#YUHb4

Będzie o dotykaniu bez zgody drugiej osoby i o reakcji społeczeństwa.

Zacznijmy od tego, że chodziłam do gimnazjum w czasach gdzie nie mówiło się o tym, że krótka spódniczka nie usprawiedliwia molestowania itd., a dziewczyny, które się tak ubierały, traktowano jak dziwki.
Jak można się domyślić, lubiłam zakładać krótkie spódniczki albo spodenki, zdarzało mi się przyjść do szkoły w topie. Nie miałam na celu prowokowania chłopaków. Po prostu podobałam się sobie i chciałam eksponować swoją figurę, tym bardziej że było gorąco, więc uznałam, że mogę to robić.
W większości kończyło się na gwizdach chłopaków i komplementach, ale to mi nie przeszkadzało.

Pewnego dnia zaprosił mnie na randkę największy frajer w klasie. Żeby wam uzmysłowić dzisiaj byśmy takiego nazwali incel. W tamtym momencie nie miałam ochoty wchodzić w związek, a już na pewno nie z kimś takim. Jednak nie byłam chamską osobą, więc nie chciałam go krytykować i dlatego powiedziałam coś w stylu, że to bardzo miłe, ale na razie nie chcę się z nikim wiązać, że nie mam czasu na randki itd. Kolega powiedział tylko OK i sobie poszedł. Myślałam, że zapomni, no ale rozpętało się piekło. Każda przerwa to wyzywanie mnie przez niego od dziwek i puszczalskich lasek, a także krytykowanie stroju, który według niego noszą tylko prostytutki. Miałam to gdzieś, bo to tylko gadanie. Było mi przykro, ale nic nie robiłam mając nadzieję, że odpuści.
Jednak pewnego dnia miarka się przebrała, koleś jak gdyby nigdy nic klepnął mnie w tyłek. Oczywiście dostał z liścia. Najlepsze, że to on pierwszy z tym poleciał do wychowawczyni. Przedstawiłam swoją wersję wydarzeń. Pani powiedziała, że poruszy ten temat na godzinie wychowawczej. Do tego czasu możemy jedynie się unikać.
O dziwo, przez te dwa dni nie odzywał się do mnie.

Nadeszła godzina wychowawcza, nawet przypomniałam pani o tym temacie. Jak się okazało - niepotrzebnie. Nauczycielka zbagatelizowała problem, dała wykład o odpowiednim ubiorze do szkoły i podkreśliła, że taki ubiór jak mój może prowokować do takich zachowań, stąd właśnie taka sytuacja. Wywiązała się dyskusja, nikt mnie nie poparł. Wszyscy zgodzili się z wychowawczynią.
Powiedziałam o tym rodzicom, ale wzięli stronę nauczycielki i tego chłopaka. Nie mam im tego za złe. Sami byli wychowywani w szacunku do nauczycieli.

Do końca gimnazjum chodziłam w bluzach i jeansach, ale nie obcisłych. Dopiero w liceum wróciłam do ulubionego ubioru.

Teraz trochę zazdroszczę dziewczynom, że mogą chodzić do szkoły i każdy je obroni w takiej sytuacji. Przynajmniej takie mam wrażenie.
Po latach najbardziej zabolało mnie to, że ten typ podświetlił mi się na fejsie jako polecany, a na profilowym miał ustawiony piorun. Koleś, który wielokrotnie podkreślał, że ubiór oznacza to, że jestem puszczalska, teraz kreuje się na wielkiego obrońcę kobiet.
nkp6 Odpowiedz

Cieszę się, że coraz więcej osób ma świadomość tego, że ubiór/makijaż nie jest przyzwoleniem do molestowania i zachowania jak u tego chłopaka są piętnowane. Nie będę się rozpisywać na ten temat, bo to oczywiste, że winien jest tylko on.

Odchodząc całkowicie od problemu molestowania jaki został opisany w wyznaniu powiem jednak, że przeraża mnie z kolei brak świadomości na temat pewnych zasad savoir vivre. Są pewne miejsca/ przestrzeń publiczna, gdzie nie powinno się ubierać w mini spódniczki czy topy. Szkoła jest jednym z takich miejsc. Dla mnie tego typu ubiór w takie miejsca jak szkoła jest po prostu nie na miejscu. Ja rozumiem, że upał ale są pewne zasady, które powinno się przestrzegać. Ja do pracy także nie przyjdę w stroju jaki zakładam na plażę bo wiem, że to jest nie na miejscu.

bazienka

o dziewcze, nawet nie wiesz jaka gufnoburza wywolala sie pod jednym postem na fb jak napisalam, ze odkryty brzuch jest ok na plazy czy basenie, a w miejscach publicznych juz niekoniecznie...

