#XncRR
Nie zaszłam w ciążę, ale łatwo się domyślić, jaki wypływ miało na mnie to wydarzenie. Praktycznie siedziałam zamknięta w pokoju, zawaliłam rok szkoły, bo nikt nie potrafił mnie do niej wyciągnąć. Na samą myśl o tym, że miałabym pójść do pobliskiego sklepu sama po bułki dostawałam ataku paniki. Kiedy raz wyszłam przed dom z ojcem, czułam już palpitacje serca i chciałam wiać do środka.
Na nic zdawali się psycholodzy i psychiatrzy, którzy do nas przychodzili, na nic zdawała się rozpacz mojej mamy, bo ja się naprawdę, naprawdę bałam. A już najbardziej mężczyzn. Myślę, że w planach był już szpital psychiatryczny, ale może rodzice bali się, że tam zeświruję jeszcze bardziej.
Tak więc większość czasu spędzałam w łóżku, czasami coś czytając, czasami po prostu leżąc. Aż pewnego dnia mama weszła do pokoju z obiadem i przy okazji przyniosła mi jego.
To było coś w rodzaju labradora wymieszanego z owczarkiem niemieckim i może czymś jeszcze. Zaprzyjaźniłam się z nim. On niczego nie wymagał, na nic mnie nie namawiał. Bawiła mnie jego radość z każdej rzeczy. Na początku wychodziła z nim mama, a później sama chciałam to zrobić. Poszłam z ojcem i psem i po raz pierwszy od dłuższego czasu odważyłam się przejść kawałek od domu. Ja pilnowałam psa, pies pilnował mnie. Co chwila się obracałam, żeby sprawdzić, czy idzie, a on co chwila popatrywał na mnie.
A parę tygodni później, w wielkim strachu, wyszłam z psem na pobliską polanę. Akurat spadł pierwszy śnieg, i chyba widok mojego przyjaciela jak strasznie, strasznie cieszy się czymś tak głupim jak płatki śniegu sprawił, że poczułam ponowną chęć do życia.
Kiedy już miałam odwagę, by wychodzić do sklepu, Oliwer (bo tak go nazwałam) obronił mnie przed zaczepkami dwóch meneli, skutecznie odstraszając ich szczekaniem. Chodziłam z nim na szkolenia i wiedziałam, że mogę czuć się bezpieczna.
Tak pokonałam traumę.
Jednak rok temu, po ośmiu wspaniałych latach przyjaźni, mój pies znalazł i zjadł na dworze kiełbasę. Z czymś. A ja nie zdążyłam do weterynarza. Nie mogłam pomóc Oliwerowi, chociaż ojciec zapakował go jak najszybciej do auta i gnaliśmy do najbliższej kliniki.
Gdybym miała powiedzieć, co myślę o człowieku, który to zrobił, to przeczytalibyście pięć linijek przekleństw. Nie rozumiem tego.
Czekało nas jeszcze wiele lat, byłam wdzięczna temu psu za całą jego pomoc, był moim najlepszym towarzyszem.
Wszystkim, którzy wpadają na tak idiotyczne pomysły, życzę źle. Zabraliście moje najlepsze wsparcie i najcudowniejszego przyjaciela. Teraz, dla Oliwera, trzymam się sama. I może kiedyś zaadoptuję jakiegoś biedaka ze schroniska.
Uważajcie na spacerach!
a żeby ten człowiek ku*wa sam sobie kiedyś zjadł taką kiełbase...
Właśnie. Jak można zrobić coś takiego 😢
Zgadzam się z tobą. Miałam taką samą historię z moim psem, ale ja zdążyłam ją uratować.
Ja również, ale błagam, nie używacie wobec nich określenia "człowiek", bo to nie ludzie ale nieczule perfidne hamskie i morderczej bestie. Niedobrze mi sie robi jak mysle, ze takie potworny chodzą po ziemi. Najchętniej wepchnelabym każdemu z nich taka kielbase do gardła i dopilnowała by długo zdychal.
Zabawne... Skąd wiecie, że ten, kto podłożył te kiełbasę, dodał do niej czegoś? Podstawowa rzecz, psa się pilnuje i nie pozwala mu się jeść niczego. Może być to liść, mogą być to odchody innego psa, może być to coś trującego.Dziwi mnie to, że autorka, chodząc na szkolenia, nie wiedziała o tym.
