#XfpwT
Jednak nawet w weekendy potrafi do nas przyjść bez zapowiedzi i np. przynieść coś, co ugotowała itd. Nie dzwoni wtedy domofonem, lecz sama sobie otwiera drzwi do klatki i próbuje otworzyć drzwi do mieszkania, ale jak jesteśmy w domu to często zamykamy na zasuwkę, a nie klucz. Babcia nie do końca rozumie to, że w ciągu tygodnia wstajemy rano i chcemy się w weekend wyspać, więc przychodzi w porannych godzinach, kiedy to wszyscy paradujemy w piżamach. Denerwuje nas to, że babcia czuje się u nas jak w domu, przychodzi bez zapowiedzi, otwiera sobie sama drzwi itd. Rozumiemy, że ma klucze i jesteśmy rodziną, no ale kultura osobista wymaga zapowiedzenia wizyty. Jako że mam świetny kontakt z rodzicami, postanowiliśmy wykonać plan, by babcia przestała wyparowywać do nas niegrzecznie.
Mniej więcej zakładaliśmy, kiedy babcia przyjdzie, więc zamknęliśmy drzwi na klucz (by mogła sobie sama otworzyć) i ja z siostrą zamknęłyśmy się w swoim pokoju. Rodzice mieli za to udawać (lub nie, kto wie :D) baraszkowanie w sypialni (otwarte drzwi) tak, by babcia poczuła się zawstydzona na tyle, by wiedzieć, że nie powinna tak wparowywać.
Plan zadziałał. Mina babci - bezcenna. Od tamtej pory zawsze zapowiada wizyty :D
Bylo niedawnowyznanie o nadopiekuńczej tesciowej, ktora mieszkanie nowozencow traktowala jak swoje. Moze to dobry patent? ;p
Tak, było ;) tylko pewnie tamta teściowa wparowałaby do pokoju i rozdzieliła skutecznie zakochanych, nawet gdyby to było udawane;) furia gwarantowana
Albo zamieniłaby się w komentatora sportowego.
Albo.. Każdy facet z filmów zna zakończenie.
@TwojaGeneracja - nie tylko każdy facet ;) ale i też część kobiet ;)
Coś czuję że to był pomysł twojego taty. Sprytnie :P
Jeśli taty, to pewnie nie udawali :P
Jak miło, jak babcia przychodzi codziennie w tygodniu i wyprowadza psa to jest super, ale jak chce pobyć chwilę z wami to wielka obraza, bo jakim prawem. Trochę to niesprawiedliwe względem babci.
Przecież oni nie mają nic przeciwko babci, tylko temu, że swoich wizyt nie zapowiada i wchodzi jak do siebie.
Kocham moją Babcie i nie mam nic przeciwko jej wizytom, aczkolwiek co takiego trudnego jest w zadzwonieniu (tak, moja Babcia ma i komórkę, i telefon stacjonarny) i powiedzeniu, że się wpadnie na wizytę? Nie trwa to długo, a jest zdecydowanie bardziej komfortowe dla domowników.
I nie, nie wielka obraza, bo jakim prawem-kocham nadinterpretację niektórych osób :)
Mnie za to zastanawia inna rzecz- serio wstydzicie się biegać w piżamie przy babci? Nie wiem, jakim ona jest człowiekiem, ale generalnie nie widziałabym nic złego w tym, że na przykład babcia siedzi w kuchni, gdy ja w piżamie przychodzę zrobić sobie śniadanie. No chyba, że wchodzi Wam do pokoju i ściąga z wyrka, to już gorzej :D
ale jak śpcie do późna w weekendy a pies potrzebuje siku to co wtedy? mi tam nie przeszkadzało jak babcia przychodziła, nawet bez zapowiedzi, w jakimkolwiek byłam stanie zawsze proponowałam herbatę i rozmawiałyśmy :)
Ale też zrozumcie, że nie każdy od rana chciałby mieć gości. Kwestia komfortu.
Jak mieszkałam na wsi i urodziłam dziecko, to każdy wchodził do mnie do pokoju, żeby zobaczyć małą. Byłam w samej koszulce i majtkach, karmiłam dziecko ? Nie przeszkadzało im to, żeby się pogapić.