Konwulsja2

I tu się całkowicie zgadzam
Nie trzeba się oksponowac ani w szkole ani w pracy

P4ulin4

Szkoła jest od nauki a nie ingerencji w co ubiera się uczeń. Jasne nikt nie przyjdzie w bieliźnie do szkoły ale jego strój nie wpływa na wyniki w nauce. Do szkoły chodzimy w najbardziej burzliwym wieku, odkrywamy siebie chcemy to wyrażać najczęściej ubiorem to najbardziej kreatywny czas w życiu i ograniczanie nawet ubiorem zle wpływa na uczniów.

nkp6

Tak owszem, szkoła ma uczyć i okres szkolny jest czasem kształtowania własnej osobowości. Ale czy nie uważasz, że przestrzeganie pewnych zasad/norm pomaga w kształtowaniu zachowań, które są niezbędne w życiu? Chociażby takie przestrzeganie zasad savoir-vivre w kwestii ubioru uczy dyscypliny. Kiedy młody człowiek ma uczyć się, że w życiu obowiązują pewne zasady (nie zawsze jesteśmy nimi zachwyceni), których musi przestrzegać, uczy się że musi się czasem hamować w swoich decyzjach. Nie zawsze będą mogli robić i zachowywać się jak im się podoba i szkoła to czas, by tego się uczyć.

Smutnabula

nkp6 zgadzam się z tobą. Szkoła jest nie tylko miejscem rozwoju czy miejscem publicznym. Jest instytucją formalną podlegającą państwu. Wchodząc w dorosłość oczekuje się od nas dostosowania do pewnych norm które umożliwiają funkcjonowaniu społeczeństwu jako całości. I mimo że aktualnie kładzie się potężny nacisk na indywidualność to musimy mieć wpojone że są miejsca i momenty gdzie musimy się dostosować do norm. I szkoła jest odpowiednim miejscem na to. To miejsce gdzie mamy się rozwijać a nie dowodzić swojego buntu.
Ponadto okres buntu nie jest okresem gdzie można pozwolić młodzieży na wszystko tylko dlatego że bunt. To okres gdzie młody człowiek musi się również uczyć że są granice których przekraczać nie można że są momenty kiedy trzeba się dostosować. Bo potem wychodzą takie ultra ewenementy które uważają że mogą wszystko i nic nie muszą. Pracowaliście kiedyś z kimś takim? Jeśli nie to nie polecam.

Snitch9424

Ja zawsze ubierałam się do szkoły w jeansy ale zdążyło mi się mieć odkryty brzuch, dekolt. Miałam też makijaż bo akurat odkryłam w sobie pasję w tym kierunku. Nie wpłynęło to na mnie w żaden sposób, do pracy chodzę bez makijażu, w kucyku i w uniformie zazwyczaj bardziej zakrywającym. Szkoła nie jest miejscem w którym musisz wyglądać profesjonalnie, praca już tak. Nie uważam że ubiór wpłynął na moją naukę, za to pracę by mi utrudniał. Pomiędzy szkoła a praca jest wielka różnica.

P4ulin4

Nie uważam, sama tak chodziłam do szkoły (u mnie był luz jeśli chodzi o ubiór w liceum) a aktualnie pracowałam w banku, kancelarii, cukierni i agencji reklamowej i nigdzie nie miałam problemu z dostosowaniem się do ubioru. W szkole spędza się większość swojego czasu czasami więcej niz w domu i wolność w ubiorze i swobodzie powinna być norma bo jeśli ktoś się nie umie zachowywać to jest kwestia bardziej zawiła niż brak rygoru w kwesti ubrań. Tym bardziej teraz gdy nie żyjemy w XIX wieku żeby szkoła była instytucja tylko dla bogatych ułożonych ludzi. Powinnismy wlansie zacząć ja traktować jak normalne miejsce w którym się UCZYMY a nie czujemy się ograniczeni.

JoseLuisDiez Odpowiedz

Jednak może tak krytykowany pomysł mundurków szkolnych nie był aż tak zły?

JoseLuisDiez

To jakie to miały być mundurki i kto by za to zapłacił to osobna sprawa.

Smutnabula

Szeldon zorientuj się proszę zanim się wypowiesz. Japońskie mundurki tradycją sięgają ubiegłego wieku (lub końca xix nie pamiętam dokładnie w każdym razie trwa to długo) i powstały w momencie gdy Japonia zaczęła przejmować trendy zachodnie. Stąd ich nietypowy wygląd.
I absolutnie nie mają krótkich spódnic. Z tego co pamiętam sięgają one zazwyczaj kolan a młode kobiety w ramach protestu lub buntu same je skracają. Podobnie ma się rzecz co do koszul. Nie są prześwitujące. Za dużo się anime oglądało. Bo owszem tam to jest tak przedstawione ale w całkowicie innym celu. Serio - takie postrzeganie Japonii wprowadza duże zamieszanie i myślenie stereotypami.
Ponadto dyrektor to nie władza absolutna i odpowiada przed wyższymi instytucjami. Gdyby wprowadził za krótkie spódnice miałby na głowie rodziców nauczycieli a potem kuratorium i możliwie zakaz wykonywania zawodu.
Zaś odgórnie ujednolicenie mogłoby mieć sens jeśli zostało by przeprowadzone z uwzględnieniem różnych warunków.

