#YCH24

Jestem złą osobą, w moim mniemaniu. Nie lubię inwalidów. Boję się ich.
W komunikacji miejskiej, jeśli spotykam takie osoby, uciekam jak najdalej. Zawsze staram się to robić tak, aby nikt nie czuł się dotknięty, np. udaję, że będę zaraz wysiadać, a potem jednak orientuję się, że to nie ten przystanek. Miałam same złe doświadczenia z nimi. Gdy pracowałam na słuchawce sieci komórkowej, nie umiałam się dogadać z taką osobą. Dodatkowo zawsze (w moim przypadku) były to osoby bardzo roszczeniowe: ja mam grupę inwalidzką, mi się należy, zrób coś pani.

Kiedyś późnym wieczorem stałam jakieś trzy metry od przystanku. Słuchałam muzyki przez słuchawki. Podjechał młody człowiek na wózku. Zatrzymał się blisko krawędzi zatoczki, przy krawężniku. W pewnym momencie odwrócił głowę do mnie. Odwzajemniłam uśmiech. Sytuacja się powtórzyła. Sparaliżowało mnie. Stałam jak ta szczotka w kiblu. Chłopak odwrócił głowę w drugą stronę do innej dziewczyny stojącej pod wiatą. Ta podeszła, podniosła coś z chodnika i mu podała. Kiedy odjeżdżał autobus z nim w środku, on patrzył na mnie i wystawił środkowy palec w moim kierunku. Tego wieczoru wróciłam z płaczem do domu.

Nie wiem skąd to się bierze. Boję się, tak jak niektórzy np. pająków. Nie wiem kompletnie jak się zachować. Staram się, ale i tak nic z tego. Szczególnie przy osobach z inwalidztwem psychicznym. Nawet w telewizji, Internecie jak widzę taką osobę, to odczuwam niepokój. Przy rodzinie i znajomych podczas rozmów staram się udawać, że współczuję, że należy takim pomagać. Wiem, że to tylko udawanie. Okłamałam koleżankę, która ma niepełnosprawnego brata, że w gruncie rzeczy to fajny chłopak, ale nigdy więcej nie byłam u niej. Kiedy zaprasza mnie np. na spacer we trójkę, to aż się wzdrygam. Nigdy chyba nikomu się nie przyznam co naprawdę czuję. Mam nadzieję, że uda mi się to ukrywać jak najdłużej.
princcess08 Odpowiedz

Rozumiem Cię. Ja się boję osób niepełnosprawnych psychicznie. Ich zachowanie jest dla mnie kompletnie nieprzewidywalne, do tego spotykalam takich, którzy bywali agresywni. A jak byłam znacznie młodsza z pewnych przyczyn miałam większy kontakt z takimi osobami i pamiętam głównie pobłażliwość ich opiekunów, teksty typu "przecież on jest chory", tak jakby to tłumaczyło każde zachowanie. Obecnie ich unikam, najbardziej jak potrafię.

Elphaba09

Typiara - podziwiam za opanowaniem nie wiem, czy ja bym się ograniczyła tylko do uciśnięcia nerwu, gdyby ktoś gnębił mojego kota.

PiratTomi

Typiara, dziwie się, że nie złapałas tej gowniary za pusty łeb i nie napiep®zalas nim o podłogę.

Elphaba09

Pirat -obawiam się, że jej zdolności poznawcze były za niskie, żeby skojarzyć fakty, że duszenie kota jest czymś złym, dlatego ktoś ją uderzył, nie wyciągnęłaby wniosków. Ale za to jej matce to się potężne lanie należało, bo ona ogarniała, co jej gówniak robi i nie zareagowała.

nata

*umysłowo

Mia1986 Odpowiedz

Wiesz, sam Twoj lęk to nic złego. Sama napisałaś, ze sa ludzie ktorzy boja sir pająków i nic sie nie dzieje. Tolerancja, o która wszyscy apeluja, nie jest akceptacją. Nie siejesz nienawiści wobec niepelnosprawnych, boisz sie ich, bo masz po prostu zle doświadczenia. Wśród ludzi niepełnosprawnych, tak jak wszędzie, są ludzie dobrzy i zli, głośni i cisi, roszczeniowi i pokorni. Zazwyczaj w danej grupie widać jednostki najbardziej jaskrawe. Tak jest i w tym przypadku. Nie obwiniaj sie, jesli martwisz sie reakcja swiata to nie mow nikomu. Jeśli to utrudnia Ci funkcjonowanie możesz wybrać sie na terapię. Moze obejrzyj sobie jakis film o niepelnosprawnych (fabularny lub inny, na pewno jest tego sporo). Moze to pozwoli Ci na te osoby inaczej spojrzeć.

ananas1ek

Ja się analogicznie boje pijanych. Też mam swoje powody, choć palpitacje serca kiedy muszę przy takim przejść to moje.
Takie rzeczy nie biorą się z niczego.

StaryTapczan

Czasami ludzie nie wiedzą, jak mają się zachować przy takiej osobie i boją się, że strzelą gafę czy coś. Taki ktoś na wózku na przykład, podjeżdża tramwaj i co? Pomóc mu wjechać, poradzi sobie sam? Pytać głupio, bo zaraz będzie gadka o tym, że co z tego, że jeździ na wózku, to nie znaczy, że sobie nie radzi. Nie pytać też trochę głupio, bo wyjdzie, że zero zainteresowania i empatii. Gapić się i czekać też głupio, udawać, że się nie widzi tak samo. Ludzie za dużo myślą o tym, czy pomóc, czy coś zrobić czy nie i sami siebie tym stresują. Kiedyś było tutaj wyznanie jakiejś dziewczyny, która pracowała w sklepie (o ile dobrze pamiętam), przyszedł niewidomy pan i zaczął jakąś tam luźną gadkę o życiu, a dziewczyna odpowiedziała mu coś w stylu „widzi pan, tak to jest”, a później panikowała, bo to przecież niewidomy. Ludzie boją się cokolwiek robić lub mówić, bo wydaje im się, że to będzie niewłaściwe, że urażą jakąś osobę, np. na wózku pytając ją, gdzie idzie.

Mia1986

Wbrew pozorom takie osoby trzeba traktować normalnie. Mam niewidoma koleżankę, do której notorycznie mówię „no widzisz”, raz jak padły korki to pytałam jak sobie poradzi w ciemnej łazience bez okna. Po prostu w trakcie rozmowy zapominałam o tym, ze jest niewidoma. Osoby przewrażliwione można spotkać wszędzie, nigdy nie wiemy czy dany temat czy uwaga nie jest katalizatorem złych uczuć. Jesli palnie sie gafę, tak jak ja:), to wystarczyło przeprosić i po problemie. Najczęściej znajoma śmiała sie ze mnie, ze to bardziej przeżywam niż ona. Osoby agresywne i niestabilne emocjonalnie są wszędzie z niepełnosprawnością i bez :).

