#X4gcV
Owszem, zdarzało mi się czasem umówić z jakąś dziewczyną, jednak nigdy nie zaiskrzyło na tyle, by mogło się to przerodzić w coś trwalszego. Jestem niestety raczej nieśmiałym typem faceta i trudno mi się od razu otworzyć przed nową osobą, a jednocześnie miałem pecha zadurzać się w dziewczynach, które wolały tych bardziej spontanicznych. W którymś momencie po prostu się poddałem, zdając się na los i mając nadzieję, że kiedyś w końcu znajdzie się ktoś właściwy dla mnie.
I tak właśnie, w zeszłym roku, tuż przed Świętami, usłyszałem fantastyczne wyznanie miłosne.. Niby wszystko fajnie, tyle że usłyszałem je z ust... najlepszego kumpla.
Nie, przez całe 7 lat znajomości nie miałem pojęcia, w którą stronę tak naprawdę jeździ jego pociąg.
To chyba najdziwniejsza sytuacja, w jakiej się kiedykolwiek znalazłem.
Nieśmiali mają ciężko w życiu ;D
Zgadzam się, to okropne...
Potwierdzam :/
Może Wasze pociągi spotkają się na jednej stacji ? :P
jeden pociąg ma chyba opóźnienie ?
A może jadą w przeciwnych kierunkach?
A może pociąg wjeżdża do tunelu?
Hahaha ;)
To jakaś aluzja do trójkąta?
Raczej jeden pociąg wjedzie na stację :P
Wiem, że nieśmiałość nie jest głównym tematem tego wyznania ale sie do niej odniosę, od strony dziewczyny. To czesto nie jest tak, że dziewczyna woli spontanicznych chłopaków. Zdarza się, że może czujecie do siebie cos oboje, ale jesteś na tyle nieśmiały, ze ona nie potrafi czytać twoich znaków, myśli, że masz ją gdzieś, wiec sobie odpuszcza.
Wiem po sobie. Zakochałam sie w chłopaku nieśmiałym, który w dodatku jest introwertykiem. I momentami miałam wrażenie, ze to nie jest jednostronne. Ale w tym brakuje czegoś jasnego, bo przy tak niejednoznacznych relacjach - wyobraźcie sobie, ze gadać mozemy godzinami ale on nigdy nie zaczął rozmowy od głupiego hej, co tam? Zawsze musi mieć konkretny powód albo to ja pisze. Przy tym nigdy nie zapomina o złożeniu życzeń na rozne okazje itp. Ale nie otworzy sie gościu, nie wiem na czym stoję, bo nie mówi o uczuciach wcale.
Także spróbuj sie nie dołować, bo to nie jest tak, ze dziewczyna cie zlewa bo jesteś nieśmiały. Ona po prostu nie wie na czym stoi i nie potrafi brnąc w niepewne relacje, wiec sie poddaje.
@Contazoz mam podobnie! Zawsze myśle, że chłopak żartuje albo o ze ja wyolbrzymiam sobie jego znaki i tak naprawdę on wcale nic nie czuje tylko jest po prostu miły. I ten wyżej opisany przeze mnie jest pierwszym, przy którym chciałabym zawalczyć, mimo, ze nie należę do osób pewnych to staram sie to przełamać. Chociaż mam wrażenie, ze raczej doprowadzę do relacji przyjacielskich i doprowadzę do typowego friendzone na własne życzenie...
@NoHayProblema
Ja odpuściłam sobie, bałam się po prostu, kiedy mieliśmy większe pole do popisu niż kontakt internetowy. I chociaż ciągnęło mnie do gościa, poddałam się, bo uznałam, że to nie ma sensu. I myślę, że zwyczajnie to, że się widywalismy, onieśmielało nas obu...
I dałąbym sobie całkiem spokój, ale on mi złożył życzenia urodzinowe. I to mnie tak zaskoczyło, że postanowiłam spróbować odnowić kontakt. Raz jest lepiej, raz gorzej. Ale nie jestem w stanie go ośmielić, więc nie wiem na ile jeszcze mi starczy sił...
@Contazoz
Również mam podobnie. :)
Problem jest jeszcze jeden. A utarty schemat, że to mężczyzna ma zawsze podjeść pierwszy do dziewczyny.
@NoHayProblema Jak Ty to robisz, że jesteś konserwatystką? Ja czasem już nie wytrzymuje i sama proponuje, żeby się spotkać, a potem żałuje ._.
@Patii @NoHayProblema
Też sądzę, ze dziewczyna może zrobić jakiś pierwszy, "niewinny" krok - napisać, uśmiechać się, zagadać ale z inicjatywą spotkania jednak powinien wyjść chłopak :)
@NoHayProblema
Mój chłopak też był nieśmiały jak się poznaliśmy i to ja zaproponowałam spotkanie. Wcale nie jest tak że to chłopak musi pierwszy zaproponować randkę, jeśli się czuje coś do tej osoby, to warto zaryzykować i zaprosić go na spotkanie. :)
@aaagaaacia Może i masz rację. Ale ja bym nie umiała wyjść pierwsza z inicjatywą spotkania. Może coś w żartach, luźnym temacie wspomnieć, ale nie zaproponować. No ale ja do śmiałych nie należę, więc to też sporo zmienia :D
Czy ja wiem czy to dziwna sytuacja? Po prostu frindzone w wydaniu męsko-męskim ;)
Życzę szczęścia w miłości i wyjaśnienia sprawy z kumplem - oby chłopak cierpiał jak najmniej!
