#Y74ER
W wieku 10 lat lekarze podejrzewali u mnie rzadką, ale niegroźną chorobę krwi. Z tego powodu postanowili wysłać mnie do szpitala na oddział hematologiczny, jednak jak się okazało, był on połączony z onkologią (swoją drogą, były to najgorsze trzy dni w moim życiu). Na sali leżałam z o rok starszą ode mnie dziewczynką, Weroniką. Od długiego czasu walczyła z nowotworem mózgu. Pomimo choroby była ciągle uśmiechnięta, żartowała i była chętna do zabawy, jednak jej stan zdrowia nie pozwalał jej na długie wyprawy i wychodzenia poza salę. Stąd też znalazła sobie we mnie przyjaciółkę. Starałam się dawać jej jak najwięcej pozytywnej energii, jednak widok tych wszystkich dzieci, które mimo cierpienia, umiały korzystać z życia, sprawił, że ciągle miałam ochotę to płacz.
Weronika bardzo lubiła grać w Piotrusia. Codziennie umiała rozegrać ze mną ponad kilkanaście partii. I tutaj pojawia się rzecz, której naprawdę żałuję – niby drobna, głupia, ale teraz gdy o tym myślę, jest mi naprawdę wstyd. 10-letnia ja leżałam na łóżku, gdy Weronika poprosiła mnie o grę w Piotrusia, a ja po prostu udawałam, że śpię. Zamknęłam oczy, odwróciłam się na drugi bok i kompletnie ją olałam. Słyszałam rozmowę między nią a moją mamą, kiedy ta tłumaczyła jej, że byłam zmęczona i potrzebuję snu. Słyszałam smutek w głosie Weroniki.
Jakiś czas potem Weronika zmarła. Dowiedziałam się o tym z profilu na NK jej taty. Strasznie to przeżyłam.
A dopiero rok temu, kiedy jestem już prawie pełnoletnia, przypomniała mi się właśnie wyżej opisana sytuacja, kiedy podczas lekcji angielskiego pani zapytała nas, czego najbardziej żałujemy. A ja właśnie bardzo żałuję tego, że nie umiałam spiąć pośladków i umilić Weronice tego trudnego dla niej czasu. Mogę śmiało stwierdzić, że to najgorsza rzecz, jaką zrobiłam drugiemu człowiekowi i jest mi z tego powodu niezmiernie przykro.
Z jednej strony tak. Z drugiej naprawde mogłaś nie mieć ochoty na grę lub faktycznie być zmęczona, i to też jest OK że chciałaś odpocząć. Nie biczuj się. Zrobisz w życiu mnóstwo gorszych rzeczy.
Ja też niczego nie żałuję. Zwłaszcza mojej kariery na of, dzięki której kupiłam mieszkanie w dobrej dzielnicy Warszawy i mam swoich stałych fanów. Z wieloma z nich się umawiam na przyjemne spotkania, kiedyś nawet zrobiłam 4 na raz
No faktycznie, powinnaś to wpisać do CV jako doświadczenie zawodowe lub umiejętności specjalne. A nagrywasz filmiki na życzenie swoich klientów? Marzy mi się jeden specjalny filmik od ciebie.
To wyzwolona nr2, nie mówię że nasza gwiazda nie napisałaby podobnego bełkotu, ale ten dopelgangier jest żałosny.
Dla niektórych nagrywam coś na ich życzenie, oczywiście za odpowiednią gratyfikację. Znudziło ci się incelstwo i patriarchalne piekło, że pytasz o dedykowane video?
Aż tak źle ze mną nie jest. Ale marzę o filmie, na którym twój ojciec mówi że jest z ciebie dumny.
A faktycznie, to ten majowy przygłup :)