#Xe8MN
Przed 3 klasą gimnazjum przeprowadziłem się z rodzicami do innego miasta. Już wtedy wyglądałem na trochę starszego niż w rzeczywistości. Przy odrobinie zarostu na twarzy mógłbym śmiało kupić piwo w sklepie i nikt by mnie nie zapytał o dowód. Wtedy 85 kg przy 190 cm wzrostu.
W nowej szkole konkretnie zakumplowałem się z dziewczyną z nowej klasy - Agatą. Była jakoś połowa marca, sezon grypowy. Rozchorowała się. No cóż, zdarza się. Powiedziałem, że mogę jej podrzucić w piątek po szkole zeszyty z tygodnia. Podała mi adres, bo nie byłem tam nigdy u niej. Do tej pory spotykaliśmy się na mieście.
Blok zrobił na mnie słabe pierwsze wrażenie. Był cholernie zaniedbany. Byłem już piętro niżej, gdy z mieszkania obok było słychać, jakby tam kogoś mordowali. Awantura to chyba zbyt delikatne określenie. Facet młócił żonę aż miło. Pomimo zamkniętych drzwi było wszystko doskonale słychać. Wtedy, nauczony jeszcze przez rodziców i dziadków, by w miarę możliwości pomagać innym, postanowiłem interweniować. Zadzwoniłem wcześniej na policję, a sam, przed ich przyjazdem, wpadłem do tego mieszkania.
Gość na wejściu dostał sierpowego w ryj.
Kobieta cała twarz we krwi, ledwo kontaktująca. Facet napierdolony jak bela. W drugim pokoju płaczące dziecko. I gimnazjalista stojący nad pijakiem-zwyrodnialcem, pilnujący, by jegomościowi nie przyszły do głowy jakieś głupie pomysły. Taki widok zastali policjanci.
Myślicie, że to koniec? Że wymiar sprawiedliwości w jakiś sposób tej rodzinie pomógł? To się mylicie, i to grubo.
Sąd, fakt, zainteresował się sprawą. Ale nie z tej strony, z której powinien. Zainteresował się mną. Dostałem poprawczak do ukończenia 18 roku życia za przekroczenie zasad obrony koniecznej i grzywnę za zniszczenie mienia, w tym przypadku drzwi. Bo złamałem pijakowi nos. Facet nie dostał nawet zawiasów za pobicie żony. W świetle prawa wyglądało to tak, jakbym po prostu wparował do czyjegoś spokojnego mieszkania, wpierdolił właścicielowi i czekał na policję. Nie liczył się fakt, że kobieta wyglądała jak siedem nieszczęść. Nie liczył się fakt, że dziecko płakało w drugim pokoju.
Liczyło się to, że broniąc kobiety, złamałem jej mężowi nos.
Od momentu, gdy wyszedłem z poprawczaka, mam przyklejoną łatkę chuja jakich mało. Bo nie pomogę, gdy ktoś potrzebuje pomocy. Gorzej. Gdyby na moich oczach kogoś zarzynali jak świnię, to nie dość, że nie kiwnął bym palcem, by mu pomóc, nawet dzwoniąc na policję, to jeszcze bym obrócił się na pięcie i udawał, że nie widzę.
To ten chory system stworzył człowieka takiego, jakim jestem. Więc gdy zajdzie potrzeba, niech nie marudzi, że ten sam człowiek nawet by nie pierdnął, żeby coś zrobić. Bo gdy chciał pomóc, to spotkała go za to kara.
Jak mawiał cynicznie mój staruszek:
"Bo każdy Twój dobry uczynek zostanie prędzej czy później należycie ukarany..."
Najwyraźniej ta kobieta nie zeznała, że ją mąż pobił..głównie pretensje możesz mieć do niej.
Ta kobieta jest ofiara przemocy, dla niej życie to ciągły strach i boja się swoich oprawców nawet jakby były na drugim końcu świata wiec nie zeznają przeciwko nim. Ona jest ofiara tak jak on, to system powinien ich obydwu chronić. Wiec główne pretensje nie do niej.
Oj tak, historia jakich słyszałam już w życiu wiele.
Moją kumpelę policja spisała, gdy na ich oczach broniła się przed obcym pijakiem. Ona sama, środek nocy, przystanek, policja po drugiej stronie ulicy. Koleś próbował się do niej dobierać, nie reagowali, bo po co? Gdy zaczęła się bronić, popchnęła go i upadł, podjechali na sygnale, by bronić bidulka przed agresywną kobietą...
Inna historia. Ojciec alkoholik, niebieska karta założona, w domu ciężko chora, niechodząca matka, córka i jej dziecko. Napruty tatuś bierze się za mordobicie, córka dzwoni na policję, by go zgarnęli. Policja przyjeżdża, on lata po chałupie z nożem i przy policjantach grozi, że gdy one zasną, poderżnie im wszystkim gardła. Policja mu błogosławi i wychodzi, bo przecież nie zabiorą agresywnego kolesia z nożem na wytrzeźwiałkę, prawda?
System nie służy ludziom, służy władzy. Tak samo jak policja, która nigdy nic nie zrobi włodarzom, ale zapuszkuje babcię, która trzy dni dziergała kapciuszki, by je sprzedać za 5 zeta na rynku.
Prawo, sądy i ich siła nacisku, czyli policja, od zawsze służyły tylko i wyłącznie władcom. Zostały stworzone po to, by utrzymywać ludzi w strachu i posłuszeństwie oraz egzekwować haracz, za który panowie mogą sobie dobrze żyć.
Pora, by ludzie wreszcie dorośli i przejrzeli na oczy, komu służy ten tak zwany "wymiar sprawiedliwości".
No a co z tą dziewczyną? Przynosiła Ci zeszyty do pierdla? Skoro już nauczyłeś się bić to trzebabylo nauczyć się też prawa, pijaczyna dostał sierpowego z zaskoczenia - zaatakowałeś niespodziewającego się naprutego pijaczka, niestety w świetle prawa mógłby nawet kroić żonę nożem, jakbyś zaatakował, a żona by nie zgłosiła znęcania się to miałbyś to samo ;)
Nie wierzę że tak się stało, jeśli historia jest prawdziwa.
Jesli zona nie potwierdzila pobicia a facet wniosl zarzuty przeciwko chlopakowi to jak najbardziej jest to wiarygodny scenariusz.
Ja właśnie tak to zrozumiałam, że to ci policjanci rozpoczęli proces. Też ciężko mi uwierzyć. Nikt się nie odwoływał? Dyrekcja szkoły nie interweniowała? Media choćby lokalne?