#X5ny9
Mój facet ma bardzo stresującą pracę, z której nie może zrezygnować, bo wiążą go kredyty na dom i samochód. W innym zawodzie lub na niższym stanowisku nie ogarnie tego finansowo. Chciałam mu jakoś pomóc, starałam się bardzo mocno, ale dla mnie to już za dużo. Zaczął mnie oskarżać, że to też moja wina, bo jestem nerwowa. To prawda, mam trudny charakter, ale cały czas nad nim pracuję. Starałam się go rozumieć i podchodzić do wszystkiego z większym spokojem, ale nie zawsze mi się udawało. Charakteru nie da się zmienić ot tak od ręki i on tego też nie rozumie.
Zaczęliśmy się jeszcze bardziej kłócić i bardzo się od siebie oddaliliśmy. Wiem, że nie powinnam, powinnam go wspierać, ale brak seksu i to jego użalanie się jest już nie do wytrzymania. Jest się ze sobą na dobre i na złe, ale ja już jestem tym wszystkim naprawdę sfrustrowana i chcę odejść. Mam dopiero 27 lat i nie wyobrażam sobie braku seksu, i tak już długo wytrzymuję. Zdaję sobie sprawę, że przybiję mu gwoździa do trumny, ale ja też mam prawo być szczęśliwa i ułożyć sobie życie, a w tym przypadku tylko się męczę. Nie wiadomo kiedy i czy się wyleczy, a życie mam tylko jedno.
To wszystko co chciałam z siebie wyrzucić.
Z wyznania rozumiem, że jesteś nerwowa i robisz problemy partnerowi o brak seksu, mimo, że on nie jest winny. Nie wyobrażam sobie nie być wsparciem dla partnera w ciężkim czasie i obwinianie go o brak seksu. Piszesz, że próbowałaś pomóc, ale w oczach partnera byłaś nerwowa, czyli widocznie nie pomagałaś zbytnio. Może spróbuj na spokojnie z niem porozmawiać, co Cię gryzie, co go gryzie( to bardzo ważne, spróbuj dać mu poczuć się zrozumianym, nawet jeśli nie potrafisz go faktycznie zrozumieć), spytaj jak możesz pomóc. Może wspólna medytacja, lub krótkie ćwiczenia, albo masaż po cięższym dniu w czasie którego możecie razem pomilczeć lub na spokojnie porozmawiać o dniu? Twoja postawa związana z seksem jest tragiczna. I to że narzekasz na jego narzekanie. Wysłuchaj go, zaoferuj wsparcie, chyba umiesz się masturbować, tak? Jego przypadłość jest prawdopodobnie chwilowa, nie możesz tak po prostu człowieka zostawić bo Ci hormony szleją, czy cokolwiek jest powodem Twoich problemów
Tyle, że on ją oskarża o to, że jego problemy są (częściowo) jej winą, gdy tak naprawdę to on sam wpędził się w długi i teraz sobie nie radzi. Myślisz, że skoro jest taki zestresowany, to jest dla niej miły? Wzajemnie się denerwują, a dziewczyna wspomniała, że sytuacja trwa już jakiś czas. Jak ma minąć, skoro długi spłaca się latami? I dlaczego facet nie sprzeda auta, skoro zarobienie na nie jest tak trudne? Niech je sprzeda i kupi tańsze, używane, jeśli musi mieć samochód, a nie zwala winę na autorkę, która jasno napisała, że próbowała mu pomóc.
Jeżeli autorka nie jest szczęśliwa w związku, to jak najbardziej może faceta zostawić. On jakoś też nie wykazuje zrozumienia, chociaż wie, jaki autorka ma charakter, w końcu zawsze taka była.
ohala kredyt na dom (w którym ona mieszka) i samochód (którym ona zapewne też jeździ - chociażby jako pasażer i który w wielu przypadkach jest niezbędny by np. dostać się do pracy) to nie jest jego wpędzenie się w długi, tyko ich wspólne długi.
Facet robi co może by to ogarnąć i w efekcie ma problemy z erekcją, a to jest tak specyficzny problem, że nikt kto tego nie doświadczył nie ma zielonego pojęcia jak to się wgryza w psychikę i jak bardzo doskwiera i uwłacza facetowi.
Autorka sama wspomniała, że ma ciężki charakter, ale stara się nad nim pracować, ale przecież nie tak łatwo zmienić charakter, tymczasem wymaga od swojego faceta by mimo swoich problemów zmienił całkowicie swoje podejście, bo jej to nie pasuje, ale w drugą stronę gdy mu to nie pasuje to nie jej wina i się czepia.
A nie można sprzedać tego domu i samochodu i spłacić kredyty? Moglibyście wtedy zacząć od nowa w jakimś małym mieszkanku, że starym samochodem, ale z nową pracą i życiem bez stresu.
To nie jest takie łatwe. Gdyby nikt nigdy kredytów nie brał to teraz wszyscy żyliby w klitkach jednopokojowych i się cisnęli jak te szczury. Może chcieli mieć duży dom i fajny samochód? Może planowali w przyszłości dziecko/dzieci? A może już mają jedno dziecko i chcą dla niego rodzeństwo?
No tak, ale co jej po tym domu i samochodzie skoro już nie wytrzymuje w takim związku. Skoro kredyty są na niego, to dom i samochód pewnie też. Jak go zostawi to zostanie z niczym. Jej poziom życia pewnie i tak spadnie. Teraz tylko pytanie, czy go kocha i chce z nim spędzać dalej życie w gorszych warunkach ale za to ze szczęśliwym mężem, czy ma go dosyć i po prostu chce zacząć zupełnie coś nowego. O dzieciach nie pisała, więc po prostu zakładam że ich nie ma.
Na dobre i złe, ale jak jest źle to odchodzę. Szczerze mówiąc po tym co napisałaś mam jakieś wrażenie że słabo wspierasz partnera. Może Tobie też by się przydała wizyta u psychologa? Albo jakaś wspólna terapia i może wizyta u seksuologa?
Wiesz co... Zrób mi przysługę i odejdź. Facet ewidentnie ma gorszy okres w życiu, zapewne praca go wykańcza psychicznie, problemy wcale nie pomagają i jeszcze trzyma taka rozczeniową zołzę w domu. Rozumiem, że kredyt na dom, to wasz wspólny, tak? Zamiast zacisnąć zęby, zaproponować różnego rodzaju zabawy w łóżku, gadżety, seks oralny, to ty go jeszcze tym wszystkim dobijasz.
Byłem kiedyś z dziewczyną, która miała pochwicę i nie mogła mieć pełnego stosunku. Na początku mnie to strasznie frustrowało, ale potem pomyślałem, że możemy pocwiczyć różne inne metody. Kupiłem książki, oglądałem kursy i stałem się mistrzem palcówki i minety a ona mistrzynią orala etc. Eksperymentowaliśmy z wibratorami i zabawkami etc. Rozstaliśmy się potem, ale z innych przyczyn niż seks...seks w sumie nas trzymał przy sobie dłużej niż powinniśmy być razem ;) Teraz seks "zwykły" jest dla mnie kwiatkiem do kożucha. Serio bardzo dużo dała mi ta relacja.
Z Twojego wyznania słyszę tylko "ja ja ja" ja jestem młoda, ja się marnuję, ja potrzebuję seksu. A gdzie w tym wszystkim jesteście "wy?", "on"?"
Powiem to samo co w sytuacji kiedy facet jęczy bo żona z jakiegoś powodu nie może. Przedmiotowe traktowanie drugiej strony. Żenada.
Caly czas piszesz, ze kredyty wiaza jego i to on nie ogarnie finansowo.
A gdzie w tym wszystkim jestes ty? Poza tym, ze juz szukasz innego, bo cipka cie swedzi.
Moze faktycznie odejsz, daj kolesiowi szanse na znalezienie normalnej kobiety, ktora bedzie go wspierac jak pojawi sie problem, a nie myslec tylko o sobie.
A może to jego kredyty, które zaciągnął bez (przed) związku? Mój mąż ma dom na hipotekę z byłą dziewczyną, rozstali się po przyjaźni, ona go spłaca a on oddał jej przysługę i jeszcze 3 lata będzie na umowie, żeby nie płacili kary (poza tym,ona nie dostałaby tego ktedytu tylko na siebie). Mój się przeprowadził, ona tam mieszka a ja wcześniej sama też kupiłam dom. Kiedyś go zmienimy na większy, ale na taki było mnie stać. I to jest mój dom.
Widać że cipka swędzi. Kredyt na dom i samochód wiążą tylko jego? Rozumiem że mieszkacie osobno skoro to tylko jego sprawa. Na dobre i na złe ale jak jest źle to uciekam bo chce być szczęśliwa. Egoizm to nic złego ale z ciebie aż kipi. Tylko "ja, mnie, moje, dla mnie". No chyba że chodzi o kredyty no to jego. Odejdź od niego. Traktujesz go przedmiotowo. Jak ruchadelko.
Albo nie staje mu przez nią
Nie byłabym z facetem któremu nie staje.
W przeciwnym wypadku bylabys zfrustrowana?
Ty go po prostu nie kochasz.