#YeBb3

Mimo mojej przeszłości wydawałoby się, że całkiem świadomie się zakochałam. Po pół roku związku zamieszkaliśmy razem - krótko, ale w zasadzie spaliśmy w dwóch mieszkaniach na zmianę, więc to było sensowne rozwiązanie. Minęły dwa lata odkąd dzielimy wspólny dach, sufit, łóżko. Może to nie było to co sobie wyobrażałam zawsze, ale tłumaczyłam sobie wszystkie kłótnie moją winą, słabą psychiką, że zrobiłam coś źle. Było często bardzo źle, jednak rozchodziło się po kościach. Przywykłam do jego nawyków, sprzątania po nim, uznałam to za normę. Gdzieś w kieszeń schowałam siebie, za cel życia obrałam związek - miłość mojego życia.

Mój brat jakiś czas temu brał ślub.

Siedząc w kościelnej ławce pierwszy raz od długiego czasu, olśniło mnie. Myśl o tym, że ja miałabym ustać przed ołtarzem, przeraziła mnie - nie miałabym z kim tam stanąć. Mimo, że dotąd zawsze myślałam, że to ten jedyny. Nie, jednak nie. W kilka dni dotarło do mnie, jak bardzo wkurza mnie jego zachowanie i to nie jest moją winą! Jak bardzo lubiłam pewne rzeczy, a ich nie robię - na rzecz sprzątania, gotowania, chodzenia w miejsca których nie lubię. Dla niego. Kocham go, lubię z nim rozmawiać, ale nie bawią mnie jego żarty. W kościele dopadło mnie to, że nie chcę tak spędzić mojego życia do końca.

Nie wiem co robić. Jest mi wstyd przed samą sobą, że tego nie widziałam. Czekam bezczynnie, licząc że to jesienna chandra, ale czuję że to prawda i muszę podjąć decyzję. On o tym wie, powiedziałam mu - tylko, że nie wiem co dalej.
Karo Odpowiedz

Miałam identyczną sytuację i identyczne przemyślenia, tylko to był ślub jego kumpla. Zerwałam. Nie żałuję.

zzaokna

Dokładnie ! i co najlepsze, nigdy nie czułam się szczęśliwsza niż teraz ;)

Karo

Ja tam się nie czuję bardzo szczęśliwa jeszcze, bo to świeża sprawa. Ale mam nadzieję, że będę :)

negatywnaosoba Odpowiedz

"Nie chcę tak spędzić mojego życia" - chyba sama sobie odpowiedziałaś.

impulsowa Odpowiedz

A jak on zareagował, kiedy mu to powiedziałaś?

veriki Odpowiedz

Wiesz doskonale co zrobić. Powiedz ukochanemu, że nie jesteś w stanie dzielić z nim życia i kulturalnie się rozstańcie. Potem pewnie będzie Ci dość przykro, ale smutek ten minie.
Planowałam już swój ślub, aż w końcu dotarło do mnie, że człowiek z którym miałabym spędzić życie nie jest tym jedynym. Rozstalismy się, ja skupiłam się na sobie i jakiś czas później poznałam mężczyznę jakby stworzonego dla mnie. Dlatego, z własnego doświadczenia, mówię Ci, że to, czego boisz się zrobić, sprawi, że suma summarum będziesz w końcu szczęśliwa.

Niezywa Odpowiedz

Ludzie trwią w beznadziejnych związkach bo boją się być sami, że nie znajdą nikogo innego, bo takie życie jest łatwiejsze niż wyprowadzka i zaczęcie nowego życia. Tylko że takie życie nigdy nie będzie szczęśliwe kiedy brniemy w coś, co nie ma przyszłości.

Lithium4 Odpowiedz

Mnie zastanawia czy wcześniej rozmawiałaś z nim, że coś Ci przeszkadza w związku lub w nim. Bo jeżeli robiłaś wszystko dla związku wbrew sobie, a on o niczym nie wiedział to teraz jest dobry czas by wszystko przemyśleć i z nim szczerze porozmawiać. Jeżeli przeszkadzały Ci rzeczy, które on potrafi zmienić to może uda wam się odbudować związek. Jednak na początku musisz ustalić czy chcesz pracować nad tym związkiem.

diana2705 Odpowiedz

Jak to co dalej? Skończ ten związek. Chcesz marnować sobie i jemu życie w nieszczęśliwym związku? Nie masz się za co obwiniac, po prostu Wam nie wyszło, tak w życiu bywa. Gdybyś go zdradziła to byłabyś winna, ale zerwanie z kulturą jest normalne.

Owsiankozerca Odpowiedz

Ustać przed ołtarzem jest łatwo, chyba że słaniasz się na nogach z głodu lub choroby. Stanąć przed ołtarzem to inaczej brać ślub.
Dobrze, że teraz zdałaś sobie z tego sprawę, a nie po ślubie. Albo wprowadzasz zmiany w związku I on się dostosuje, albo zerwij, bo nie warto. Jestem za zerwij, dobry facet by Cię nie ograniczał I nie wykorzystywał.

Rossie3 Odpowiedz

Siostra cioteczna zapytała mnie kiedyś: "czy to jest facet z którym wyobrażasz sobie siebie przed ołtarzem? Ze wiedziecie wspólne życie, wychowujące dzieci?"... uświadomiła mi że nie. Z perspektywy czasu ciesze się z decyzji

xxanonimowa133 Odpowiedz

Laska otwórz oczy! Jak czujesz, że to nie ten, to po co się męczysz? Oszczędzisz sobie i jemu cierpienia jeśli to urwiesz... Do niczego nie namawiam, ale sama przechodziłam przez bardzo podobną sytuację. Zdałam sobie sprawę, że to nie miłość, a jedynie przywiązanie i przyzwyczajenie mnie przy nim trzymało... Myślę, że czeka na ciebie ktoś jeszcze lepszy niż on. I tego Ci życzę! Obyś podjęła słuszną decyzję ;)

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie