Skończyłam kierunek uważany za popłatny i prestiżowy. Wstyd mi przed ludźmi, że pracuję za minimalną krajową i szefostwo jeszcze robi łaskę, że zapłaci. Po kilku miesiącach pracy za pieniądze na zleceniu okazało się, że za mało umiem i powinnam douczać się za darmo, czytaj chodzić do pracy. Taki truizm, nie dawajcie się dymać.
Dodaj anonimowe wyznanie
Wcale nie musisz pracować w zawodzie, skoro słabo płacą.
@CytrynowaLimonka
Znajomy studiował 5 lat, skończył i uznał, że jednak to nie dla niego. Robi to, co lubi. Najgłupszym, co można zrobić, to tkwić w czymś, czego się nie czuje i co jest nędznie płatne, bo studia. Studia to szansa na rozwój, a nie ostateczne określenie, co będzie się robiło do końca życia.
@CytrynowaLimonka
Studiowałem 5 lat i nie pracuję w zawodzie w jakikolwiek sposób związanym z kierunkiem studiów - lepsza kasa. I wcale nie uważam, że te 5 lat poszło na marne.
@CytrynowaLimonka, dlaczego uważasz, że techniczne studia są łatwiejsze od medycznych? Studiowałaś na dwóch uczelniach? Myślę, że każdy wybiera taki kierunek, jaki go interesuje. Jeśli jest za trudny to znaczy, że źle został wybrany. Lekarz, dla którego medycyna była "trudna" to jakiś żart. Lekarz to jeden z zawodów, który uczy się całe życie.
To są dwa różne światy, inne sposoby nauki, na medycynie jest dużo uczenia na pamięć - co w tym trudnego? Na technicznych kierunkach uczą logicznego myślenia - jeśli ktoś ma umiejętność logicznego myślenia to co w tym trudnego?
Jeśli osoba na medycynie nie potrafi szybko przyswajać dużej ilości materiału to kierunek jest faktycznie trudny. Jeśli osoba na kierunku technicznym nie umie myśleć logicznie to też kierunek jest trudny. Każdy jest stworzony do czegoś innego i inne rzeczy przychodzą mu z łatwością.
Bo Cytrynowa wie wszystko lepiej. ( `ε´ )
Może to po prostu kiepskie miejsce do pracy, a sam kierunek był dobrym wyborem. Musisz szukać dalej :)
Włączyłby mi się alert z tą umową zlecenie. Poważna firma, nie jakiś Januszex nie bawi się w śmieciówki. Ja po skończeniu studiów zaczynałam o najniższej posady asystenta, dostałam 1,5 minimum. W miarę jak zaczynałam być coraz lepsza w swoim zawodzie zaczynały się awanse i po dwóch latach zarabiałam dwukrotność tego co na początku. Z perspektywy czasu rozumiem to, firma musi zarabiać na pracowniku, żeby móc mu proponować lepsze stawki. Studia zazwyczaj dają ogólną wiedzę, a tą szczegółową dla danego stanowiska nabierasz wraz z doświadczeniem. Nie ma się co zrażać od razu.
A Ty skorzystałaś ze swojej rady?
A nie probujesz sie douczyc i znalezc innej firmy? Poczytaj jak inni ludzie po Twoim kierunku zarabiaja i co musza umiec.
To po co się dajesz dymać?