#XFzD7
Większość takich przypadków do niczego nie prowadziła, bo po pierwsze w prawdziwym życiu jestem bardzo nieśmiała (w przeciwieństwie do tych licznych wyobrażeń). Druga sprawa jest taka, że ze strony tych chłopców też nie było zwykle oznak większego zainteresowania, w związku z tym znajomości takie nie wykraczały nigdy poza zwykłą koleżeńskość. Naturalnie marzyłam o jakiś czynach z ich strony, ale jako że takich było brak, znajomości te pozostały absolutnie niewinne. Taki stan rzeczy był całkiem wygodny, bo po przejściu zauroczenia mogłam zawsze udawać, że nigdy nie liczyłam na nic więcej.
Tyle tytułem wstępu.
Czas mijał, jeden z absolutnych numerów jeden na liście moich marzeń złapał się w moje sidła i od wielu lat tworzymy bardzo szczęśliwy związek. Teraz jesteśmy już pięć lat po ślubie, wszystko układa się dobrze, kochamy się, udało nam się wybudować wymarzony dom, myślimy o dziecku. Uwielbiamy spędzać ze sobą czas i naprawdę jesteśmy ze sobą blisko. Nie mamy bliskich przyjaciół, a cała rodzina mieszka dość daleko, więc większość czasu spędzamy w dwójkę na wycieczkach, basenach, rowerach i niczego nam nie brakuje. Mimo jakiejś tam rutyny i codziennych problemów czuję, że wciąż jest w nas świeżość.
Teraz czas na część anonimową. Mój kochliwy styl bycia nigdy mnie nie opuścił. W trakcie całego naszego związku było całkiem sporo mężczyzn, do których wzdychałam. Wizje gorących chwil, wyobrażenia naszych spotkań - było tego naprawdę dużo. Kiedy ktoś taki ze mną rozmawia, zawsze zachowuję się nie więcej niż koleżeńsko, ale wewnętrznie błagam przynajmniej o muśnięcie dłoni. Prawda jest taka, że pewnie byłabym przerażona, gdyby coś się faktycznie zaczęło dziać, ale nie zmienia to faktu, że czuję, że tego pragnę. Oczywiście gdy podchodzę do tego z racjonalnej strony i np. myślę, że miałabym rozstać się z moim mężem i zacząć faktycznie żyć z kimś innym, to z łatwością dostrzegam, że ci inni mężczyźni nawet do pięt nie dorastają mojemu mężowi. Najbardziej pociągające w nich jest po prostu to, że mogliby mnie zdobyć.
To właściwie całe wyznanie - pomimo że mam męża, fantazjuję często o kolegach ze studiów, z pracy, dalszych znajomych. Marzę o tym, żeby przeżyć z kimś takie namiętne chwile. Zdaje mi się, że pewnie bym tego jednak nie zrobiła, ale prawda jest taka, że nigdy też nie miałam ku temu tak naprawdę okazji.
Mam takie same odczucia. Tylko że ja jestem świadoma, że bierze się to z potrzeby uwagi. Całe życie byłam w szkole tą brzydką i na dobrą sprawę żaden chłopak się mną nie interesował. Teraz mam chłopaka, ale dalej fantazjuje o tym, że tłumy facetów błagaja, żeby się ze mną umówić. Cóż, póki nie zwiększe samooceny te myśli nie odejdą
Święte słowa!
Też tak mam! Innej opcji na pozbycie się tego nie ma?
Bo fantazja, fantazja, fantazja jest od tego
Aby bawić się, bawić się, aby bawić się na całego.....😂😂😂.
Tak mi się przypomniało.
Ot styl życia większości młodych kobiet i mężczyzn.
Normalne.
W stałych związkach prawie zawsze tęskni się za flirtowaniem i zdobywaniem, byciem podrywanym itp, bo to przyjemne, podbudowujące poczucie własnej wartości czynności, których dawno się nie robiło.
Jeśli ktoś tak nie robi to albo jest wyjątkiem potwierdzającym regułę, albo jest w świeżym związku.
Choć oczywiście większość ludzi w stałych związkach się nie przyzna że tęskni za romantycznym poznawaniem ludzi, pierwszymi randkami i dreszczem emocji który się z tym wiąże, bo trochę jednak wstyd przed samym sobą że ma się takie myśli, skoro kocha się tą drugą osobę, chce z nią być i nie zamieniłoby się jej na nikogo innego.
