#YcVu3
I możecie mi nie wierzyć, ale następujące wydarzenie miało faktycznie miejsce. Kiedy pewnej niedzieli wracałem na studia pociągiem, przysiadła się do mnie pewna dziewczyna. Ja miałem zamiar czytać książkę, a ona zapytała, czy może się przysiąść, bo nie lubi sama jeździć. Przystałem na to. Całą drogę rozmawialiśmy, wyżaliłem jej się troszkę, ale poczułem, że mogę jej zaufać. Gdy wysiadałem na swojej stacji, spytała mnie o imię. Odpowiedziałem jej, a ona rzekła tak: "Będę się modlić o dobrą żonę dla pana". Ja jej na to: "Nie wiem, czy aż tak bardzo nagrzeszyłem w życiu, ale dziękuję". Jakiś czas później poznałem przez Facebooka kolejną dziewczynę, która pokazała mi jaką drogę mam wybrać i jak szukać pomocy. Nasza znajomość trwała krótko, ponieważ wylewałem na nią hektolitry żali i w końcu się zbuntowała i powiedziała, że mam się w końcu wziąć za siebie. Dało mi to do myślenia i poszedłem do psychologa. Pani psycholog stwierdziła, że mam syndrom DDA i że potrzebna jest długa terapia. Trwała 1,5 roku. W międzyczasie na portalu randkowym poznałem pewną dziewczynę...
Dziś, po ponad 4 latach walki o siebie, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jestem szczęśliwy. Od 3 lat mam u boku wspaniałą kobietę, która od półtora miesiąca jest moją żoną. Być może modlitwy tej dziewczyny z pociągu zostały wysłuchane, za co serdecznie jej dziękuję. Jednak nie miałbym tego wszystkiego, gdybym nie potrafił walczyć o siebie. Wykonałem ogromny krok, prosząc psychologa o pomoc i ten krok uratował moje życie i sprawił, że jestem najszczęśliwszym facetem na Ziemi. Pamiętajcie, że nawet z największego bagna da się wyjść, jeśli się tylko znajdzie motywację.
Bóg sam niewiele zdziała, jeśli my nie będziemy chcieli zmiany. Dał nam raz wolną wolę i nawet On nie może postąpić wbrew niej, bo to jakby sobie sam zaprzeczył. Cieszę się że pozwoliłeś żeby Ci pomógł dzięki ludziom, którzy stanęli na Twojej drodze. Szczęścia życzę 💪
Ja jak czytałem PŚ, to wynikało jasno: bóg dał ludziom stworzony przez niego świat do dyspozycji. Mieli przestrzegać tylko i wyłącznie jego zasad. Żadnego własnego zdania, indywidualizmu.
Przypełznął wąż i przedstawił, że przecież sami mogą decydować, można inaczej niż mówi JHWH.
De facto, to szatan dał ludziom wolną wolę, świadomość, że coś takiego w ogóle istnieje.
Oczywiście, jeżeli ktoś w to wierzy.
Z tego co wiem to trochę źle na tym buncie wyszedł. Urosły mu rogi i dostał bana na imprezy w niebie.
To troche jak Prometeusz za nauczenie ludzi obchodzenia sie z ogniem.
Mieli jedną zasadę do przestrzegania.
Nie było też smierci, chorób, cierpienia... Ja bym się pisał. Jak w niebie, tylko na ziemi :)