#XhKEp

Przeczytałam tu właśnie wyznanie osoby, której odmówiono adopcji psa ze schroniska, bo ta miała tatuaże. Z tego względu chcę się też podzielić moją historią adopcji zwierzaka, bo mam wrażenie, że tych ludzi ze "zwierzo-obsesją" w schroniskach wciąż przybywa.

Zacznę od tego, że mam duże doświadczenie z psami. Wychowywałam się z nimi, potem także mi towarzyszyły, ogólnie ciężko mi sobie przypomnieć okres w życiu, w którym byłam bez czworonożnego przyjaciela. Mój ostatni pies zmarł dwa miesiące temu, zabrała mi go poważna choroba. Strasznie to przeżyłam. Jednak u mnie sprawdza się zasada, że na ból po stracie ukochanego zwierzaka działa przygarnięcie nowego. Dlatego wybrałam się do pobliskiego schroniska. Tam moją uwagę przykuł mały kundelek. Po niedługim czasie byłam pewna, że właśnie tego psa chcę adoptować. Niestety bez wyraźnego powodu pracownicy schroniska, niezbyt mili, wybitnie chcieli mi to utrudnić. Z początku zadano mi mnóstwo pytań, przykładem było pytanie z jakiej firmy planuję kupić zabawki dla psa, bo oni akceptują tylko jedną. Po pytaniu na którym piętrze mieszkam i mojej odpowiedzi, że na trzecim, mieszkanie bez balkonu, na twarzy zagościł im grymas i usłyszałam, że pies na pewno wyskoczy (niby jak?!). Ostatecznie po długich "przepychankach" z pracownikami schroniska udało mi się zabrać psa.

I wtedy się zaczęło...

Telefony trzy razy dziennie, z pytaniami jak pies się czuje i jaką karmę mu dałam stały się porządkiem dziennym. Raz zadzwoniono do mnie z prośbą o wysłanie zdjęcia psa, ale akurat byłam w pracy, więc powiedziałam, że wyślę jak wrócę, ale pracownica schroniska stwierdziła, że na pewno chcę zataić stan psa, bo już go zaniedbałam. I trwa to do teraz. Pies jest u mnie miesiąc, ale nadal co drugi dzień dzwonią do mnie ze schroniska z dziwnymi pytaniami. Tylko że obecnie przestałam już odbierać, bo to jak dla mnie przesada. Pies ma u mnie bardzo dobrze, jestem doświadczona i umiem sobie doskonale poradzić z opieką nad psem, wiec naprawdę niekomfortowo się czuję mając taki nadzór. Nie wiem co siedzi w głowach tych ludzi...
keanna Odpowiedz

Powiedz, że jeżeli zadzwonią jeszcze raz, to pozwiesz o nękanie. Powinni się odpierniczyć.

ArlenBales

Tak No na pewno ktos wdzisiejszych czasach obsra sie Po takim haśle. Wiesz jaka To inwestycja taki pozew? Jaka ryzykowna?

nutka1998 Odpowiedz

Też właśnie ich nie rozumiem ( tzn tych pracowników), no dobra powinni zadbać żeby zwierzak trafił do dobrego domu ale bez przesady. Takim nękaniem, bądź właśnie stawianiem głupich wymogów ( jak np karma tylko jednej firmy albo że mieszkanie w bloku, czy obecność innych zwierząt) odstraszają potencjalne osoby które chciały by zaopiekować się zwierzakiem

Anonimus85

No to można powiedzieć, że mnie odstraszyli. Chcą to niech sobie dbają i trzymają u siebie. Od ponad 20 lat psy pojawiają się u mnie "po znajomości". Żadnych kontroli i wymogów. Psu dobrze, mnie też, wizyty, szczepienie i jest spokój.

User100 Odpowiedz

Bo ci pracownicy po prostu chcą się czuć ważni.

Iguana69 Odpowiedz

Oni robią podobno to specjalnie bo ciągną hajs na każdego psa. Nie opłaca im się oddawać. Trzeba trwać przy swoim i tyle. Powiedz ze zgłosisz nękanie a cała sytuacje opiszesz na fb.