Skąd wiesz?
@bzrg Bo sama tak robi :D
"W słowach "wyjątek potwierdza regułę" nie ma nic dziwnego ani wewnętrznie sprzecznego, jeśli przez regułę rozumieć tendencję, prawidłowość statystyczną, a nie prawo logiki. Bardzo często wyjątek pomaga spostrzec regułę. Na przykład dopiero gdy ktoś zbuduje zdanie niegramatyczne, uświadamiamy sobie, że istnieje gramatyka, czyli zbiór reguł budowy zdań (reguł dopuszczających wyjątki)."
Mirosław Bańko
Bzrg/ niezywa
Ludzie mi się często zwierzają, opowoadają o tym jak to kiedyś było lepiej i jak się zastanawiają nad nowym związkiem bo dobija ich rutyna i brak romantyzmu. Sama tęsknie za randkami, i chciałabym żeby związek zawsze wyglądał jak na początku, ale im bardziej staram się rozpieszczać chłopaka jak na początku, tym bardziej denerwują mnie jego coraz słabsze reakcje na moje działania i brak jego inicjatywy, więc robię się zrzędliwa.
I siedzi sobie zrzęda przy facecie który gra cały dzien a z zrzędą zamienia po 3 zdania bo zrzęda zrzędzi.
Oczywiście że tęsknię za pierwszymi randkami. Do dziś wspominam to jak lekko mi się dla niego starało kiedy on też to robił, motyle w brzuchu, ogień pożądania, rozmowy po nocach. Zostały wspomnienia i marzenia.
@Etanolansodu nie chodzi o to czy się chwalisz, czy nie, tylko o to że uparcie i często prezentujesz podejście że skoro ty masz jakoś, to to jest na pewno norma, a cała reszta to odchył. Bez jakiejś szczególnej podbudowy tego zdania.
Zauroczenia zdarzają się, zdarzały, będą się zdarzać i to jest norma, jak już to raczej bycie bezwzględnie zapatrzonym w drugą osobę przez pół wieku (co się przecież zdarza) odbiega od normy.
@Etanolansodu
Czemu trzeba ukrócać? Dopóki nikomu nie dzieje się krzywda? Przeszkadza to komuś?
I nie, w jej związku raczej nie dzieje się źle, po prostu zawsze tak miała. Jak się wczytasz to zauważysz że na poziomie racjonalnym wcale nie uważa, że jej czegoś od męża brakuje.
Etanolan
Wypraszam sobie nazywanie mojego faceta "dupą" tylko dlatego że przeszła mu faza motyli w brzuchu.
Zawsze mogę na niego liczyć, jest uczciwym, pracowitym ale niezbyt romantycznym człowiekiem.
Jeśli pierwszym punktem na twojej liście priorytetów jest to, by dało się go zmusić (co w ogóle to za polityka zwiazku, żeby zmuszać gościa do czegoś??? Twoj facet jest dupą jesli daje Ci się wciagnąć pod pantofel) do zbudowania bazy z koca i krzeseł, to śpij sobie dalej na podłodze, ale nie mów mi jak mam żyć i czego szukać w zwiazku, kiedy twoj wygląda jak zabawa przedszkolaków.
Jedyne co mi przychodzi do głowy jako komentarz to to, że cholernie współczuję ludziom pozbawionym fantazji jako takiej. Wszystko czarno białe, wszystko od razu prowadzi do złego.... Albo macie fatalne doświadczenia życiowe albo jesteście prości jak przysłowiowy chłop ze wsi.
Gdybyś była bardziej śmiała to obawiam się że mogłabyś być 'łatwa', nie że obrażam. Nieśmiałość to czasem dobra cecha.
