#3cx0W
To jeszcze nie wszystko, bo powiedziała mi też o założonym przez nią podsłuchu na jego telefonie czy zainstalowaniu jakiegoś programiku czy aplikacji, który śledzi SMS-y, e-maile i odwiedzane strony. Metody takie, że FBI i CIA mogą się schować.
Po swoich wyznaniach zapytała, co u mnie. Po takiej historyjce wręcz utwierdziłem się, że mój dotychczasowy styl życia bardziej mi odpowiada. Po prostu wolę czerpać radość z życia, a nie kogoś zamykać w klatce. Nawet teraz jestem w takim związku, w którym ani ja, ani moja ukochana nie musimy się sobie tłumaczyć. Ona chce iść na imprezę beze mnie ze swoimi znajomymi? Nie ma problemu, bo niby kim jestem, żeby jej mówić czy wolno jej spotykać się z kimś kogo zna o wiele dłużej ode mnie.
Już od jakiegoś czasu jesteśmy w szczęśliwym związku, bo sobie ufamy. No i to w sumie wyznałem tej koleżance. Na co ona odpowiedziała, że to jest jakieś chore co my robimy, a ja się zachowuję jak jakiś niedojrzały gówniarz.
Znam cytat z Biblii o widzeniu drzazgi w czyimś oku przy jednoczesnym niedostrzeganiu belki we własnym. Tutaj pasuje wręcz idealnie.
Znasz jej narzeczonego? Na Twoim miejscu powiedziałabym mu, co wyprawia jego druga połówka.
Współczuje jej narzeczonemu
Ja na Twoim miejscu wszystko powiedziałbym jej narzeczonemu, bo to co wyprawia jest chore i powinna to leczyć.
Biedny chłopak. Jak zerwie to pewnie „pretekst by iść do kochanki”, a nie po prostu to, że jest szalona. Takim osobom powinno się zrobić dokładnie to samo i wtedy sami zobaczą.
Ja bym chciała wiedzieć o czymś takim. Więc pewnie bym powiedziała o tym jej facetowi. Podsłuch to przegięcie. Ogólnie takie zachowanie jest chore...ale jak on tego nie widzi.
O, też znam i lubię ten cytat z Biblii :) A koleżanka, jak znam życie, długo swojego związku nie pociągnie. Nikt przecież nie lubi być śledzony, kontrolowany na każdym kroku.
To psychiczna baba, powiedz narzeczonemu, bo jeszcze go kiedyś przypnie do kaloryfera, żeby przypadkiem nie poszedł do "kochanki". Niech spierdziela od niej jak najszybciej.
A jak dla mnie to zależne od sytuacji. Sama ufam swojemu partnerowi, nie sprawdzam. Ale gdybym miała realne podejrzenia, że przyprawia mi rogi to bym się nie wahała tylko sprawdziła.
teraz wszyscy Panowie, którzy mają coś na sumieniu pewnie trzęsą portkami, że to oni mogą być na celowniku ;D
Ty żyjesz w całkoeicie normalnym związku. To z nią jest coś nie tak.