Odkąd pamiętam, zawsze ceniłem sobie wolność i brak zobowiązań. Nie chciałem angażować się w żadne związki, zamiast tego skakałem z kwiatka na kwiatek i cieszyłem się z przygodnych znajomości na jedną noc. Lubiłem wyrwać w klubie dziewczynę, zabawić się z nią, po czym zakończyć znajomość. Przyznam, że w dzisiejszych czasach to nadzwyczaj łatwe, bo laski również bardzo często nie chcą się wiązać.
Miałem nawet listę, na której zapisywałem imiona wszystkich dziewcząt, które udało mi się zdobyć. Planowałem, by do trzydziestki mieć na liście minimum 30 pozycji. Czy mi się udało? Tak, ale dostałem też coś w gratisie. Wyrok – HIV.
Jako mądry po szkodzie radzę: zastanów się, z kim idziesz do łóżka.
Dodaj anonimowe wyznanie
Żyjąc bez zobowiązań, nie angażując się w dłuższe związki, skacząc z kwiatka na kwiatek i konsumując przygodne znajomości (co "w dzisiejszych czasach nadzwyczaj łatwe") chciałeś do trzydziestki poznać "aż" 30 kobiet???
Matko... już wiem, jak wyginęły dinozaury. Kompletny brak ambicji.
A ja myślałem, że to ludzie zaczęli rzucać kamieniami w dinozaury i dlatego wyginęły.
A autorowi nie chodzi o 30 różnych imion ? W dobie Natalii, Aleksander i Julii to jest "jakieś" wyzwanie.
Barney Stinson does not approve..
I ten morał na końcu. Aż kusi żeby skomentować to '' xD''. Sypiasz z obcymi pewnie bez prezerwatywy a potem dziw się że złapałeś HIV.
Jakoś przygodny seks wydaje mi się strasznie nudny i bez polotu. Rozumiem satysfakcję, że się kogoś wyrwało ale jak tej osoby nie znam, nie mam tej ciekawości jaka jest w łóżku to jest to takie meh
Albo gorzej: idziecie do łóżka, a on robi jakieś głupie miny, sapie, na brzydką klatę, jest nieumyty, ni ch"a nie czai czego ty chcesz, na dziwnego wacka, myśli tylko o sobie... Generalnie jprdl. No nie wyobrażam sobie co chwila sypiac z kimś innym i za każdym razem znajdywać coś co mnie wkurza/rozprasza/sprawia, że rezygnuję ze stosunku. Jednak stały partner to jest jakość, dopasowanie, "usługa" na wysokim poziomie, a nie kot w worku.
Dokladnie. Ludzie maja różne preferencje i wrażliwe miejsca. Zwykle pare "razy" zajmuje odkrycie co działa na kogo więc no nie wyobrażam sobie co chwila chodzić z kimś innym do łóżka
Albo się zabezpieczaj :v
100% pewności prezerwatywa nie daje. Nawet jeżeli to 98%, to wystarczy pograć trochę w pokera by zobaczyć, że te 2% naprawdę często się zdarza
Niech mnie teraz ktoś oświeci dokładnie, bo już nie pamiętam jak to jest. Albo zabezpieczenie nie zawsze chroni przed HIV, albo inaczej, zawsze chroni przed HIV, ale nie przed niektórymi innymi chorobami, którymi można się zarazić? Wiedziałam to, ale zapomniałam. Ale tak poza tym, to jeszcze trzeba pamiętać, że dziurawa prezerwatywa też nie pomoże.
Żadne zabezpieczenie nie chroni w stu procentach przed jakąkolwiek chorobą.
Wielkość wirusa HIV jest jeszcze mniejsza niż wielkość plemnika, więc prezerwatywy mogą być co najwyżej średnim zabezpieczeniem.
Według aids.gov prezerwatywy chronią na 90-95%
Jak dla mnie to bardzo mało, jeśli chodzi o ryzykowanie swoim zdrowiem - 90% bez szału.
Głowy nie dam, ale nie jest taka niska ochrona, bo po prostu prezerwatywy są zawodne? W sensie, że mogą pęknąć albo się zsunąć?
Nie istnieje żadne badanie w którym wirus HIV by "przeszedł" przez prezerwatywę. ŻADNE.
Co nie zmienia faktu, że można się zarazić Hiv w prostszy sposób. Rana, otarcię, kontakt z naszą raną.
Na opakowaniach po prostu jest napisane, ze prezerwatywa nie chroni w 100% z czystego bezpieczeństwa producenta.
Ale jak wspomniałem, jeśli prezerwatywa jest prawidłowa nie istnieje żadne DOBRZE ZROBIONE badanie potwierdzające, że HIV może przejść przez gumkę.
HIV to nie wyrok.
Ktoś może byc nosicielem wirusa, ale dopóki się on nie przekształci w postać AIDS da się żyć jeszcze normalnie
@ToTaPostrzelona
Teraz w ogóle da się żyć w miarę normalnie, tylko leki trzeba przyjmować.
I uważać na "zwykłe" infekcje, które mogą być znacznie grozniejsze w czasie stosowania leków immunosupresyjnych w leczeniu AIDS.
PanLusterkoGaunter w leczeniu zakażenia HIV stosuje się leki przeciwwirusowe a nie immunosupresyjne, chodzi o ochronę układu odpornościowego, a nie odbicie go. A w ramach ciekawostki powiem, że leczenie jest w pełni refundowane
No tak 95 % mądry po szkodzie. Zacznijcie od siebie :P . Nas nie musicie. Każdy ma swoje życie i niech robi to po swojemu :p a nie wielkie mądre głowy xD
yyy, myślałem, że to będzie przynajmniej jedna na tydzień... do 30 jakieś 300...
Ja wiem, że to wyznanie jest o czymś innym i może rzeczywiste osiągnięcie autora było większe, ale czy trzydzieści kobiet do trzydziestki nie jest aż tak bardzo ambitne?
Sama jestem dziewczyną, która do klubu chodzi tylko potańczyć, ale oglądałam How I Met Your Mother :) I wiem, ile mniej więcej partnerek miał mój chłopak, który na dyskoteki jeździł tylko jako kierowca.
Wiesz, że How I Met Your Mother to komedia, prawda?
Sądziłam, że serial dokumentalny.
Cóż, tylko pozazdrościć miłości :)
Dla mnie luz :) Nic nie poradzę na to, że mi to nie przeszkadza. Ja nie miałam nikogo, on był w wielu relacjach, razem jest okej :)
Żeby ci czegoś w prezencie nie sprzedał ten chłopak.
Dzięki Lorayne.
Trochę dziwnie tłumaczyć się w internetach, czy aby na pewno mój chłopak jest zdrowy.
Mam nadzieję, że oprócz imienia zapisałeś też numer telefonu. Nie wiesz która z nich sprzedała Ci ten „prezencik”. Wypadałoby zachować się jak odpowiedzialna osoba i poinformować partnerki o chorobie, tak aby one nie zarażały następnych napalonych. Z tych 30 jedna jest chora. Ile Ty zaraziłeś, tego nie wiesz.
Nie zdobyłeś a zaliczyłeś - zdobyć można jedną.