Smutnabula

Szeldon po pierwsze takie odniesienie się w taki sposób do mojego nicku jest nieuprzejme. Po drugie jestem kobietą na co również wskazuje mój nick. Ponadto podobnież jak serialowy Sheldon nie zawsze jest tak, że masz bezwzględnie rację. Jak się okazuje moja pamięć nie jest wcale taka zła i mundurki w Japonii pojawiły się pod koniec xix wieku i z czasem zostały spopularyzowane. Nie powiedziałam również że są odgórnie ustalane a że nawiązują tradycją do ówczesnych przemian. Stąd ich nietypowy wygląd.
I dobrze że byłeś w Japonii - nie jest to równoznaczne również że jesteś ekspertem w danej dziedzinie. Tak jak mówiłam jak kojarzę są one zazwyczaj do kolana, a na pewno nie są tak krótkie że odsłaniają za dużo. Jeśli tak to zostały samodzielnie skorygowane w ramach buntu. Nie wspominając już o tym że mówiąc do kolana mówię +/- bo tych kilku cm nie będziemy odliczać.
I nie. Nie każda biała koszula prześwituje - zależy od materiału. W przeciwnym wypadku ciężko byłoby nosić oficjalne uniformy.
Natomiast w sprawie dyrektora. Oczywiście wszystko jest skorumpowane i nikogo nie da się ruszyć. I na pewno będą myśleć tylko o tym żeby pooglądać dojrzewające dziewczyny poprzez wymuszanie na nich kusych mundurów. To wcale nie jest tak że mundurki w Polsce ustanawia się przez konsultacje z rodzicami oraz radą nauczycielską oraz że musi to przejść przez statut szkoły.
Co do zaś odgórnego ustalenia... Nie czujesz czysto hipotetycznej myśli w tym?

Smutnabula

Expatt właśnie widzę. Na początku sądziłam że to przemądrzały mangozjeb (niestety są i tacy którzy w ten sposób gadają od rzeczy) i dałam się złapać. Coś mi się wydaje że to powoli pora poszukać innego miejsca do udzielania bo tu ilość trolli robi się coraz bardziej męcząca. A i wyznania już takie nie interesujące.

rutabo

@Szeldon Znowu wyszła twoja niewiedza. Uczennice jak wracaja ze szkoły podciagaja sukienki, dltego wydaja ci się krótsze. Ogólnie sięgaja przynajmniej do kolana.

GeddyLee

mundurki były od pasa w górę xd

rutabo Odpowiedz

W gimnazjum juz tyłkiem świeciłas? Koles to burak ale w szkole trzeba sie ubierać odpowiednio nie jak do klubu.

Madhu

Tu się zgodzę. Są miejsca, do których należy ubrać się odpowiednio. Do szkoły, teatru, opery, kościoła czy do pracy należy ubrać się schludnie i odpowiednio. Jak dziewczyna lubi ubierać się "wyzywająco", to niech się ubiera, ale po szkole, żeby wyjść na miasto (gdzie wciąż musi się liczyć z tym, że trafi na jakiegoś prymitywa, który zacznie komentować, gwizdać i się wgapiac) czy na imprezę. Jeszcze wiele wody musi upłynąć, żeby coś drgnęło w tej kwestii. Jasne, takie zachowania ze strony chłopaków należy wyraźnie piętnować, ale autorka też nie jest bez winy w tej sytuacji. I niestety, jeśli ona pozwala sobie na kategoryzowanie i nazywanie innych frajerami, to niech teraz nie piszczy, że ją wsadzili do szufladki "puszczalska".