@Kolor "psa się pilnuje" serio? U mnie ktos przerzucił przez ogrodzenie kiełbasę z gwozdziami i psa nie udało sie uratować. Więc twój komentarz jest bez sensu...
Kolor, zaczynasz juz ostro wkurzac.
Nie masz racji w tym co mówisz, dziewczyna i pies byli u siebie.
Wiec przestań kopiowac te komentarze i wklejac pod następnymi a zamiast tego zajmij sie czymś pożytecznym. Posprzątaj dom, odsniez chodnik, itp.
Ludzie, zrozumcie, że pies to nie jest człowiek. Może czuć jak człowiek, może kochać jak człowiek, ale nigdy nie dorówna człowiekowi inteligencją! Dlatego trzeba być uważnym, mając psa. Ja jakoś też mam psa i wiecie co? Żyje on, bo go pilnuję! Raz zeżarł mi całą tabliczkę czekolady, więc pilnuję go jak oczka w głowie.
Podejrzewam, że to była kiełbasa z żyletkami. Jakiś czas temu było o tym głośno.
Gdyby tylko ku*wa przyszedł do restauracji w której sobie dorabiam, to bym mu dała jedzenie z żyletkami w środku...
Też miałam akcje z kiełbasą. Od tej pory psiak zawsze i wszędzie chodzi w kagańcu, chociaż tego bardzo nie lubi.
To jest poprostu morderstwo. Ktos kto to zrobił powinien dostać ogromna karę.
Tylko kto?
Zawsze śmieszą mnie takie komentarze.
Specjaliści od "powinno być tak a nie tak", ale jak to zrobić już nie powie.
Tak jakby ktoś był zainteresowany: kiedy pies nażre się czegoś niewiadomego pochodzenia (jak np ta kiełbasa, czy np zdechły szczur) to jak najszybciej trzeba go zmusić do wypicia jak największej ilości wody utlenionej.
Tak w sumie robią weterynarze, tylko kilka razy drożej. A pies momentalnie zwymiotuje to co zjadł.
(wiem, sprawdziłam na swoim psie)
Zabawne... Skąd wiecie, że ten, kto podłożył te kiełbasę, dodał do niej czegoś? Podstawowa rzecz, psa się pilnuje i nie pozwala mu się jeść niczego. Może być to liść, mogą być to odchody innego psa, może być to coś trującego.Dziwi mnie to, że autorka, chodząc na szkolenia, nie wiedziała o tym.
@Kolor "(...) mój pies znalazł i zjadł na dworze kiełbasę. Z czymś." Może stąd wszyscy to wiedzą?
Ucięło ci komentarz, czy to wszystko? W przedstawionym cytacie jedyną informacją jest to, że pies biegał sam, bez żadnej opieki. Chyba, że autorka mu na to pozwalała :)))))
Nie ma wyroków za zabijanie dzieci a ty byś chciał wyroki za zabijanie psa?
Takie są własnie realia :/
Kolor, pies był u siebie. Chyba mogę w swoim ogrodzie, na swojej posesji puścić psa wolno? Mam łazić za nim krok w krok w miejscu, gdzie powinien być bezpieczny? Gdzie nikt obcy nie ma prawa ingerencji (w tym przypadku podrzucanie zatrutej kiełbasy). To nie jest wina autorki, że pies zdechł, tylko bezczelnego zwyrodnialca, którego mierziło, że dziewczyna ma kochanego czworonoga. Przestań chrzanić.
Kolor, zaczynasz juz ostro wkurzac.
Nie masz racji w tym co mówisz, dziewczyna i pies byli u siebie.
Wiec przestań kopiowac te komentarze i wklejac pod następnymi a zamiast tego zajmij sie czymś pożytecznym. Posprzątaj dom, odsniez chodnik, itp.