Rodzina rodziną, ale bez przesady. ;)
Dla mnie ktoś, kto przychodzi codziennie w tygodniu wyprowadzać psa nie jest już gościem, a bardziej domownikiem nocującym poza mieszkaniem. Sorry, ale mi to bardziej wygląda na robienie z babci służby- w tygodniu wpadaj, kiedy chcesz, pies musi przecież wyjść, by nie zasikał nam mieszkania, ale jeśli chcesz przyjść w weekend, musisz się umówić. CukierPuder, to co opisujesz to już zupełnie inna sytuacja, przecież autorka nie pisze, że babcia staje nad nimi i się gapi, po prostu wchodzi do mieszkania. Może po prostu czuje się samotna i woli być z nimi? Przecież to najbliższa rodzina, a skoro im tak pomaga, to raczej nie jest kimś, z kim mają złe relacje. Jeśli nie chcą jej wizyt, to może też niech nie oczekują bycia na zawołanie "bo pies". Jak to mówią: twój zwierzak, twój problem.
Ale też oni jej nie wypraszają, autorka tego wyznania wielokrotnie zaznaczyła, że chcą aby babcia zadzwoniła wcześniej. Choćby głupie "cześć, wpadnę za pół godzinki" już zmienia całą sytuację. ;) Do mnie teściowa zazwyczaj dzwoni przed przyjściem,ale czasem wpadała bez zapowiedzi: a w kuchni syf, bo piekłam placek i nie umyłam naczyń, zabawki młodej wszędzie się walają itp... i nie jest to komfortowe uczucie. ;)
Po prostu ludzie wolą wiedzieć, że ktoś przyjdzie, zdążą się ogarnąć, zjeść śniadanie, wypić kawę, ogólnie- rozbudzić się. Serio, jak wstaję rano i mam rozczochrane włosy to nie mam ochoty wylewnie witać się z babcią i opowiadać co słychać.. Czemu tak trudno to zrozumieć?
Poza tym babcia ma klucze do ich mieszkania - ale jakby się czuła, jakby oni wparowali do niej od rana, niezapowiedziani, kiedy sobie jeszcze chodzi w piżamie? Pewnie nie byłoby jej zbyt miło, że widzą ją taką zaspaną. Kto nie zaznał ingerencji w prywatność, ten chyba nie zrozumie. :)
A ja rozumiem Autorkę. Razem z mamą mamy klucze do mieszkania brata. Mama przychodzi w tygodniu do nich, bawić wnuka. Ale klucze dostaliśmy już dawno w razie W. I ani ja, ani mama nie wbijamy im w weekend na chatę, bo to niekulturalne. Każdy chce mieć odrobinę prywatności przecież. A jak chcemy ich odwiedzić, to dzwonimy wcześniej, bo UWAGA: mogą mieć swoje plany, albo gości. I gdy już ich odwiedzamy wiedząc, że nas oczekują, używamy domofonu, bo wtedy to my jesteśmy goścmi i to oni podają nam kawkę i ciastko.
Przepraszam za spację przed kropką w pierwszym zdaniu! Dopiero teraz zauważyłam mój błąd :)
Karygodne! Jestem oburzony! Już szykuję drewno na stos! 😉😉😉
A tak serio... Ćśśś... Nikt nie zauważył 😉
I to są właśnie dobre rozwiązania, nikomu nie jest przykro, nie potrzeba niewygodnych rozmów, a sytuacja jest jasna :)
Piona dla całej rodzinki za pomysłowość ;)
Z innej beczki.. moja babcia jak przyjechała do nas w odwiedziny to zapowiedziała, że my sobie w sypialni możemy się nawet seksić, ona rano zabiera dziecko i się będzie nim zajmować ;p
ale to, że wyprowadza WASZEGO psa już Wam nie przeszkadza?
Bo tu nie wizyty są problemem tylko brak zapowiadania się.
Poviss
Ja też mam taką rodzinę co swojej wizyty nie zapowiedzą nigdy, zawsze się dobijają do drzwi jak do obory... Na szczęście tylko wtedy kiedy są w Polsce, bo mieszkają za granicą ;)
Przyjemne z pożytecznym :p
Babcia się zawstydziła
Geniusze zła :D