patrzeć na to, co pomyślą specjaliści gdy się zrezygnuje (raczej nic nie pomyślą). Trzeba przede wszystkim patrzeć na swoje dobro. Ale też nie przesadzać w drugą stronę, żeby non stop nie rezygnować, bo to też nie pomoże. Znaleźć taki złoty środek.

HerbataZCynamonem

@ad13 to, co piszesz, wydaje się genialne. Tylko jest jeszcze jeden problem: skutki uboczne. Trudno mieszać kilka rzeczy, z których każda może mieć skutek uboczny wykluczający jej używanie, a to bardzo ogranicza pole manewru. Przykład: kwetiapina nawet w najmniejszej dawce powodowała u mnie tętno na poziomie 120. Po wenlafaksynie całkiem mi odbijało i w pewnym momencie, gdzieś po pół roku stosowania, dostałam halunów i odstawiłam to gówno. Nie wyobrażam sobie brania tych dwóch leków razem, nawet o innych porach dnia.

Obecnie mam za sobą doświadczenia ze wszystkimi SSRI i częścią stabilizatorów. Naprawdę niewiele mogę już zmienić. Tymczasowo jestem na kombinacji, która względnie działa, ale słabo mi na myśl, że - jak wszytko - kiedyś przestanie. A za czasów, kiedy brałam 5 różnych leków, usłyszałam od lekarzy w szpitalu, niemal jednogłośnie, że biorę za dużo leków -.-

IwRu Odpowiedz

Po co tu wchodzisz, czytasz wyznania i komentarze, skoro tak źle na Ciebie działają? To czysty masochizm. Masz dużo problemów i potrzebujesz pomocy, rozumiem to i na Twoim miejscu pozbyłabym się tego jednego związanego z reagowaniem na komentarze zamieszczane tutaj. Nie piszę tego złośliwie. Zastanów się po prostu, czy daje Ci to cokolwiek pozytywnego. Internet bywa okrutny.
Ja z kolei nie mogę spokojnie przejść obok ostatniego zdania w Twoim wyznaniu. Też jest okrutne. Wbijasz komuś szpilę, chociaż wcześniej piszesz, że to źle, a też przecież nie wiesz, kto jest po drugiej stronie i jak zareaguje.

bazienka

wyznania jak wyznania
cos mi sie zdaje, ze chodzi o gnojenie sie w komentarzach a nie same wyznania ( pol biedy jak kmenty sa ironiczne- np. cyferkowy nick, Pustka, gorzej jak leca pyskowki typu boruta, Hva i ostatnia gwiazda kolokwium/Sheldon/tatacorki...)
dla mnie stronki typu anonimowe, piekielni itp. to odstresowanie, dawniej historie byly lepsze niz teraz co prawda

siarczanmagnezu Odpowiedz

Eh, mam podobnie, depresja wraca regularnie jak w zegarku. Na terapię nie nie chcę, bo a) nie mam kasy b) jestem przypadkiem niereformowalnym ( z moim pesymizmem i aspołecznoscia zwłaszcza ). więc rozumiem. Moje życie to wegetacja, trochę. To tylko internet, o wiele bardziej bolą przytyki na żywo

siarczanmagnezu

A na leki mam tolerancję coraz wyższą, jak pomine dawkę odwala mi na całego.

miednica

a) nie masz kasy, bo jesteś jeszcze dzieckiem i b) tak sobie tylko wmawiasz

Lunathiel

O, MgSO4, tu cię nie widziałam 💗 "Jestem przypadkiem niereformowalnym" - yada yada, hurr durr, powiedział każdy anon-piwniczak ever, włącznie ze mną jakiś czas temu xD Nie jesteś, nie uwierzę w to. Niektórzy mają po prostu trudniej i muszą zapierdzielać pod górkę, ale to nie znaczy że nie mogą być kiedyś w końcu zadowoleni z życia 🙃

bazienka

Luna jaka ty jestes puchata <3 milo, ze sa tu tez tacy ludzie, jak ty :)

Dkshilll

Ty jesteś tym dzieciakiem od narzekania na nauczycielkę od chemii? Skoro chodzisz do szkoły, postaraj się tam szukać pomocy. Porozmawiaj też szczerze z rodzicami o tym jak źle się czujesz, potrzebujesz zamiany leków czy właśnie psychoterapii. Dobry specjalista pomoże poradzić sobie z pesymizmem i postawą antyspołeczną. Wegetacja w depresji to bardzo mocne sformułowanie, jeśli rzeczywiście tak czujesz zrób coś w tym kierunku.

Lunathiel

@bazienka - o, dziękuję pięknie 💗 Taki mój los, przychodzę tutaj po to żeby wam poprawiać humor i się z wami pośmiać 💗

HerbataZCynamonem

@Dkshill "Skoro chodzisz do szkoły, postaraj się tam szukać pomocy"

Nic głupszego już dzisiaj nie przeczytam.

