Mam chłopaka, który jest dla mnie naprawdę ogromnym wsparciem, dobrze mi się z nim rozmawia, dobrze się z nim czuję, wspieramy się nawzajem i jest naprawdę super. Ale jest jedna rzecz, przez którą jest mi przykro. Jego rodzice nie wiedzą, że jesteśmy razem. Może się domyślają, ale on im nie powiedział. Nie jesteśmy dorośli, mieszkamy ze swoimi rodzicami, ale moi wiedzą wszystko. Mówi, że to dlatego, że będą mu dokuczać. Mnie też dokuczali i rodzice i rodzeństwo, niejednokrotnie. Teraz, choć już rzadko, jeszcze się to zdarza, ale mam na to wywalone. Przykro mi po prostu, że nie może mieć chociażby ramki z naszym zdjęciem, bo nie chce, żeby rodzice widzieli.
Dodaj anonimowe wyznanie
Rozumiem frustracje ale pamietaj, że wszyscy rodzice są inni. Trzeba dac chlopakowi czas jestescie mlodzi a rodzice decyduja za was mysle ze wkoncu bedzie gotowy zeby im powiedziec
Jezu, jak dobrze go rozumiem. Nigdy nie mówiłem rodzinie o tym, z kim się spotykam, bo zwyczajnie nie chciałem słuchać miliarda pytań z zakresu: co u niej? Kiedy ją poznamy? A kiedy wpadnie? A jak się poznaliście? A może zorganizujemy coś wspólnie? A może zaprosisz ją na urodziny cioci X? A gdzie pracuje? A gdzie się uczy? - i tak w nieskończoność.
On może mieć ramkę z Twoim zdjęciem, ale po prostu nie chce, bo i po co. Widzi Cię na co dzień, poza tym pewnie ma miliard Twoich zdjęć dostępnych w mediach społecznościowych. Zwyczajnie inaczej do tego podchodzicie, nie wszyscy mają potrzebę integrowania partnera do codzienności swojej rodziny.