StaryTapczan

Oczywiście, też znam parę takich osób i ja to wiem, niestety inni nie wiedzą. Na studiach mieliśmy na jednym przedmiocie temat dotyczący ludzi z niepełnosprawnościami. Nasza babka jeździła na wózku, wiele osób bało się z nią rozmawiać na ten temat, chociaż ona właśnie mówiła, że teraz jest czas na rozwianie wszelkich wątpliwości, że ona się nie obrazi, ale i tak tylko ja z nią o tym gadałam. Mówiłam jej nawet to, że ludzie stresują się właśnie takimi gafami jak zapytanie „gdzie idziesz” kogoś, kto jeździ na wózku. Powiedziałam, że wg mnie chyba lepiej na ludzie zapytać „gdzie idziesz”, niż „gdzie jedziesz”, bo to bardziej zwraca uwagę na ten wózek, no chyba że wśród bliskich przyjaciół można posmieszkować w stylu „zaparkuj tutaj, nie zapomnij o ręcznym” jeśli taka osoba ma dystans i tak dobry kontakt z przyjaciółmi. Grupa spojrzała na mnie jak na trupa, kiedy wyjechałam z tym parkowaniem i ręcznym, ale babka się tylko zaczęła śmiać i powiedziała, że mam rację, w grupie przyjaciół można, jeśli grupa ma takie poczucie humoru, że każdy z każdego śmieszkuje. Przyznała też, że do obcych faktycznie lepiej jest trzasnąć „No widzisz” czy „chodź tu” bez spiny, niż kombinować jak koń pod górę.

bazienka Odpowiedz

po prostu sie uprzedzilas, i wcale sie nie dziwie po tego typu zachowaniach
jestem w ten sam sposob uprzedzona do osob starszych, zazwyczaj trafiam na rozszczeniowe starawe babska, ktore uwazaja, ze im sie wszystko nalezy i ze np. moga cie popchnac lub zwyzywac i w nagrode masz im ustapic miejsca... no nie
pamietaj, ich zachowanie swiadczy o nich, nie o tobie
oczywiscie, mozesz czuc dyskomfort w ich obecnosci i ze uwagi na wczesniejsze doswiadczenia masz do tego pelne prawo
nie wszystkie osoby z niepelnosprawnoscia takie sa, moja najlepsza przyjaciolka porusza is ena wozku a jest najbardziej empatyczna, rozumiejaca, taktowna i mila osoba, jaka znam

Dragomir Odpowiedz

Wiem że nie na temat, ale widzę same wyrozumiałe komentarze. W sumie to dobrze, nie potępiam takiej osoby dlatego, że czegoś lub kogoś się boi, choć często jest to irracjonalne. Wyobrażam sobie jednak, jak by zareagowali niektórzy na wyznanie kogoś, kto brzydzi się i unika homoseksualistów. Wtedy te poblażliwe osoby by się wściekły i zmieszały takiego "faszystę" z błotem.

maIasarenka

Słuszna uwaga. Jak widać tego typu niechęć jest dozwolona wyłącznie w stosunku do określonych grup ludzi. Niektórych grup, jak wiadomo, tykać nie wolno.

Tabaluga1992 Odpowiedz

A ja się boję niewidomych, którzy mają takie jasne gałki oczne albo takie wywrócone(przepraszam, no nie wiem jak to się nazywa). Głupio mi i jestem pewna l, że osoby obok to widzą.

Dragomir

Spoko, i tak tego nie widzą :)

erdexp Odpowiedz

Lęki da się leczyć, każde, nawet najbardziej dziwne czy głupie, czy jakkolwiek je ocenisz. I lepsza jest terapia+spotkania+czasem leki, niż krycie to w sobie. Takie sprawy lubią się mścić i rozwijać, dlatego jak można o to zadbać, lepiej zrobić to jak lęk jeszcze jest nie za wielki.

maIasarenka Odpowiedz

Przykre, że masz takie krzywdzące doświadczenia z niepełnosprawnymi ludźmi. Być może trafi Ci się kiedyś w życiu jakiś wyjątek od tej reguły i spojrzysz na to z innej perspektywy. Póki co myślę, że nie ma sensu dzielić się z osobami trzecimi swoimi obawami. Możesz spróbować się jakoś oswoić z faktem istnienia takich ludzi w społeczeństwie, oglądając filmy o nich, albo sięgając po odpowiednią literaturę, jeśli Twój strach utrudnia Ci życie, lub chciałabyś lepiej zrozumieć, jak funkcjonują takie osoby.

