#XoklK

Jestem młodym leśnikiem, a hobbystycznie także myśliwym. Moja praca to dużo godzin spędzonych w lesie, a dodatkowo pasjonujące polowania. Nic więc dziwnego, że problem kleszczy to chleb powszedni, ale zazwyczaj insekt nie jest dużym kłopotem.

Pewnego razu jednak pasożyt nie dał za wygraną i musiałem pojechać do szpitala. Problem w tym, że kleszcz był w bardzo intymnym miejscu. Na oddziale pojawiłem się w roboczym ubraniu i od razu zostałem skierowany do gabinetu zabiegowego. Przez pielęgniarkę zostałem poproszony o rozebranie się za parawanem i czekanie na doktora. Mimo tego, że po ciężkiej pracy byłem spocony, zapach lasu wyczuć można było na kilometr, a kleszcz był w bardzo intymnym miejscu, to specjalnie się nie krępowałem, bo nastawiony byłem na spotkanie z pięćdziesięcioletnim znajomym doktorem, który dość często przyjmował na tym oddziale.

Moim oczom ukazała się jednak młoda, piękna, zdobywająca medyczne doświadczenie lekarka. W tym momencie zaniemówiłem i zrobiłem się cały czerwony, ale co mogłem zrobić? Buntować się? Nagi położyłem się na kozetce, a nie dość, że wybitnie piękna, to jeszcze pachnąca pani zbliżyła się i rozpoczęła zabieg. Nachyliwszy się nade mną powiedziała, żebym się nie stresował, lecz w tym momencie dostrzegłem jej cudny dekolt wyłaniający się spod fartucha. Kobieta chwyciła członka i zaczęła się bliżej przyglądać medycznemu zagadnieniu. Ja jednak nie wytrzymałem i mój mały zwariował. Kolokwialnie mówiąc zaczął stawać...
Lekarka próbowała ukryć śmiech, jednak ja i tak to zauważyłem i ogromny wstyd (na szczęście) zahamował cały fizjologiczny proces. Zabieg się udał, lecz ja czerwony wyszedłem ze szpitala...

Następnego dnia z nieznajomego numeru dostałem wiadomość jak się czuję i czy nie ma stanu zapalnego. Zdziwiłem się i początkowo pomyślałem, że to jakiś kolega z pracy, ale później okazało się, że to ta lekarka. Zaczęliśmy pisać, umówiliśmy się i... do dzisiaj jesteśmy bardzo szczęśliwą parą.
Wyobraźcie sobie tylko jakie mamy miny, gdy ktoś się pyta nas jak się poznaliśmy.
digoxine Odpowiedz

Mokre marzenie stulejarza.

Dragomir Odpowiedz

Ale ssie lepiej niż kleszcz?

Dusis Odpowiedz

Ja jebe 🤦🏼‍♀️

Cystof

Nie Ty, autor.

Dragomir

Jebe? Czyżby świętokrzyskie? ;)

siago2787

Dragomir, to sosnowiec

Dragomir

Ale ja pytałem serio. Wiem że tam się tak mówi - kopę, łapę itp. zamiast kopię, łapię.

Dahun2

Dragomir i mamy też kodrła, zrywki i używamy strugaczek w przerwach od wciągania kieleckiego majonezu i musztardy XD

Dragomir

Chyba kordła. A co jest w strugaczkach nie tak?

Dragomir

A zrywki to mi się bardziej z byłym radomskim kojarzą, ale to dlatego że tak mówiła jedna dziewczyna która stamtąd pochodzi.

rutabo Odpowiedz

Mysliwego to ty widziałes na obrazku ze Szwardzwaldzkich gór jak zakrada sie do jelenia. Jak juz wymyslacie zmyslone historie to niech trzymaja sie kupy, żadnemu mysliwemu kleszcz nie dostanie sie do jajec. Jedyne miejsca to głowa, za uszami lub na fałdach szyjnych. W ostateczności pachwiny ale górne i to pod warunkiem że nie ubrał sie odpowiednio. Polowanie to nie grzybobranie i obowiazuje odpowiedni strój.

Bezimiennyy

Gdzie on niby napisał, że kleszcz pojawił się na polowaniu? xd

NordicLight

Naiwny komentarz. Kleszcze lubią sobie spacerować po ciele. Wystarczy, że wszedł do domu, rozebrał się i nie wszedł od razu pod prysznic. Mógł też wnieść pasożyta wcześniej do domu na ubraniu.
U mnie często koty przynoszą kleszcze, które zazwyczaj wyłapuję jak sobie po mnie spacerują.

rutabo

@NordicLight Wyjasniam i objasniam, na polowania zabiera sie obcisłe gatki. Nogawki a zwłaszcza rekawy powinny mieć sciagacze, najczesciej na rzepy. Wysokie buty z ochrona kostki gdzie żaden kleszcz nie ma prawa wejść. Dodatkowo uzywa sie różnych leperentów, ale tu jest róznie bo wielu uważa że płosza zwierzynę.

Dodaj anonimowe wyznanie