Irbis Odpowiedz

Hmm, wydaje mi się, że to nie "obsesja" tylko jakaś grubsza sprawa. Tzn, gdzie nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze...
Śmieszna sprawa, chciałem Ci dać link do fajnego wyznania, z podobnym problemem, ale wyskakuje info, że taka strona nie istnieje...
Jedynie zachował się mój komentarz do tego wyznania, który wklejam poniżej.

"Na całe szczęście mi się taka sytuacja nie przytrafiła, ale potwierdzam że większość tych wspaniałych organizacji tak działa jak opisał autor...

W moim otoczeniu zdarzyła się sytuacja, że z zamkniętej posesji "zwiał" rasowy pies. Właściciel zaraz obdzwonił okoliczne schroniska i weterynarzy w poszukiwaniu tego psa. Nigdzie nie potrafił go znaleźć aż w końcu dostał cynk od kogoś (chyba jakiegoś weterynarza), że podobnego psa widział u jakiejś tam "organizacji".
Właściciel zadzwonił do tej organizacji opisał sytuację ale ci powiedzieli że nie mają takiego psa u siebie. Gościu się jednak nie poddał i pojechał tam osobiście, okazało się, że jego pies tam się znajduje. Organizacja stwierdziła że to ta sama rasa psa ale na bank to nie jego pies, bo psiaka którego posiadają znaleźli parę dni prędzej...
Potem rozpoczął się ostry spór (zaangażowana była w to policja a nawet nie wiem, czy nawet o sąd się to przypadkiem nie otarło) ale właściciel udowodnił że to jego pies. Organizacja musiała mu go oddać, ale zanim to zrobiła okazało się, że już go wywieziono do innego ośrodka. W rzeczywistości była to ściema tylko po to aby mieli czas na zemstę, jaką była sterylizacja suczki...

Vampire7 Odpowiedz

Jak mnie denerwują takie osoby, to jest zaprzeczenie miłości do zwierząt! Utrudniając tak znacznie lub uniemożliwiając adopcje psa przecież wyrządzają mu najgorszą krzywdę!!! Lepiej, żeby pies miał fajnego, kochającego właściciela czy lepiej żeby siedział sam lub z innymi psami zamknięty całe życie w klatce??? Byle komu psa oddać nie można, ale to co schroniska wyprawiają to już woła o pomstę....

Opiatjeden

Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze niestety...

Jutrzenka2104 Odpowiedz

Tak czytam i jestem zdziwiona. Prawie 15 lat temu pojechałam z babcią po grzejnik. Wróciłyśmy bez grzejnika, a za to z psem. Pod sklepem była aukcja ze schroniska. Bez żadnych problemów wydano nam pieska, którego chciałyśmy, wzięto od nas dane, a potem przez 2 lata miałyśmy ze 3 telefony co u Tośki i tyle. Przez te 15 lat musiało się cholernie dużo pozmieniać na gorsze i ktoś tu robi biznes na bezdomnych zwierzakach. Chyba, że na aukcjach to działa inaczej niż w samym schronisku.

Sekai Odpowiedz

jeju, to już fanatyzm w czystej postaci... nigdy nie spotkałam się z czymś takim - choć ja siedzę bardziej w kotach. są wymagania do adopcji (osiatkowany balkon, okno, kot niewychodzący, jak młody - to wiadomo, kastracja), ja sama wyadoptowywałam znalezione koty i czasami pisze do nowych właścicieli, jak się mają, czy wszystko w porządku (mamy koleżeńskie stosunki i pomagamy sobie w kocich sprawach), ale nie wyobrażam sobie takiej sytuacji... Ci ludzie są zdrowi na umyśle?

Wilczekkkk Odpowiedz

Olać ich i brać pieski z prywatnych ogłoszeń.

nadiaormine Odpowiedz

I przez takich ludzi w schroniskach inni zamiast męczyć się z osobami pracującymi w schronisku wola kupić psa rasowego zamiast przygarnac jakąś bidulke :/

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie