#jxNQ9
Rodzice zniechęcali mnie do prostowania zębów. Najpierw aparat nosiła koleżanka, ale rodzice mówili mi, że z tym trzeba chodzić kilka miesięcy, czasami nawet lat, że to jest męczące – i mi się odechciało. Po kilku latach wrócił mi pomysł na proste zęby i tu podobne słówka rodziców z podkreśleniem, że to dzieci noszą aparaty, bo jest łatwiej i szybciej, a jak już mam naście lat, to będzie dużo gorzej.
Dopiero teraz wiem, że po prostu zęby i wizyty u dentysty są dość drogie i to dlatego rodzice zniechęcali mnie do prostowania zębów. Dobrze, że przynajmniej się ich nie wstydzę.
Od kilkunastu lat dzieciaki mają aparaty na nfz, jeśli powodem były koszty, to twoi rodzice są osłami. Jeśli wiedzieli o refundacji, a im się po prostu nie chciało jeździć na wizyty, to są głupimi osłami. Fajnie, że się nie wstydzisz, najwyżej ogarniesz to jak zaczniesz zarabiać.
Wizyty u ortodonty na NFZ są refundowane do momentu ukończenia przez dziecko 13 lat. Jeśli dziecko ma wizytę choćby dzień po 13tych urodzinach to już rodzice za nią zapłacą. I tak, oczywiście że rodzice powinni zainteresować się tematem jak autorka była mała.
Może i dobrze, że tego nie zrobiłaś. Po aparatach w dzieciństwie jest dużo powikłań, kiedyś nie było takiej wiedzy, skanów 3d i tak dalej. Przy niedużej wadzie to można było więcej zepsuć niż naprawić. Teraz sobie załóż :) są też fajne nakładki zamiast drutów
Powikłania po aparacie? Jakim cudem?
W sumie to jakiś sposób ochrony dziecka. Przedstawili ci to tak, że sama nie chciałaś, zamiast ci powiedzieć, że po prostu ich nie stać.
Leczenie ortodontyczne jest refundowane do 12 roku życia, potem faktycznie robi się drogo. Ale jeśli ci to w życiu przeszkadza, to warto się przemęczyć rok czy dwa, nawet będąc dorosłym.