Nienawidziłam dzieci. Wszyscy znajomi i rodzina mówili, że przejdzie mi, jak będę miała własne. Mam teraz dwójkę najsłodszych dzieci pod słońcem. I nienawidzę dalej wszystkich dzieci, z wyjątkiem swoich.
Rzucacie się tutaj na Anonimowych, jak ktoś napisze, że kobiecie, która nie chce mieć dzieci może się jeszcze odmienić. Zwłaszcza jak jest bardzo młoda. Ale prawda jest taka, że to się zdarza bardzo często. Znam kilka zagorzałych przeciwniczek macierzynstwa, które urodziły dzieci i teraz wręcz mają pieluchowe zapalenie mózgu. Zresztą i z facetami tak bywa.
ohlala
bo po co to pisać?
Owsiankozerca
A co mają powiedzieć jak już te dzieci mają kilka lat? Że ich nienawidzą? Poza tym to normalne, że hormony I instykt się uruchamiają po porodzie. Przecież dzieci I młode zwierząt wywołują instynkt opiekuńczy nawet u obcych ludzi/zwierząt.
chlef123
Sympatia do dzieci nie ma nic wspólnego z planami posiadania własnych dzieci. Znam bardzo dużo kobiet kochających własne dzieci i nie przepadające za obcymi i na odwrót: takie, które mają z dziećmi świetny kontakt i lubią się z nimi bawić, ale własnych nie chcą.
Nienawidzę psów. Mój chłopak chciał psa, więc teraz mamy psa. Dalej nienawidzę psów, naszego jedynie toleruje i czasami nakarmie jak chłopak jest w pracy. Także, żeby nikt nie myślał, że to każdemu się odmieni i można śmiało spróbować. Dzieci czy zwierzęta to odpowiedzialna decyzja i dziwi mnie, że ludzie się na nie decydują chociaż ich nie chcą
Normalna kolej rzeczy; moja mama tak ma i ja też czuję, że tak będzie (jeszcze nie mam dzieci, ale chcę, mimo że nie lubię). Nie rozumiem, czemu ludzie uznają sympatię do dzieci za jakikolwiek warunek/argument za posiadaniem własnych. Tak samo można lubić dzieci, ale nie chcieć własnych. Te rzeczy są niezależne.
Wiele osób tak ma :)
Bo dzieci są jak pierdy, toleruje się tylko swoje.
Tylko, że pierdów nie pozbędziesz się np. otwierając okno, a dzieci...
Chociaz....
Już się bałam, że swoich też nie lubisz. Ale jest inaczej, więc wszystko spoko :D
Rzucacie się tutaj na Anonimowych, jak ktoś napisze, że kobiecie, która nie chce mieć dzieci może się jeszcze odmienić. Zwłaszcza jak jest bardzo młoda. Ale prawda jest taka, że to się zdarza bardzo często. Znam kilka zagorzałych przeciwniczek macierzynstwa, które urodziły dzieci i teraz wręcz mają pieluchowe zapalenie mózgu. Zresztą i z facetami tak bywa.
bo po co to pisać?
A co mają powiedzieć jak już te dzieci mają kilka lat? Że ich nienawidzą? Poza tym to normalne, że hormony I instykt się uruchamiają po porodzie. Przecież dzieci I młode zwierząt wywołują instynkt opiekuńczy nawet u obcych ludzi/zwierząt.
Sympatia do dzieci nie ma nic wspólnego z planami posiadania własnych dzieci. Znam bardzo dużo kobiet kochających własne dzieci i nie przepadające za obcymi i na odwrót: takie, które mają z dziećmi świetny kontakt i lubią się z nimi bawić, ale własnych nie chcą.
Nienawidzę psów. Mój chłopak chciał psa, więc teraz mamy psa. Dalej nienawidzę psów, naszego jedynie toleruje i czasami nakarmie jak chłopak jest w pracy. Także, żeby nikt nie myślał, że to każdemu się odmieni i można śmiało spróbować. Dzieci czy zwierzęta to odpowiedzialna decyzja i dziwi mnie, że ludzie się na nie decydują chociaż ich nie chcą
Własne bąki nie śmierdzą :)
Chyba nigdy fasoli nie jadłaś/eś
Mam dokładnie tak samo. Podobno to całkowicie normalne.
Normalna kolej rzeczy; moja mama tak ma i ja też czuję, że tak będzie (jeszcze nie mam dzieci, ale chcę, mimo że nie lubię). Nie rozumiem, czemu ludzie uznają sympatię do dzieci za jakikolwiek warunek/argument za posiadaniem własnych. Tak samo można lubić dzieci, ale nie chcieć własnych. Te rzeczy są niezależne.
Ja uwielbiam dzieci 1-6 potem do ok 20 r.ż. Nie mogę zdzierzyc xD
Też tak mam. Nie toleruje dzieci. Nie ważne jak grzeczne i mądre by nie były. Swoje za to uwielbiam :)