A może wcale nie będzie cierpiał? :D
Zakochał się w kimś bez wzajemności. Racja zero cierpienia
Nie jesteś sam. Też mam 20 lat i nigdy nie byłam w związku :c
Ty też sama nie jesteś. :D
Ja też nigdy nie byłem. :/
Nie żebym się użalał nad sobą, ale trochę przykro nie być nigdy w związku. :/
Wiem, może to zabrzmi jak oklepane powiedzonko, ale nie wolno się martwić tym, że miłość nie przychodzi, bo ona bywa w tej kwestii złośliwa. Kilka lat temu, mając 19 lat, byłam tak spragniona tego uczucia, że namiętnie szukając, znalazłam chłopca, który niestety okazał się pomyłką tak wielką, że brak mi porównania. I dopiero, gdy przestałam to odnalezienie miłości stawiać jako priorytet, sama zjawiła się niepostrzeżenie i do tej pory przynosi szczęście. ;)
Breath.
Napisałaś, że miłość przychodzi sama i nie postrzeżenie.
A co jeśli w ogóle nie przyjdzie? Są ludzie którzy umierają samotnie. Są ludzie starsi, którzy nigdy nie mieli nikogo. Bo taki jest niestety los.
Więc gadanie, że każdego kiedyś spotka miłość jest głupie. Czasem trzeba być realistą, a nie optymistą który widzi wszystko przez różowe okulary. Ja mają 21 lat, jeszcze miałem dziewczyny, i nie zanosi się na to. A i nie pisz ludziom takich rzeczy. Bo jeżeli chodzi o mnie, to robisz tylko głupią nadzieję, że zamiast się cieszyć że jego też spotka, to człowiek cierpi. A tak swoją drogą, to im jestem starszy, tym bardziej się z tym godzę i nie żyję, jakimiś złudzonymi marzeniami. Oczywiście chodzi o mnie, za innych się nie będę wypowiadał.
Otóż to, Alpaka, miałam na myśli to, że nie wolno z tak zwanego braku laku wiązać się z kimś wręcz przypadkowym, tylko dla samego faktu posiadania kogoś. A Ciebie, Vstorm, nie miałam zamiaru urazić, bo naprawdę nie powiedziałam słowa o tym, że miłość przyjdzie do każdego. I uwierz mi, naprawdę nie należę do grona optymistów ani nie patrzę na świat przez różowe okulary, wierzę raczej w przeznaczenie i w to, że jeśli ktoś jest nam pisany, to kiedyś się odnajdzie, a jeśli nikogo los nam nie zapisał, to widocznie chce nam coś tą samotnością pokazać, ale tego dowiesz się dopiero wtedy, gdy przeżyjesz swoje życie.
A ja już rzygam spontanicznymi, marzy mi się ktoś spokojny, więc jeśli Twój pociąg nie jedzie za wagonami kumpla, to zapraszam.
Nie Ty jeden. Dziś stało się to samo w wersji damsko-damskiej.
Również byłam we friendzonie damsko-damskim. Ale skończył się tym, że sama po jakimś czasie stwierdziłam, że "to jest to" :D I już od dwóch lat twierdzę tak samo ;)
Może to Ty. :D
@LongWayDown wątpię, bo aktualnie jestem z tą dziewczyną w związku :D
Jej! Cieszę się, że tak się to skończyło. Ja nie mogłam się przekonać. :D
@LongWayDown Źle wyraziłam się w pierwszym komentarzu - nie miałam na myśli, że ja byłam zakochana w dziewczynie, tylko, że ona była zakochana we mnie ;) Nie tyle byłam we friendzonie, co moja dziewczyna była we friendzonie ze mną, ciężko to jakoś sensownie napisać :P
I pewnie gdyby nie fakt, że jestem lesbijką, to też nie mogłabym się przekonać. Tak samo jak nie mogłabym przekonać się do bycia z facetem, dlatego doskonale rozumiem :) Ja po prostu z początku nie odwzajemniałam tego uczucia, a raczej nie wiedziałam, że je odwzajemniam, takie tam oszukiwanie samej siebie, co zrobić ;) ważne, że teraz jest cudownie :) Pozdrawiam!
Jeśli mam być szczera, to mam podobnie. Jednak, jako że rozumiem ludzi nieśmiałych, uważam tą cechę za przeuroczą i ogólnie świetną. Życzę Ci powodzenia i kto wie, może do zobaczenia (świat jest mały)
Też mam 20 lat i nigdy nie miałam chłopaka przez moją nieśmiałość ale też jakoś nigdy nic do nikogo nie poczułam.Nie szukam chłopaka na siłę jak większość dziewczyn,które pchają się w związki aby nie być samotną albo podnieść samoocenę.
Miłość przyjdzie sama albo nie przyjdzie.Czas pokaże
Ej stary, kocham Cię:p
Też mam 20 lat i też tak naprawdę nigdy nie miałam chłopaka. Może to dlatego, że nie dość, że sama jestem nieśmiała, to jeszcze interesują mnie nieśmiali panowie. I nawet, jak mam wrażenie, że naprawdę mogłoby mi z kimś wyjść i nawet słyszę od innych, że do siebie pasujemy i powinniśmy spróbować, to i tak nic z tego, bo przecież żadne z nas nie zrobi tego pierwszego kroku. Forever alone.