Vito857 Odpowiedz

Zastanawiam się, czy naprawdę jest tak źle ze statutami szkół, że nie zwracana jest tam uwaga na ubiór. U mnie w liceum był określony strój (na zasadzie kolorystyki i np. długości spódnicy) i na każdy odchył była od razu reakcja dyrekcji.
Nie pochwalam zachowania ani tego chłopaka, ani wychowawczyni, ani nie uważam twojego stroju za prowokujący, tylko się czasem zastanawiam - po co w tym wieku się eksponować, skoro jeszcze się do końca nie dojrzało fizycznie...

ciasteczkowaa12

A może pora przestać uważać kobiece ciało za obiekt seksualny niezależnie od kontekstu? To, że kobieta się "eksponuje" to znaczy tylko tyle, że ma na to ochotę. A zasady odnośnie ubioru w szkołach są bez sensu. Owszem, są jakieś podstawowe reguły, ale te statuty idą w tym stanowczo za daleko

ad13

A u mnie było dozwolone totalnie wszystko w kwestiach wyglądu, kolczyki, niebieskie włosy, oryginalne makijaże i najdziwniejsze stroje. Bardzo fajnie to wspominam. (Połowa lat 90-tych.)

ciasteczkowaa12

U mnie w liceum teraz tak jest. Fajnie jest iść korytarzem i widzieć tyle ciekawych, oryginalnych stylizacji. Każdy wygląda inaczej i na prawdę miło jest na to patrzeć (a raczej było bo teraz zdalne :p)

Zdrajca666 Odpowiedz

a może mi ktos Wyjaśni jak debilowi. Dziewczyno, odrzuciłeś go, nie poszłaś z nim na randkę, ani do łóżka. To jakim prawem on nazwywa cię dziwka??

rutabo

Może widział podobnie ubrane przy drodze.

Slimshady1

Normalnie, faceci nie radzą sobie ze zranionym ego, więc próbują zrobić z siebie ofiarę, nie raz słyszałam po zerwaniu, że facet wyzywał swoją ex od wyżej wymienionych, bo go zostawiła.

bazienka

inektorzy faceci tak maja, zwlaszcza incele
"dziwka" zostaje sie w ramach tego, ze NIE zgodzilo na cos
nie chcesz isc ze mna do lozka= jestes dziwka

Slimshady1

XDDyy- racja, nazywając go facetem obraziłam facetów, którzy potrafią zrozumieć "nie"

rutabo

@Slimshady1 LOL wiekszość przypadków jakie znam to małpka juz chwytała za kolejna gałaż, albo nawet juz bolca przyjeła. Wiec nie dziwie się ze leca takie epitety. Swoja droga dziwie się facetom ze chca się z takimi latawicami zadawać, skoro pusciła kantem jednego to i drugiego pusci.

Slimshady1

Rany boruta, weź się ogarnij, zacznij trochę myśleć. Ja o jednym, a ty jak zwykle robisz z kobiety najgorsze. Uświadomię Cię, faceci również odchodzą do innych kobiet i nikt ich nie nazywa kurwia**mi

rutabo

@Slimshady1 Jeżeli pukał na boku jak był juz w związku to nazwe takiego szmaciarzem, dziadem lub gorzej, nie robie wyjatków tylko zmieniam przymiotniki.

Slimshady1

@boruta to tak, jeśli zdradza to obojętne czy kobieta czy mężczyzna to również nie mam szacunku do takiej osoby, natomiast odnosiłam się do kwestii zakończenia związku, bo się kogoś poznało, nie doszło do niczego więcej oprócz rozmowy i po prostu zakochało się, tu nie widzę podstaw do robienia z kogoś najgorszego

arkan Odpowiedz

Kiedyś istniało pojecie stylu. Ubioru odpowiedniego do okazji. Dostałaś bezpłatną lekcję. Ciesz się, że tylko taką.

lovequidditch

O tak, idąc dalej, każda zgwałcona kobieta powinna się cieszyć, że dostała bezpłatną lekcję. Jakiś inny napastnik mógłby np. zgwałcić i zabić. Teraz już będzie wiedziała, że mężczyzn się nie prowokuje kiedy są poza specjalnie zabezpieczoną klatką.

Stuknij się w głowę, pajacu

bazienka Odpowiedz

swoja droga nie przyszlo ci do glowy powiedziec po prostu wszem i wobec ze odgrywa sie za kosza?
podejrzewam, z ewtedy by go wysmiali i by przestal

nie jestem za tym by dzieci (12-15 lat) ubieraly sie wyzywajaco, ale racja, zaden stroj nie usprawiedliwia molestowania

kociambe Odpowiedz

jak się przeczyta i zwróci uwagę na sposób wypowiadania się to widać, że nie pisze tego biedna, niezrozumiana istotka, tylko zwykła lambadziara.
"Frajer", "liść", a już niedługo "łobuz kocha najbardziej", " jak załatwić 500plus", "kiedy są wizyty w zakładzie karnym"
Może "koleś" ma racje, ale i tak lepszy będzie Sebek...bo takl męski a za liścia odpłaci żółwikiem pod oko.

ogienek Odpowiedz

Incel? Pierwszy raz widzę to słowo. Ze mnie jest taki stary pryk? o.O

Fruktoza666 Odpowiedz

Mieli racje. Ubierasz sie jak prostytutka to sie nie dziw ze cie za nia biora

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie