#XgKti

Mam 17 lat. Kiedy wstaję rano, w moim domu wita mnie Radio Maryja. W weekendy nie ma mowy o spaniu dłużej niż do 7.00, jeśli jestem po imprezie (które też są w ogóle niemoralne i za bardzo "z tego świata"), to max do 8.00, bo po co marnować dzień, skoro można iść do kościoła albo się pomodlić? Droga na wakacje? A no to żeby się nie nudzić należy zmówić dwa różańce, koronkę, trzy litanie i pośpiewamy kościelne piosenki. W niedzielę w kościele trzeba być ubranym odświętnie, a jeśli siedzi się dalej niż w obrębie dziesięciu pierwszych ławek, to jest się ewidentnie sługą szatana.

Oczywiście kościół raz w tygodniu to za mało, żeby dostać się do nieba, minimum trzy razy. Ale to nie wszystko, bo trzeba też należeć do jakiejś wspólnoty, na której spotkanie poświęca się 1/3 swojego życia. W wejściu do domu MUSI wisieć woda święcona, wszędzie MUSZĄ być święte obrazy i najlepiej żeby gdzieś na ścianie w korytarzu był spisany dekalog. Słowo "głupi" to przekleństwo, a alkohol to wróg człowieka, więc moja osiemnastka będzie bezalkoholowa.

Spotkania z chłopakiem? Tylko w domu dziewczyny i z otwartymi drzwiami, bo u chłopaka to grzech. A jak chłopak nocuje u dziewczyny, nawet w innych pokojach, na innych piętrach, to jest to grzech śmiertelny, bo zgorszenie dla sąsiadów, przecież mogą sobie pomyśleć coś złego o dziewczynie. Bajki dla dzieci i filmy to ZŁO, chyba że o Jezusie, tak samo jak książki, radia czy czasopisma. Każdy niewierzący to potępiona osoba i nie można takim ufać ani z takimi się zadawać, a ludzie wierzący, którzy odeszli od kościoła, ale wierzą w Boga we własnym zakresie to "ateiści". Jedynymi słusznymi znajomymi są ci z kościoła. Inne religie to zło, tylko katolicy są coś warci. Własne poglądy? Nie ma takiej opcji, jedyne słuszne to te księży i biskupów.

Tak, mam 17 lat i to nie jest moje zdanie, a moich rodziców. Dla mnie wiara to kwestia indywidualna każdej osoby. Wierzę w Boga, ale nie wierzę do końca w to co mówią moi rodzice i Kościół. Szanuję inne religie i ogólnie poglądy ludzi. Ale każda próba przeciwstawienie się i wyrażenia swojego zdania kończy się zakazami na dosłownie wszystko, od telefonu po spotykanie się z chłopakiem. Muszę pomagać im organizować jakieś wyjazdy z kościoła z pewnej wspólnoty i oczywiście wyjeżdżać na wakacyjne i weekendowe rekolekcje z nimi jako pomoc, ale o wyjeździe na wakacje ze znajomymi nie ma mowy. Pech chciał też, że jestem najstarsza, a według moich rodziców najstarsze dziecko powinno robić tak wiele, że czasem myślę sobie skąd oni to wszystko biorą, ale to już byłby materiał na inne wyznanie.

I tak najbardziej boli mnie brak prawa do posiadania własnego zdania. Nie mogę się doczekać aż wprowadzę się od rodziców, tylko dlatego, że będę mogła wtedy w końcu głośno powiedzieć komuś o swoich poglądach i nie zostanę za to ukarana.
tramwajowe Odpowiedz

Bardzo Ci Autorko współczuję. To jest okropnie toksyczne środowisko i takie poglądy szkodzą katolikom. Nie na tym polega wiara i życie w zgodzie z Pismem!
Jest wiele dobrych ludzi blisko Boga i daleko też.

Życzę powodzenia w szukaniu własnych ścieżek!

Qzin

Twój komentarz o własnym zdaniu jest heretycki. Pójdziesz do piekła.