Autorka nigdzie nie napisała, że mieszka w domu jednorodzinnym, a "dwór", to dość obszerne pojęcie :)))) równie dobrze pies mógł zjeść coś złego na spacerze, gdy autorka spuściła z niego wzrok :)
Taaak... Wszyscy posrani ludzie dają trutki, zakładają wnyki... WNYKI... 5 moich zwierząt (3 koty 2 psy) zginęło przez WNYKI... W wakacje chodzę po lasach i z nożem rozbrajam to zasraństwo, a tym co zakładają wnyki życzę jednego : napotkania na nieznane urządzenie wyższej inteligencji, które zabija poprzez głód i uduszenie...
U nas byla taka sytuacja ze ktos dolal jakiegos syfu do kaluz i jak psy w nie wchodzily to chorowaly potem i zdychaly. To samo w sobie jest nie do pomyslenia a gdyby np dziecko bawilo sie w kaluzy? Przeciez tak czesto dzieci skaczą w nich sobie... nie rozumiem takich ludzi
sama nie pisze polskich znakow, ale rozkminialam ladnych pare chwil to to "kaluz" xd
Niech sobie sam żre kiełbasę z trutką i gwozdziami
Zabawne... Skąd wiesz, że ten, kto podłożył te kiełbasę, dodał do niej czegoś? Podstawowa rzecz, psa się pilnuje i nie pozwala mu się jeść niczego. Może być to liść, mogą być to odchody innego psa, może być to coś trującego.Dziwi mnie to, że autorka, chodząc na szkolenia, nie wiedziała o tym.
Kolor, zaczynasz juz ostro wkurzac.
Nie masz racji w tym co mówisz, dziewczyna i pies byli u siebie.
Wiec przestań kopiowac te komentarze i wklejac pod następnymi a zamiast tego zajmij sie czymś pożytecznym. Posprzątaj dom, odsniez chodnik, itp.
Miałem na myśli to, że pies nie może jeść niczego znalezionego na dworze i trzeba go pilnować, nic więcej.
trutka w jedzeniu? winny jest pies
gwalt? winna jest ofiara??
Zwykłe morderstwo. Przypadkiem tego nie zrobił.
Mnie też strasznie denerwuje potłuczone szkło. Wszędzie jest i ciągle muszę sprzątać potłuczone butelki. Ostatnio nawet mója sunia Prawie zjadła kawałek szkła, na szczęście zdążyłam zareagować.
Zabawne... Skąd wiesz, że ten, kto podłożył te kiełbasę, dodał do niej czegoś? Podstawowa rzecz, psa się pilnuje i nie pozwala mu się jeść niczego. Może być to liść, mogą być to odchody innego psa, może być to coś trującego.Dziwi mnie to, że autorka, chodząc na szkolenia, nie wiedziała o tym.
@Kolor Skończ
Kolor, zaczynasz juz ostro wkurzac.
Nie masz racji w tym co mówisz, dziewczyna i pies byli u siebie.
Wiec przestań kopiowac te komentarze i wklejac pod następnymi a zamiast tego zajmij sie czymś pożytecznym. Posprzątaj dom, odsniez chodnik, itp.
Zycze tej gnidzie zycia w nedzy i rozpaczy z rokzladajacym sie cialem, i zeby jej kiedys ktos krokodyla zaaplikowal.
Zabawne... Skąd wiesz, że ten, kto podłożył te kiełbasę, dodał do niej czegoś? Podstawowa rzecz, psa się pilnuje i nie pozwala mu się jeść niczego. Może być to liść, mogą być to odchody innego psa, może być to coś trującego.Dziwi mnie to, że autorka, chodząc na szkolenia, nie wiedziała o tym.
Kolor, zaczynasz juz ostro wkurzac.
Nie masz racji w tym co mówisz, dziewczyna i pies byli u siebie.
Wiec przestań kopiowac te komentarze i wklejac pod następnymi a zamiast tego zajmij sie czymś pożytecznym. Posprzątaj dom, odsniez chodnik, itp.
Tylko pięć linijek przekleństw dla takiej gnidy? Potrzebna byłaby cała litania i gnicie w więzieniu!
Moja suczka tak odeszła :(
Popłakałam się 😢 psy to najcudowniejsze stworzenia, kochają bezgranicznie i bezinteresownie. A ludzie to kur#y nieskończone...
WrZucasz wszystkich ludzi do 1worka? Wg mnie kot jest lepszym przyjacielem.