Moja była dziewczyna jawnie mi o swoich platonicznych zauroczeniach mówiła co było miłe z jej strony ale ze względu na mój charakter nie potrafiłem znieść takich drobnostek z obawy na zdradę i niską samoocenę. Myślałem, że się w nich kocha bo są lepsi ode mnie. Ostatecznie z nią zerwałem bo wydaje mi się że byłem toksyczny dla niej bo próbowałem ukrywać to, że mnie bolą jej zauroczenia w innych chłopakach, potem jej o tym mówiłem ale ona mówiła, że tego nie rozumie dlaczego tak się zachowuje (że gniewam się o jej zauroczenia) albo jak prosiłem aby mi o tym nie mówiła to sarkastycznie potrafiła napisać "a o tym miałam nie mówić". Niby to normalne zachowanie bo dziewczyny są bardzo emocjonalne ale ja czułem się ciągle zagrożony i bez wsparcia z jej strony. Twoje wyznanie chyba troszkę bardziej pogłębiło mnie w myśli, że zawsze moze dojść do lekkiego skoku bok przez pryzmat fantazji. Ale może za mało jeszcze wiem i rozumiem.
Fantazjowanie to żaden problem. Za młodu trochę za mało się wyszalałaś może stad taki stan rzeczy. Ale pytanie do CB. Czy to tylko fantazje czy szukanie nowej przygody która może zakończyć twój związek
też tak mam. Po prostu to zaakceptuj :) a nie bedzie to już problemem. Nie marzysz o czymś, tylko fantazjujesz, a to trochę co innego.. głowa do góry, nie warto tworzyć problemów z niczego 😉
Etanolan - ja miałam okazję i nie skorzystałam :) Tak samo jak autorka lubie sobie pofantazjować o różnych facetach - znajomych, aktorach i zupełnie przypadkowych osobach. Codzienność bywa nudna i przytłaczająca, a wieloletni związek bywa trudny. Nie ma nic złego w "odskoczni", dla mnie to troche jak czytanie książek czy obejrzenie serialu ;)
Etanolan, mam wrażenie że masz 15 lat i mocno życia jeszcze nie rozumiesz ale zgrywasz znawcę wszystkiego. Napisz jeszcze dziesięć komentarzy o tym że według Ciebie wymyślanie sobie romansów W GŁOWIE jest taaaaakie złeeee i nienormalne...! Autorka podkreśla, że nie ma to przełożenia na rzeczywistość. Czego jeszcze nie rozumiesz? NIE SZKODZI TO JEJ ZWIĄZKOWI. To dokładnie na takiej zasadzie, na jakiej jej chłopak może robić sobie dobrze myśląc o jakiejś modelce. Nie no, trza z nim zerwać!!!!! MENTALNA ZDRADA!!!!
@VampireGrin niektórzy mogą mieć sporo lat więcej i mentalność nastolatka. ;) Spora część osób tutaj mam wrażenie to albo ludzie bardzo mlodzi, albo żyją w swoim małym światku, który raczej skupia się wokół internetu i książek. Stąd też sporo prawdopodobnych wyznań jest z miejsca uznawanych za ściemę, bo są poza horyzontem myślowym takiej osoby, który na ogół jest bardzo czarno-biały. W sumie udało mi się opisać typową całkiem przeciętną nastolatkę (oczywiście nie chodzi tu o "królowe melanżu", tylko bardziej te szare myszki), więc to coś mówi o profilu odbiorców strony. Statystycznie jest ich najwięcej.
@yo77 To jest normalne, wbrew jakiemukolwiek świętoszkowatemu zaklinaniu rzeczywistości. Kwestia atrakcyjności potencjalnego partnera, trawy zieleńszej po drugiej stronie, fantazji erotycznych itd. itp.
Też tak w pewnym sensie mam. Nie marzę o żadnych namiętnych chwilach, ale co jakiś czas zauroczę się mniej lub bardziej w jakimś facecie i wkurza mnie to strasznie. Bo ja tak świadomie nic od nich nie chcę, jest mi dobrze w moim związku. Jednak mój organizm ma całkowicie odmienne zdanie na ten temat i reaguje na nich w bardzo typowy sposób. Często zdarza się, że to zauroczenie jest odwzajemnione, ale nigdy nie miałam ochoty nic z tym zrobić, Nie panikuję też, jak ktoś mi okaże zainteresowanie, bo zawsze było to dla mnie czymś normalnym, po prostu grzecznie to ucinam. Chociaż niezbyt to lubię, więc gdzieś w trakcie rozmowy po prostu staram się wtrącić, że mam chłopaka i zazwyczaj działa :D
Ciekawe, czy byłabyś taka szczęśliwa, gdyby to Twój mąż tak fantazjował i się zastanawiał co by było gdyby.