#YIp2z

Wiecie co to jest poświęcenie? Nie odpowiadajcie. I tak wam opowiem o tym, co ja uważam za największe z poświęceń.

Parę lat temu poznałem przepiękna dziewczynę. Burza rudych włosów, piękne piersi, szczupłe długie nogi i ta mlecznobiała, delikatna skóra. Ilona, bo tak się owa zjawiskowa dama zwała, miała doskonałe poczucie humoru, a jej uśmiech zatrzymywał bicie serca u każdego mężczyzny (no, może oprócz waginosceptyków). Ku mej wielkiej radości, na moje nieskładne, przerywane jąkaniem pytanie, czy da się zaprosić do restauracji, niewiasta roześmiała się, dała mi buzi w policzek i wsunęła w kieszeń numer telefonu. No, psia jego mać - uroczo!

Powiedziała, że lubi kuchnię hiszpańską, więc wybrałem na miejsce spotkania najlepszą w mieście restaurację prowadzona przez Hiszpanów. W życiu się tak nie stresowałem, spociłem się i czekając na moją sympatię, co chwilę dyskretnie ścierałem pot z czoła. Na pięć minut przed jej przyjściem wziąłem kilka głębokich oddechów, uspokoiłem myśli kołaczące się w głowie i powiedziałem sobie "rozegraj to na luzie, naturalnie". Przyszła. Udawałem nonszalanckiego luzaka. Kiedy Ilona wybrała sobie danie z menu, dotarło do mnie, że ja sam nawet na kartę dań nie spojrzałem. Szybki rzut okiem na menu i... zonk. Wszystkie pozycje w języku hiszpańskim. Spoko, damy radę - pomyślałem - na luzie, naturalnie.

Parę sekund wpatrywałem się więc w nic nie mówiący mi tekst, kiwając głową i udając kogoś, kto zna się na hiszpańskiej kuchni lepiej niż Makłowicz na lepieniu pierożków. W końcu wskazałem na pierwsze lepsze danie. Kelner ukłonił się i zniknął w kuchni.
Od niechcenia rzuciłem coś w stylu "Zawsze biorę tę pozycję. Jak dla mnie to kwintesencja hiszpańskiego smaku". Ilona spojrzała na mnie jakoś tak dziwnie - jakby zastanawiała się, czy żartuję, czy faktycznie to moje ulubione żarcie.
Po chwili wrócił kelner i postawił przede mną talerz z głową cielaka. Całą. Z językiem, oczami, nosem... Dziewczyna ciągle patrzyła na mnie z niedowierzaniem. A ja? No cóż. Na luzie, naturalnie. Żarłem te gałki oczne, ozory i chrząstki. Podczas gdy moja mina wskazywała na orgazmiczną wręcz przyjemność, moje całe wnętrze wiło się w konwulsjach i błagało o litość. Nie było jednak litości - zjadłem cały, cholerny łeb.

Wychodząc z restauracji, skoczyłem na moment do WC, gdzie za pierwszym podejściem wyrzuciłem z siebie cały obiad. Ilona nie zorientowała się, jaki ciężki bój stoczyłem tego dnia. Do dziś zresztą nie wie. Najważniejsze, że zrobiłem dobre wrażenie. Inaczej nigdy by pewnie nie została moją żoną.:)
Hamlet Odpowiedz

Urocze wyznanie, ale poświęcenie zbędne. Nikomu tym nie sprawiłeś przyjemności, a jedynie sobie problem. Myślę, że dużo bardziej rozluźniłbyś atmosferę śmiejąc się w głos z tej głowy i z tego co odwaliłeś. No, ale w końcu udało się Wam, więc może się mylę.

Emphasist Odpowiedz

Nie mogłeś powiedzieć:
- pierwszy raz jestem w hiszpańskiej restauracji i nie mam pojęcia co jest napisane w menu, możesz coś polecić?
Wyszła z tego jakaś dziwna próba zaimponowania lasce na siłę.

CarolinaReaper

Co Ty, to by było za proste 🙂

Szwedacz

Nie. Był prawdziwym samcem alfa. Jakby guźca dostał, też by zjadł :P

coztegoze2 Odpowiedz

A Ilona na pamiątkę tej randki co roku zabiera go na jego ulubione danie ;)

BrokenPromise Odpowiedz

Może i dobrze, że się nie dowiedziała, bo to strasznie żenujące... Taka rada dla dobrej przyszłości Waszego związku - nie zgrywaj przed teraz-już-żoną kogoś, kim nie jesteś. Kobiety tego nie lubią. Jeśli się kiedyś wyda nawet taka drobna sprawa, to nie będzie myślała o poświęceniu, tylko raczej stracisz w jej oczach za pozerstwo. Poświęcenie jest super wtedy, kiedy faktycznie robisz dla kogoś coś dobrego.

MozeTakAMozeNie Odpowiedz

Dziwne to wyznanie. Pokazałeś na menu co chcesz, a ona magicznie wiedziała co zamowiles. Nie wierze tez ze takie danie byłoby podawane w najlepszej hiszpańskiej restauracji w mieście. W Hiszpani moze jeszcze tak, ale w Polsce takie coś by się nie przyjęło. Historia wymyślona 🙄

NiezbytSprytny Odpowiedz

A tego hiszpańskiego już się nauczyłeś czy do tej pory tylko udajesz, że nie jest ci obcy?

Witaminawita Odpowiedz

Może się dziwnie patrzyła bo to tak jakbyś dostał skrzydełko w rosole na talerzu i zjadł zupę a przy okazji ojebał całe skrzydełko z chrząstkami xd nie wiem znam się bekę mam

Dodaj anonimowe wyznanie