#XsdoB
Tydzień temu wróciłam do Polski i po raz pierwszy odważyłam się pójść w "nasze" miejsce. Kupiłam jak zwykle małą hawajską, dwie warki i usiadłam tam, gdzie to zwykle miałyśmy w zwyczaju. Dziwnie to zabrzmi, ale nie czułam się samotnie. Czułam się, jakby tam była. Opowiedziałam jej o Anglii, o problemach i o tym, jak mi jej brakuje. Za każdym razem, kiedy płynęły mi łzy, wiał silny wiatr - jakby to ona chciała mi je zetrzeć.
W dniu wypadku wracałyśmy z imprezy. Nie było chodnika, szłyśmy ulicą. Szłam po stronie drogi, po ok. trzech kilometrach, tuż przed tym, jak miałyśmy skręcać w naszą ulicę, wypadł jej telefon, dlatego zamieniłyśmy się miejscami. Chwilę później wjechał w nią samochód - do tej pory jestem w ciężkim szoku, nie mając pojęcia uratowała mi życie. Choć nie wiem, co gorsze, życie bez niej czy śmierć. Kocham ją i cholernie tęsknię...
Ci kochamy nigdy nie odchodzą...moj kochany dziadek zmarł 10 lat temu A ja gdy poczuje zapach perfum których używał uśmiecham się
Mieszkam koło cmentarza i miejsca w które nie zabierał gdy byłam mała dalej z nim rozmawiam tam, czy to nad grobem czy w naszym miejscu.
W domu mam widelec, który należał do niego. Nikomu nie wolno nim jeść...to.dziadek
Zabiłaś ją.
Nie, zabił ją typ, który w nią wjechał.