Anderson92 Odpowiedz

A np. film Nietykalni? Dałabyś radę? Rozumiem Cię w kwestii ludzi upośledzonych psychicznie. Sam mam "problem" z nimi, w sensie boję się ich i unikam interakcji z nimi. Co innego osoby niepełnosprawne tylko ruchowo. Rozumiem ich, współczuję i chętnie pomogę jeśli będą potrzebowały pomocy. Tylko uważam, że: 1. powinny śmiało komunikować, że potrzebują pomocy, a nie że mam się domyśleć i ewentualnie mieć pretensje, że się nie domyśliłem 2. dokładnie mi wytłumaczyć jakiej pomocy oczekują, jak mam zrobić, żeby pomóc a nie zaszkodzić.
Miałem też wiele lat temu taką sytuację z pewną dziewczyną na "koloniach". Jeździła na wózku. Zaraz na początku wyjazdu pomogłem jej - opiekun pomógł jej wdrapać się po schodach, a ja w tym czasie wniosłem wózek po schodach. Wśród innych uczestników, szczególnie dziewczyn wzbudzała przyjazne współczucie. A ja... No cóż, jakoś tak wyszło, że za każdym wyjściem/powrotem pomagałem jej z tym wózkiem. Chyba jej się spodobałem. Potem była dyskoteka. Dziewczyny podeszły i mówią mi, że Asia to by chciała ze mną zatańczyć, ale głupio jej poprosić. No to zatańczyłem raz i drugi. Asia była wniebowzięta. Ja... No cóż. Nie chodziło o jej niepełnosprawność. Ani o to, że nie miała powalającej urody. Nie raz później "poleciałem" na "przeciętną", ale ponad przeciętnie inteligentną dziewczynę. Po prostu zwyczajnie Asia mi nie odpowiadała. Jej humor, styl bycia ani zainteresowania. Ok, byłem miły, zrobiłem dobry uczynek, pozostałym dziewczynom to się nawet spodobało... Tylko przez to jeszcze bardziej byłem dla wszystkich miły, uczynnym kolegą. Na tej dyskotece, żadna inna dziewczyna też nie chciała ze mną zatańczyć. Dlaczego? Ogólnie w całej tej sytuacji i wyjeździe czułem się trochę nieswojo. Cały czas z takim poczuciem: "Co? Niepełnosprawnemu odmówisz?", a jednocześnie czułem, że mnie wszyscy inni mieli w d... olnych plecach.
To jedna z kilku takich sytuacji kiedy czułem się nieswojo w towarzystwie osoby niepełnosprawnej.

Elphaba09 Odpowiedz

Rozumiem Cię, bo też spotkałam się z wieloma roszczeniowymi postawami osób niepełnosprawnych lub nieodpowiedzialnością ze strony ich opiekunów. Jak byłam dzieckiem, po osiedlu chodziła Iwona. Iwona miała około 30 lat i była niepełnosprawna umysłowo, a przede wszystkim bywała agresywna. Jej opiekunowie mieli to gdzieś i puszczali wielkie, agresywne babsko samopas.
Pamiętam też historię (bodajże na demotach), w której matka niepełnosprawnego dziecka żaliła się na sąsiadów, którzy się złościli, że ich samochód blokuje im wyjazd i zostawiali mało uprzejme komentarze za szybką. A ja rozumiem doskonale tych sąsiadów. Bo owszem, niepełnosprawne dziecko trzeba wyjąć i wsadzić do samochodu tak, żeby było mu wygodnie, ale potem ten samochód można przeparkować tak, żeby nie blokować komuś wyjazdu. Bo sąsiedzi też mają dzieci, też muszą je gdzieś zawieźć i też muszą czuć się bezpiecznie w miejscu zamieszkania, bez zagrożenia, że ktoś im będzie utrudniał życie, bo jest chory.

Viazi Odpowiedz

uczestnicze w zatrudnianiu takich, z tym sie zgodzę, roszczeniowi niezwykle, czekam na wyjątek w tej kwestii

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie