#X4mHw
Sytuacja z dzisiaj.
Jak każdego dnia, jechałem autobusem z pokaźną grupą ludzi. Był ranek, świeżo siódma na zegarkach. Niektórzy przeglądają telefony, inni zeszyty czy gazety, większość ziewa. Rozpędzeni, nowym i długim jamnikiem wkraczaliśmy na teren łuków pod górę. Na teren spokojny i bezkolizyjny. Cisnęliśmy na kolejny przystanek, mogliśmy jechać około maksymalną prędkością dla terenów zabudowanych.
Nie wiem kiedy to się stało, lecz były to ułamki sekund.
Mocny hamulec, pisk opon - i to co udało mi się dojrzeć, gdy czułem rwanie mięśni oraz widziałem lecących ludzi, obijających się o kasowniki, uderzających czołami w uchwyty siedzeń, pośród wielkiego gwaru, krzyków, pisków... malutka postać dziewczynki z wielkim tornistrem (taki sztywny, wielki i ciężki), większym niż ona sama, biegnąca i wylatująca w powietrze z twarzą wykrzywioną we wrzask...
Cały autobus zatrzymał się na lekkim wzniesieniu i samym środku łuku. Pasażerowie w wielkim szoku, przerażeniu, część z nich wstająca z podłogi lub mdlejąca na widok własnej i cudzej krwi, na przykładowym łuku brwiowym. Kierowca także zamarł, siedząc w swojej kabinie.
Po chwili do dziecka przylatuje matka, rzucając telefonem po drodze. Biegnie z krzykiem, który było słychać przez zamknięte drzwi i szyby. Wzięła dziecko na ręce i odniosła na chodnik... małej nic nie było, nie miała nawet zadrapania na twarzy czy rękach. Nawet nie płakała. Za to jej tornister wyglądał jak po wybuchu bomby.
Kierowca wysiadł i zadzwonił po karetkę. Obudzeni już całkowicie i pełni adrenaliny oczekiwaliśmy na zespoły ratunkowe. Około połowa pasażerów potrzebowała podstawowej pomocy medycznej, myślę, że skończyło się na ewentualnych szyciach ran ciętych w okolicach głowy, może rąk. Ja chyba naciągnąłem tylko mięśnie okolic bioder, żeber, rąk. Dziewczynka natomiast została zabrana karetką bez sygnału, do szpitala.
Nadal przeżywam to, co widziałem. To, co się stało. Pierwszy raz byłem świadkiem czegoś takiego i tak drastycznie wyglądającego. Przestraszyłem się. Jakby wybiegła trochę później, choćby o parę sekund... kto wie, może pozostałby z niej placek, albo wręcz nic by z niej nie pozostało, prócz krwi i zmiażdżonego tornistra...
Pilnujcie dzieciaków, naprawdę. Bądźcie odpowiedzialnymi rodzicami.
Tak to jest, kiedy rodzic nie wpaja dziecku od najmlodszych lat, że przed wejściem na ulicę trzeba się dobrze rozejrzeć.
Tak to jest jak matka patrzy w telefon a dziecko idzie pierwsze. Jak idę z dzieckiem w poblizu ulicy to sciskam je mocno za rękę, nie wyobrazam sobie puscic dziecka przodem a siedziec sobie w telefonie i nie patrzec co sie dzieje. Zreszta teraz to czeste zjawisko, że madki zapatrzone w smartfony a dzieci nieupilnowane i tragedie murowane
puszkolapka Niby tak, trzeba pilnować dziecka. Ale @h0nesteyes ma rację. Pociecha w takim wieku, powinna umieć SAMODZIELNIE przejść przez jezdnię. I między innymi rodzic, powinien ją tego nauczyć. Trudno ciągać dzieciaka z rękę, nim ukończy osiemnaście lat.
A większość ludzi i tak stwierdzi, że to wina kierowcy :/
Ta "nowa reklama" ma też perspektywę pieszego. Zresztą mowa w niej jest o tym, że obie strony powinny zachować czujność, zawsze znajdzie się pieszy, który wlezie pod koła, ale i kierowca, który nie będzie patrzył na drogę albo ograniczenia prędkości. Żadna strona nie jest bez winy, tylko trzeba pamiętać, że w wypadku samochód-pieszy, kierowca wychodzi bez szwanku, a pieszy może zginąć.
No niestety. W moim rodzinnym mieście, dzieciak wbiegł na ścieżkę rowerową. Nie stało mu się nic wybitnie poważnego, ale idioci niemalże nie zlinczowali biednego rowerzysty. To jego wina, że małolat miał durnych rodziców, którzy nie nauczyli go współuczestnictwa w ruchu drogowym? Strach pomyśleć, co ludzie zrobiliby, gdyby sytuacja dotyczyła wypadku z udziałem auta.
Bo pieszy to przecież władca świata i wszyscy muszą mu zjeżdżać z drogi.
Pod moją szkołą jest przystanek autobusowy z którego "dzieci" w wieku 10-15 lat dla zabawy wskakują na ruchliwą ulicę i tańczą, skacząc po całej szerokości albo spychają na nią swoich kolegów, kolega się śmieje i oddaje i tak co chwila ktoś znajduje się wśród jadących aut. Kilka razy słyszałam jak ktoś im zwraca uwagę to śmieją się i odpowiadają coś w stylu "przecież nic się nie stało, a ty debilu nie masz prawa mi rozkazywać".
Dokładnie !
Sytuacja z przed kilku dni, mój tata jechał na zakupy (całe szczęście teren zabudowany więc prędkość nie była aż tak szybka) wybiegł chłopiec centralnie pod kola. Na całe szczęście tato wychamował a oczywiście mamusia tego chłopca podchodzi do taty i z ryjem lepiej patrz jak jeździsz!!
Sama mam córeczke, zawsze jej powtarzam że trzeba sie rozejrzeć oraz ze przy ulicy zawsze ale to zawsze trzeba uważać.
@RickForrester Też mnie wkurza ta reklama. Perspektywa pieszego, ta. W większości jest taka, że ja mam pierwszeństwo, a Ty hamuj. Nie wiem, czy w szkołach jest teraz coś takiego jak wychowanie komunikacyjne, ale moim wielkim marzeniem jest, żeby taki przedmiot był w szkołach. I to w sporej ilości godzin.
A to już nie do pierwszeństwa, tylko do wychowywania dzieci. Wracam wczoraj z pracy, deszcz, ciemno. Wyjeżdżam bardzo powoli z parkingu, bo obok auta, za mną auto. Cofam sobie powoli i nagle dziecko za autem. Bo wjechało sobie kuźwa hulajnogą. Nie stuknęłam go, zahamowałam, ale dzieciak w deszczu, po zmroku był cały ubrany na czarno. No żesz... później usłyszałam tylko chyba jego matkę "jakieś tam imię, uważaj", ale rozglądając się nigdzie laski nie zauwazyłam. Gratuluję pomysłu, że parking jest dobrym miejscem do jeżdżenia na hulajnodze.
@GwiazdkaAngel Bez szwanku? Chyba zależy od sytuacji. Jak jakiś kretyn wlezie mi w ostatniej chwili pod koła to wątpię, żeby hamowanie zakończyło się dla mnie bez szwanku. Wiem, że oni - powiedzmy - są narażeni na więcej, ale chyba dlatego powinni trochę więcej myśleć.
mój wujek jechał na rowerze z górki i wbiegło mu pod koła dziecko, zahamować już nie dał rady więc skręcił do fosy, w efekcie stracił wszystkie zęby, a dziecku nic się nie stało, no i wujek od 20 roku życia nosi sztuczną szczękę.
@mordimer I tak rodzice tego dziecka powinni zapłacić za sztuczne zęby dla Twojego wujka.
Mnie również denerwuje ta reklama, a najbardziej trąbienie o wzajemnym szacunku na drodze. Sama nie jestem kierowcą, ale jednego dnia trzy osoby miałyby szansę na trafienie w zderzak auta w którym jechałam. Jedna babka - standard, telefon w łapę i wio przed siebie, nawet nie zwróciła uwagi na pisk hamowania, ale przynajmniej przeszodtej drodze, inne dwie widziały auto, ale chyba nie były zainteresowane tym, czy kierowca zdąży zahamować. Wnerwia mnie to, że tyle wszędzie informacji o tym, by uważać na drodze, ale zaczynam w to wątpić, gdy widzę, że niektórzy nawet nie mają ochoty poświęcić chociażby odrobinę uwagi temu, co się dzieje i może stać na drodze. Szacunek. Tyle.
Przerost formy nad treścią
artopa
Sama musiałam to kilka razy przeczytać, ale wychodzi na to,że dziewczynka nagle wybiegła na ulicę, tuż przed autobus.
Strasznie ciężko napisane, kupa zbędnych detali.
Jakiś czas temu idę z córką po chodniku, ale obok parking i jedzie auto zaparkować. Córa złapała się mnie i schowała. Naglę słyszę jak ktoś mówi do niej:
- Nie bój się! Przecież to tylko auto dziecko.
Odwracam się wściekła i mówię:
- Ma się bać, bo to jest tylko i aż auto, i nie ma pani prawa mówić mojemu dziecku co ma, a czego nie ma. Wpaść pod auto to nie sztuka, gadacie bzdury dzieciom, a później tragedie.
Kobieta uciekła można rzec. Córce tłumaczę, że przy ulicy i wszędzie gdzie jadą auta trzeba bardzo, ale to bardzo uważać. Nie ma jeszcze 4 lat, ale nie zrobi kroku nawet na pustą ulicę na światłach, jeśli jest czerwone. Uczymy od początku podstawowych zasad, tłumaczymy. Nie boimy się jej mówić o złych konsekwencjach pewnych czynów. Nie wmawiamy, że wszystko jest cudowne i kolorowe, a każda rzecz jest z pianki i może się obijać o wszystko. Ostrożność przede wszystkim, bo dzieci nie pojmują często zagrożeń, szczególnie gdy mówimy "nie, bo nie", trzeba wyjaśnić dlaczego mówimy "nie".
Ło jeju już mi się nie chce czytać tego narzekania na gówniaki i madki😒
Ale grafomania
Co jak co ale każdy kierowca ma obowiązek zwolnić przed przejściem dla pieszych
Albo po prostu nie bądźcie debilami.
Jesteś z okolic Chrzanowa, autobus jechał z Balic ok. godz 13, wypadek miał miejsce na ulicy Wodzińskiej, ranna jedna osoba. Anonimowe mocno.
Faktycznie, bo jeden jedyny tego typu wypadek był tylko w całym kraju...
Poza tym, 13 godzina to według Ciebie rano? "Sytuacja z dzisiaj.
Jak każdego dnia, jechałem autobusem z pokaźną grupą ludzi. Był ranek, świeżo siódma na zegarkach."
Bellalza, jedyny przypadek w ostatnich dniach, nie było żadnych innych, a 13 to dla niektórych jeszcze wczesna pora.
Widzę, że zgubiłeś okulary, to Ci powiększę, uważaj, skup się:
"BYŁ RANEK, ŚWIEŻO SIÓDMA NA ZEGARKACH".
Poza tym, skoro wyznanie jest w poczekalni, to dodane było ~2 - 4 tygodnie temu, także ogarnij się...
Te ciary jak widzisz własne miasto na anonimowych. O.O