#XlWR4

Siedzę sobie w parku, nagle patrzę... dosiada się do mnie mega przystojny facet. A że jestem dość śmiałą kobietą, od razu zagadałam.
Koniec z końcem - umówiliśmy się na kawę. Ja, czekając na niego w małej, przytulnej kawiarence, uświadomiłam sobie, że obiad wciąż jest na gazie. W mgnieniu oka wyskoczyłam z restauracji, biegnąc do domu.
Oczywiście nie rozmawialiśmy wcześniej z panem x o zainteresowaniach ani pracy.

Wiedziałam, że zostało mi dziesięć minut, więc stwierdziłam, że skoczę do domu taksówką.
Wsiadam szybko do auta i podaję adres. Zza kierownicy wychyla się mężczyzna i mówi:
- Bardzo bym panią prosił, czy mogłaby pani jechać inną taksówką, nie chciałbym spóźnić się na pierwszą... – i tu właśnie urwał wypowiedź.

Ja, trochę zaskoczona sytuacją, zaczęłam się śmiać i poprosiłam jednak o podwiezienie.
Jak można się spodziewać, na spotkanie spóźniliśmy się oboje.
Grunt, że ślub odbył się punktualnie. :)
Przynajmniej Odpowiedz

A zaprosilișcie kierowcę autobusu?

Edyta4444 Odpowiedz

Bardzo pozytywna historia. Ciepła taka. Szczęścia wam!!

MariuszGajusz

Pozytywna i ciepła - tak. Wiarygodna - raczej nie ...

bylylektor Odpowiedz

Wstawiła obiad na gaz - no może rosół na minimalny i to na najmniejszym palniku - i poszła na spacer do parku. Taksiarz nudził się na postoju i poszedł posiedzieć na ławce w parku. Umówili się na spotkanie w kawiarence, gdzie ona udała się niezwłocznie a Taksiarz, no właśnie gdzie i czemu nie razem. Tu pojawia się pytanie: krasnoludki są takie małe jak w bajkach o szewcu, czy takie duże jak Krasnoludy we "Władcach pierścienia".

Inu

Kto powiedział, że umówili się to spotkanie tego samego dnia?

Dodaj anonimowe wyznanie