#YcUso
Byłam w pierwszej klasie podstawówki. Wszystkie dzieciaki już od pierwszego dnia zadowolone biegały z paczkami chipsów, ciasteczkami, lizakami i innymi zakazanymi teraz w sklepikach szkolnych pysznościami. Zastanawiałam się skąd oni to wszystko mają, więc spytałam kolegi skąd ma koleją paczkę chrupek. Ten odrzekł, że na samym dole jest sklepik, więc zaraz na następnej przerwie zerwałam się i pobiegłam uradowana, pierwszy raz w życiu, na zakupy. Podeszłam do lady. W oczy rzucił mi się baton Knoppers.
Jako, że moja technika czytania była na poziomie -10, to chcąc o niego poprosić powiedziałam po prostu "Knap!". Sama się sobie dziwię w czym te nazwy są podobne, ale trudno. Pani ze zdziwieniem spojrzała na mnie i kazała powtórzyć. Wtedy krzyknęłam "Knap! Matko boska...". Pani sklepikarka chyba widziała, że jestem niedoświadczona więc kazała mi pokazać palcem, co chcę kupić. Podała mi nieszczęsnego batona i podała cenę. Ja stoję jak wryta.. mija 10 sekund, 15, 20, a ja nadal nic. Zażenowana pani spytała "Masz dziecko pieniądze?" a ja na to wielce zdziwionym głosem - "Nie?". Pani batona zabrała, a mnie w sklepiku nie widziano przez długie miesiące.
Współczuje...Nie opiekowanie się dzieckiem jest złe ale nadopiekuńczość jeszcze gorsza.
nie martw się, też byłam w wielu rzeczach do tyłu :) komputer dostałam dopiero w gimnazjum, dostęp do internetu pod koniec 2klasy, a komputer na wyłączność (czyli, że mogłam sobie go włączyć kiedy miałam ochote i nie musiałam prosić rodziców żeby mi wpisali hasło do mojego komputera) dopiero gdy rekrutowałam się do technikum :')
Mam 18 lat, do tej pory nie mam dostępu do komputera...
Ja internet dostałam w gimnazjum po spełnieniu warunku, że będę miała świadectwo z paskiem...
komputer siostra z bratem za pieniądze z komunii kupili (oni chociaż wiedzą gdzie one są) kiedy byłam w podstawówce, ale to że późno internet i własny laptop miałam to nie widzę w tym nic nadzwyczajnego, bo i tak jak na moich rodziców to dobrze (myślałam że będę miała dopiero jak się wyprowadzę)
Nie pojmuję rodziców, którzy robią ze swoich dzieci społeczne kaleki, myśląc, że tak jest dobrze. Przecież oni też kiedyś byli mali... Dobrze, że się ogarnęłaś, a ile jest takich co dalej nie umieją żyć w społeczeństwie dzięki takim "rodzicom".
Czy tylko ja to sobie wyobraziłam? ;o
Nie tylko ty :)
Knap! :D
,,Rodzice w wieku 7 lat" Musieli być młodzi. :-) Kiedyś miałam podobną sytuację. ;-)
POPŁAKAŁAM SIĘ