Tak bym powiedział jakbym był równie powalony co jej rodzice.

little38 Odpowiedz

u mnie nie było aż tak mocno, ale tez gorliwie i współczuję Ci z całego serca, bo z akimi ludźmi nie ma dyskusji, łeby zamknięte jak pieniądze w banku

aceofspades Odpowiedz

Dorastałam w podobnym domu, na początku myślałam, że to ja napisałam to wyznanie xD
Pamiętam jak jechaliśmy kiedyś nad morze, 10h w aucie i przez cały czas modlitwy, ale nie żeby się nie nudzić, tylko żeby bezpiecznie dojechać. W domu radio maryja 24/7, codziennie koronka o 15, różaniec o 18, do tego półgodzinna modlitwa rano i wieczorem, wspólne czytanie biblii i brewiarza, anioł pański, a co rano do kościoła na mszę. Z tym, że u mnie to babcia rządziła, od kiedy się wyprowadziliśmy było już normalnie i rodzicie mnie do niczego nie zmuszali.
Różnica taka, że alkohol akurat złem nie był, do dziś jak odwiedzam babcie, to pijemy sobie jej nalewki albo wino, przy akompaniamencie radia maryja oczywiście ;)

Lui66 Odpowiedz

Powiem Ci, że moja rodzina też jest bardzo wierząca. Jako dziecko musiałam uczęszczać do chórku kościelnego, moi rodzice też należeli do jakichś wspólnot, w sumie dalej należą. Ale w końcu się zbuntowałam. Po ukończeniu szkoły podstawowej wyznałam rodzicom, że nie chcę żyć tak jak oni. O dziwo, zrozumieli to. Teraz dalej jestem wierząca, chodzę do kościoła, odmawiam modlitwy, staram się być dobra, uśmiechnięta (nie zawsze mi wychodzi, jestem tylko człowiekiem). Jako jedyna z rodziny nie jestem w żadnej wspólnocie, ale rodzicom to nie przeszkadza. Twierdzą, że nie jestem już małym dzieckiem, że w takich kwestiach mogę decydować o sobie sama. Także życzę Ci, żebyś tak jak ja znalazła porozumienie ze swoimi rodzicami.

5476

To nie jest rodzina bardzo wierząca, tylko chory fanatyzm

bazienka Odpowiedz

podziwiam cie, ze nie zdewocialas tak, jak oni
ja nie rozumiem, jak mozna innym ludziom narzucac wiare czy inne poglady- mysl po mojemu albo wcale
juz niewiele ci do 18 i skonczenia szkoly zostalo, a potem uciekaj byle dalej np. na studia na drugi koniec PL, zerwij kontakt z rodzicami i zyj szczesliwie. cociaz mysle, ze jak juz zaczniesz zyc po swojemu, to staniesz sie w ich oczach taka grzesznica, ze za prog cie nie wpuszcza, czyli w sumie problem z glowy
tylko absolutnie nie podawaj im adresu ani zadnych kluczy do mieszkania, byla tu historia, gdzie rodzice pod nieobecnosc dziewczyny weszli do jej mieszkania, wywalili jej ksiazki, rzeczy i ubrania, ktore wydawaly im sie niestosowne
a i wyspij sie za wszystkie czasy ;)
powodzenia :)

izka8520

@bazienka niestety tym bardziej upewnią się w swoich przekonaniach, bo to Autorka jest tą złą co zeszła na złą drogę, porzuciła rodzinę, ubiera się jak ladacznica, słucha diabelskiej muzyki i ma satanistycznych znajomych. i tak dalej... A przecież tyle życia poświęciliśmy.... Niestety takie wychowanie im bardziej rygorystyczne, przymusowe i wciskane bez żadnych możliwości sprzeciwu prowadzi do odwrotnych skutków. Zrazić się tylko można w ten sposób

bazienka

czy ja wiem czy niestety? obraza sie i bedzie miala spokoj

Mlena Odpowiedz

Ja proponuję Ci porozmawiać z jakimś normalnym księdzem, duża część z nich ma normalniejsze podejście do młodzieży niż Twoi rodzice. Taki ksiądz zapewne jest dla nich autorytetem i może przemowilby im do rozumu.

hot16siedlce

BOZE OBY AUTORKA ZOBACZYŁA TEN KOMENTARZ

Backwards Odpowiedz

Współczuję serio. Uciekaj kiedy tylko będziesz mogła.

Sercenascianie Odpowiedz

czytając to mialam wraźenie że sama to pisałam

flexus Odpowiedz

Chodzę do kościoła bardzo często. Bywało nawet że codziennie. Czuję że mi to dodaje sił. A jestem instruktorem jogi. Wierzę w reinkarnacje i inne takie. Prawie każda osoba w chodząca do kościoła, włącznie z księżmi wierzy w coś lub ma poglądy, które nie zgadzają się z doktryną kościoła albo też coś by zmieniła w kościele. Najgorzej jest jak ludzie przestają mieć swoje poglądy a ślepo wierzą we wszystko wtedy zaczynają wymagać i czepiać się innych. Pamiętaj że oni są w mniejszości a według Boga masz prawo do wolnej woli i swojego zdania.

Malawrednaaleladna Odpowiedz

Twoi rodzice czuli by się bardziej spełnienia będą świadkami Jehowy tak religia zajmuje cały życie dosłownie

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie