#XYDOF
Od lutego tego roku pracuję w ośrodku dla niepełnosprawnych. Podopieczni przyjeżdżają do nas na sześć godzin, pozostałe dwie są na wypełnienie m.in. dokumentacji.
Opiekuję się dorosłymi chorymi, często agresywnymi ludźmi. Choć praca jest ciężka i fizycznie, i intelektualnie, to najbardziej mnie wkurzają koleżanki z pracy.
Jest nas pięć i wszystkie oprócz mnie palą. Nie chodzi mi o zapach (śmierdzi) czy ich zdrowie (są dorośli), ale o czas.
Gdy ja nie wiem w co ręce włożyć i mam np. zajęcia manualne z grupą, to koleżanki powinny zwracać uwagę na bezpieczeństwo podopiecznych, bo niektórzy są agresywni, a niektórzy o umyśle dwuletniego dziecka, i nie wiadomo co strzeli im do głowy, mogą zrobić krzywdę sobie lub osobie obok. Powinny w teorii, bo w praktyce dziewczyny "wyskakują na dymka". Fakt, to raptem pięć minut, ale przez te pięć minut ja mam stan przedzawałowy, bo naprawdę może się coś stać.
W czasie jednego dnia dziewczyny wyskakują tak około siedem razy, czyli mają pół godziny przerwy, gdy ja w tym czasie pracuję za wszystkie.
Przełamałam się i byłam z tym u dyrektorki, ale szefowa stwierdziła, że panie pracują tu od kilkunastu lat, a ja od pół roku i robię problemy.
Jestem zatrudniona na umowę zlecenie, dopiero po sześciu miesiącach mam podpisać umowę o pracę na czas określony. Czyli jak się sprawdzę.
Dyrektorka już zapowiedziała, że umowę mam podpisać pierwszego sierpnia, a ja zamiast skakać z radości chcę odejść.
Mam już zaklepaną pracę od połowy września, a teraz możecie mnie zjechać, ale nie zamierzam nikomu nic mówić, zwyczajnie 31 lipca pójdę do pracy, a w sierpniu nie, jak nie podpiszę umowy, to do niczego nikt mnie nie zmusi, a dyrektorka niech się martwi.
Problem powazny w kazdym miejscu pracy wymagajacym przebywania w zamknietym pomieszczeniu. Osobiscie w takiej sytuacji po powrocie kolezanek z dymka bralam paczke papierosow i ze slowami „to teraz ja!” Wychodzilam na swoje piec minut. Nie palilam, odpoczywalam po prostu. One zwyczajow nie zmienily, ale ja moglam zlapac oddech. Bylo „sprawiedliwo i rowniakowo” ;)
Dokładnie, jeśli jest przyzwolenie na 5 min przerwy co godzinę na tzn "dymka" to należy się nawet nie palącym i zamiast narzekać że coś jest niesprawiedliwe to zacznijcie stawiać granice.
Według mnie nie powinno tak być, że one wychodzą wszystkie na raz, zwłaszcza, że opiekujecie się niepełnosprawnymi. Jakbyś ty też paliła to podopieczni zostali by sami?
Nikt nie powinien cię zjechać. Twój czas i wybór pracodawcy, to twój wybór. W przypadku okropnych pracodawców, odejście bez podpisania nowej umowy to najlepsze wyjście.
Tez nie rozumiem dlaczego ktokolwiek miałby ja zjechać, bo niby dlaczego? Każdy wybiera sobie taką pracę jaka mu najbardziej odpowiada. A nie przejmuje się tym co będzie się działo w poprzedniej pracy. Szczegolnie patrząc na sytuacje w pracy autorki. Jestem bardzo ciekawa kto od sierpnia będzie tam pracował skoro autorka sama wszystko ogarniała. Może wtedy jej pracodawczyni się ogarnie.
Luuuuuuik sądzę że za to że odchodzi bez poinformowania o tym. Ale akurat w tym przypadku ją rozumiem.
Ona nikogo nie musi informować ze odchodzi. Konczy sie jej umowa i tyle. W dobrym zwyczaju jest powiedziec o tym by zostawić sobie drogę otwarta tam na wszelki wypadek, ale masę pracodawców sama nie informuje pracownikow czy będą przedluzac umowę czy nie. Ci kretni boja sie ze ludzie cos zrobia jak ich sie pozbawi tak pięknej i cudownej pracy jak u nich. Autorka moim zdaniem troche zle zrobila skarżąc sie na koleżanki a z drugiej strony dlaczego sama ma zapierdzielac. Ale babki pewnie myslaly ze one tam dluzej pracuja wiec mogą. Zz drugiej strony odpowiedz kierowniczki pokazaly ze nie warto tam byc.
@mamaapedagog Jakie odejście z pracy z dnia na dzień? Autorka nie porzuca pracy tak po prostu tylko kończy jej się umowa. Skoro szecowa nie da jej nowej umowy dzień wcześniej to znaczy, że już tu nie pracuje i nikt nikogo nie musi informować. Autorka również może nie chcieć podpisać nowej umowy, kończy się stara to odchodzi. Oczywiście w dobrym guście jest powiedzieć, ale to tylko dobra wola
Doskonale Cię rozumiem. Jak pracowałam jako kelnerka i obsługiwałam imprezy okolicznościowe to miałam to samo. Miałyśmy wydzielone stoliki i ja z przydzielona koleżanka obsługiwałam stolik gdzie przykładowo siedzialo 40 osób. I niestety przeważnie trafiały mi się koleżanki, które były palaczakami, ja zapierniczalam, a one sobie wychodziły na dymka bo im się chce palić, akurat wtedy gdy była wymiana talerzy. W końcu się wkurzyłam powiedziałam co o tym myślę i rzuciłam ta robotę bo ileż można zapierniczac za dwoje, gdzie Ty nie masz nawet czasu żeby zjeść, a one co pół godziny na papierosa latały.
Miałam podobnie, jakimś cudem koleżanki zawsze znikały na papierosa, gdy trzeba było posprzątać, czy zanosić jedzenie. Na szczęście u mnie interwencja u szefowej zaprowadziła porządek, choć koleżanki nie były pocieszone, że nagle zabrano im około 1.5 godziny dodatkowej przerwy.
W moim przypadku interwencja nic by nie dała bo to były dobre koleżanki menadżerki restauracji, która zajmowała się między innymi zatrudnianiem lub zwalnianiem kelnerek. Więc wiedziały, że sobie mogą na dużo pozwolić i to wykorzystywały. Dużo moich koleżanek, które były naprawdę dobrymi kelnerkami, również zwolniło się z tego powodu.
Pracuje w podobnym miejscu i też palę...chodzę na papierosa w czasie mojej przerwy. Zdarza się również, że mam ochotę zajarac później. Wtedy pytam czy mogę współpracownika, który nie jara. Zawsze mi pozwala ale ja się odwdzięczyć tym samym😉 też daje komuś odsapnąć w sposób jaki potrzebuje😊
*staram
W kazdej pracy tak jest z palaczami i najlepiej ze im nikt nie zwraca uwagi a tobie czasami potrafią jak Np. Jak w mojej poprzedniej pracy odejdziesz od biurka. Rob to co one. A prace zawsze możesz zmienić skoro masz lepsza. Nikt Cie nigdzie nie trzyma na sile. Im sie tylko wydaje ze robią Ci laske zatrudniając cie.
Dobrze, że przejdziesz do innej pracy. Nie ma co zgadzać się zapieprzać w miejscu, w którym coś ci mocno przeszkadza. Może gdy zabraknie nagle jednej pracownicy, to szefowej zabangla coś w końcu w mózgu i zastanowi się, dlaczego nie przedłużyłaś umowy.
Co do palenia - słyszałam już parę razy, że niektórzy palacze robią sobie więcej przerw, o wiele więcej niż powinni. I zastanawia mnie dlaczego ktoś ma dostać fory przez nałóg, do którego sam świadomie doprowadził? Palenie nie jest obowiązkowe. Każdy pracownik powinien mieć tyle samo przerw co inni. Jeśli któryś z palaczy nie może wytrzymać od przerwy do przerwy, to jego problem.
Ale wychodzą wszystkie na raz? Przecież powinno się wymagać, że wychodzą na zmianę. Brak jednej osoby to nie jest aż taki kłopot i jednak podopieczni są pilnowani.
Może spróbuj się z nimi dogadać, żeby nie wychodziły wszystkie naraz.
Nikt z komentujacych nie zwrocil uwagi na to, ze dobry pracodawca, ktoremu bardzo zalezy na pracowniku nie czeka z podpisaniem umowy do ostatniej chwili, tylko daje ja od razu, gdy podejmie decyzje o przedluzeniu umowy.
Podpisanie kolejnej umowy powinno wiazac sie np. z podwyzka oraz powinna byc przeanalizowana przez obie strony. Takie wodzenie za nos jest po prostu nieladne. Pani dyrektor jest bardziej cwana niz Wam sie wydaje. Pewnie chce podstawic pod nos umowe byle jaka. Wiecie co to oznacza? Oznacza to tyle, ze pracownik musi taka podpisac, a jak nie podpisze to zostanie bez pracy. Autorka nie bez powodu nie widziala jeszcze tej umowy. Wtedy mialaby mozliwosc negocjacji.
Autorka bardzo dobrze robi, ze chce odejsc, bo nigdy nie bedzie tam szanowana. Dobrze, ze znalazla juz inna prace.
(Bardzo przepraszam za brak polskich znakow).