#XLZNS

Kolega mojego taty miał na nazwisko Skaza. Był normalnym facetem. Jednak moje dziecięce wcielenie nie mogło tego zrozumieć.

Tatko miał zwyczaj zapraszać owego sąsiada i kilku innych znajomych na grilla. Jak wiadomo, dorośli robią swoje, dzieci swoje. Rodzice włączyli mi "Króla Lwa", żebym się zbytnio nie nudziła. Zadowoleni, że mi się podoba, wyszli przypiekać kiełbasy i raczyć podniebienie chmielowym napitkiem.

Po owej scenie, gdzie nawet najwięksi twardziele płaczą, wybiegłam do ogrodu z żądzą mordu w oczach. Zaczęłam płakać i rzucać w sąsiada lalkami barbie, uprzednio zabranymi z mojego pokoju. W gniewie wykrzyczałam pytanie dlaczego zabił tatę Simby i czemu jest taki zły. 

Sąsiad ze stoickim spokojem uspokoił mnie wyjaśniając, że to nie on, lecz jego brat bliźniak. On zaś uciekł z Afryki, żeby mnie przed nim chronić. Podobno złość przeszła mi jak ręką odjął.
GrubyKotlet Odpowiedz

Hmm... dziecięca logika, co z tego, że nie wyglądał jak lew z kreskówki - skaza to skaza, trzeba tępić 😂

Majabzykbzyk Odpowiedz

Cudowne wyznanie!

Dodaj anonimowe wyznanie