#YhU3K

W gimnazjum byłam nieśmiała i podobał mi się jeden chłopak z mojej klasy. Kiedyś usłyszałam jego rozmowę ze znajomymi w szatni, z której wynikało, w której dzielnicy miasta on mieszka. Mimo że mieszkałam spory kawałek od tamtego rejonu, przez kilka miesięcy, gdy tylko miałam trochę wolnego czasu, jechałam tam na rowerze i jeździłam jak głupia w kółko przez kilka godzin, wyobrażając sobie, jak na niego wpadam, mam odwagę zagadać, okazuję się na tyle błyskotliwa, ciekawa i inteligentna, że on też się we mnie zakochuje.
Nigdy na niego nie wpadłam.

Po latach odnowiliśmy kontakt, staliśmy się dobrymi znajomymi i okazało się, że on nigdy tam nie mieszkał, a w rozmowie, którą podsłuchałam, musiało chodzić o kogoś innego :D
Livarot Odpowiedz

Podsłuchiwanie rzadko kiedy dobrze się kończy bo uzyskanych informacji nie ma jak zweryfikować nie narażając się na opinię gnoja. Może być jeszcze gorzej jak jeden kolega który podsłuchiwał pod drzwiami i usłyszał o sobie.

Dodaj anonimowe wyznanie