Ja też jestem niereformowalnym przypadkiem. 10 lat terapii to tylko zmarnowane, kosmiczne pieniądze, których teraz już nie mam, żeby pozwolić sobie na kontynuację. A na nfz powiedzieli mi, że "nie ma terminów, proszę dzwonić". PROSZĘ K**WA DZWONIĆ. Bo w kolejkę nie zapiszą, bo im się nie chce dzwonić. Ja mam kur... Wyczuć telepatycznie, kiedy się zwolni termin. A zwolni się jak ktoś zakończy terapię. Fajne takie, nie za śmieszne.

siarczanmagnezu

miednica, a) mam 18 ( no dobra 19, w tym roku :v) lat, nie utrzymuje się sama. Nie chcę jeszcze bardziej ciągnąć kasy od rodziców b) już jedna terapię przeszłam, która nic do mojego życia nie wniosła, więc no.

hot16siedlcee

@siarczan daj spokój, oni wiedzą lepiej. Przecież zawsze obcy ludzie którzy nigdy z Tobą nie rozmawiali wiedzą lepiej

zielona2203 Odpowiedz

Może warto też zadbać o zdrową dietę? Ostatnio czytałam kilka ciekawych artykułów o korzystnym działaniu probiotykow w depresji i wpływie mikrobioty jelitowej na choroby psychiczne. A zdrowa dieta nie zaszkodzi ;)

Lunathiel

Tak! Probiotyki mają kilka dobroczynnych rzeczy, jakich dokładnie już nie wymienię, ale między innymi wiem że wpływają na poziom i działanie w organizmie tryptofanu - ważnego aminokwasu który jest potrzebny do produkcji między innymi serotoniny - hormonu którego zbyt niski poziom często jest odpowiedzialny za zaburzenia depresyjne. Także probiotyki, jak najbardziej można próbować, ale też warto poczytać które produkty spożywcze są bogate w tryptofan i uwzględnić je w swojej diecie 🙂

Lunathiel

A, no i zainteresowanym polecam poczytać o terminie "psychobiotyki", który powstał stosunkowo niedawno, właśnie w związku z odkryciami o których mówi @zielona2203. W skrócie jest to grupa probiotyków, które mają wpływ na zdrowie psychiczne i mogą łagodzić objawy depresji 💗

JodiPicoult Odpowiedz

Przykro mi, ze Cie to spotkalo autorko i zycze Ci z calego serca, zeby jakos udalo Ci sie pokonac leki i depresje. Ludzie sa wredni, to fakt, ale jednoczesnie nie musza za kazdym razem myslec godzinami czy cos, co chca powiedziec kogos urazi. Nie mozemy byc odpowiedzialni za wszystkich. Na co dzien staram sie nie byc zlosliwa ale zdarzy sie, nie raz czy dwa i nie bede powstrzymywac tego, co chce powiedziec tylko dlatego, ze ktos, gdzies moze poczuc sie urazony czy dotkniety. Mamy prawo wyrazac wlasne mysli (powinnismy w sposob kulturalny choc czasami naprawde sie nie da).

Animowka Odpowiedz

Zapraszam Cię na grupy na facebooku : zaburzeni.pl i zrozumieć lęk. Administratorzy i materiały to jak terapia, A I wsparcie od ludzi mega. Sama korzystam i baaardzo dużo mi to dało! Powodzenia <3

HerbataZCynamonem

O, dzięki, może i ja skorzystam, w końcu co mi szkodzi...

Agatulka Odpowiedz

A ja nie rozumiem wiem że mogę być ignorantem. Ale ja jestem samotnikiem, mam pewne, przykre zdarzenia z przeszlosci, poczucie niezadowolenia z życia i niespełnienia. I jakoś nie mam depresji a ludzie żywiołowi, otaczający się gromada innych ludzi, ładni, może jedynie cierpiący jakąś wewnętrzna walkę mają depresję. Jak to jest,ze ja nie myślę o samobójstwie,a niektórzy tylko z powodu odrzucenia że strony miłości potrafią skończyć że sobą. Ja nie kumam zupelnie

Sciezka

Depresja nie jest chorobą wynikającą ze spotykających nas nieszczęść, to efekt między innymi zaburzonej chemii mózgu. Upraszczając, tak jak jedni muszą łykać hormony albo brać insulinę, tak inni potrzebują np. wenlafaksyny, żeby móc funkcjonować normalnie, bo po prostu ich własny organizm pokpił sprawę. A na "żywiołowość" osób z depresją odpowiem tylko Robin Williams.

zielona2203 Odpowiedz

Może warto też zadbać o zdrową dietę? Ostatnio czytałam kilka ciekawych artykułów o korzystnym działaniu probiotykow w depresji i wpływie mikrobioty jelitowej na choroby psychiczne. A zdrowa dieta nie zaszkodzi ;)

dejvid1998 Odpowiedz

Sam mam myśli samobójcze codziennie i czekam aż ten dzień w końcu nastąpi tylko szkoda mi w tym wszystkim mojej rodziny

Oretyrety

To dobrze, że jest coś na czym ci zależy. Życie potrafi być wredne, ale nagle potrafi się uśmiechnąć i dlatego warto żyć, mimo wszystko.

Dodaj anonimowe wyznanie